Wrocław. Protesty przeciwko brutalności policji po śmierci 3 mężczyzn. "Nie chcę bać się policjanta"

We Wrocławiu odbył się protest pod hasłem "Stop policyjnym mordercom". To reakcja na śmierci trzech mężczyzn, którzy w ostatnim czasie zmarli po interwencji służb. Podczas manifestacji nie doszło do żadnych incydentów.
Zobacz wideo Co się zmieni od grudnia 2021? Jak wzrosną mandaty?

W sobotę 4 września we Wrocławiu odbył się protest przeciwko brutalności dolnośląskiej policji. Chodzi o trzy niedawne przypadki śmierci młodych mężczyzn, którzy zmarli po interwencji służb. Brutalne interwencje dolnośląskich policjantów ujawnili i dokładnie opisali w kolejnych tekstach dziennikarze "Gazety Wyborczej"

Protest pod wrocławską komendą. "Macie krew na rękach"

W sobotę przed budynkiem Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu odbył się protest pod hasłem "Stop policyjnym mordercom" - podaje "Gazeta Wrocławska". Zebrani zwracali uwagę na brak kwalifikacji, znajomości przepisów, a także sposobów bezpiecznego obezwładniania zatrzymanych przez policję.

Żądano dymisji komendanta i audytu komendy, a także wskazywano na konieczność zmiany systemowej. Protestujący także okrzyki "hańba" i "bandyci". Polska Agencja Prasowa wspomina także o transparentach z hasłami "Macie krew na rękach", "Nie chcę bać się policjanta". Podczas manifestacji nie doszło do żadnych incydentów.

Śmierć Igora StachowiakaŚmierć Stachowiaka, zastrzelenie Maxwella Itoyi. Spraw było więcej

Dolny Śląsk. Kolejne przypadki interwencji policji zakończone śmiercią zatrzymanych

Na początku sierpnia głośno zrobiło się o sprawie 34-letniego Bartka z Lubina (woj. dolnośląskie). Matka mężczyzny zadzwoniła na policję, zgłaszając, że jej syn jest najprawdopodobniej pod wpływem narkotyków i rzuca kamieniami w okna. Mężczyzna zmarł po interwencji policji.

Także na początku sierpnia doszło do kolejnej podobnej interwencji. Sprawę 29-letniego Łukasza nagłośnił wrocławski oddział "Gazety Wyborczej. Rodzice młodego mężczyzny obawiali się, że syn chce popełnić samobójstwo. Zadzwonili więc po policję. Według relacji rodziny, do mieszkającego samodzielnie mężczyzny funkcjonariusze weszli siłą, a następnie użyli wobec 29-latka gazu i obezwładnili go, uderzając pałkami.

Kolejna głośna sprawa z ostatniego czasu także pochodzi z Wrocławia. Na początku września "Wyborcza" opisała sprawę 25-letniego obywatela Ukrainy. Pod koniec lipca mężczyzna wracał autobusem z imprezy. Jedna z pasażerek powiadomiła kierowcę, że kontakt z pasażerem jest utrudniony. Do mężczyzny przyjechało pogotowie ratunkowe, a po trwającej około półtorej godziny interwencji, podczas której 25-latek miał zachowywać się bardzo spokojnie, na miejsce wezwana została policja. Mężczyzna zmarł jednak na izbie wytrzeźwień.

Warto także przypomnieć, że w 2016 roku we Wrocławiu doszło także do innej głośnej sprawy. 25-letni Igor Stachowiak zmarł na komisariacie policji Wrocław-Stare Miasto. Mężczyznę zatrzymano nad ranem, gdy wracał z imprezy. Miał być on podobny do 22-latka poszukiwanego za handel narkotykami.

Proces policjantów, którzy pobili Igora Stachowiaka. Oskarżonya Łukasz R.Policjant skazany za znęcanie nad I. Stachowiakiem bez szans na ułaskawienie

Więcej o: