Prowadził relację z terenu objętego stanem wyjątkowym. Dziennikarz Onetu usłyszał zarzuty

Dziennikarz Onetu Bartłomiej Bublewicz usłyszał w piątek dwa zarzuty po tym, jak nadawał relację z obszaru przy granicy z Białorusią, w którym wprowadzony został stan wyjątkowy. Pierwszy dotyczy przebywania na terenie objętym zakazem, drugi "utrwalania za pomocą środków technicznych" infrastruktury granicznej.

Prezydent Andrzej Duda w czwartek 2 września podjął decyzję o wydaniu rozporządzenia o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią. Dwa dni wcześniej wniosek w tej sprawie złożyła Rada Ministrów. Stan wyjątkowy został wprowadzony na 30 dni (rozporządzenie opublikowano w Dzienniku Ustaw, więc zaczęło automatycznie obowiązywać, w poniedziałek zajmie się nim Sejm) w łącznie 183 miejscowościach - 115 w województwie podlaskim i 68 w województwie lubelskim.

Zobacz wideo

Rozporządzenie ogranicza szereg praw i wolności obywatelskich, w tym wolność mediów. Dziennikarze od piątku nie mogą już przebywać w strefie, gdzie obowiązuje stan wyjątkowy. Oznacza to, że media nie mają informacji m.in. o sytuacji imigrantów koczujących przy polsko-białoruskiej granicy.

Dziennikarz Onetu Bartłomiej Bublewicz mimo zakazu dotarł do granicy polsko-białoruskiej. 

- Pomysł na relację był taki, że zatrzymamy się przy pierwszym policyjnym check-poincie i stamtąd opowiemy o tym, jak wygląda blokada dostępu do miejsc objętych stanem wyjątkowym. Nie napotkaliśmy jednak żadnego patrolu - tłumaczy Bartłomiej Bublewicz.

Gdy relacja ukazała się w portalu, skontaktował się z nim rzecznik białostockiej policji. Poprosił reportera, żeby stawił się na komendzie w Hajnówce, by "po cichu" załatwić sprawę. 

Ogrodzenie na granicyTajemnicze anteny niedaleko granicy z Białorusią. Używa ich Straż Graniczna?

- W komendzie czekałem w asyście dwóch policjantów, nie wiedząc nawet dokładnie w jakim charakterze zostałem wezwany. Kiedy zaczęło się moje przesłuchanie, funkcjonariusze podeszli do samochodu, którym przyjechałem. Najpierw chcieli przeszukać pojazd, ale potem poprosili operatora o wydanie kart do kamer, na których utrwalone było nagranie - przekazuje Bublewicz.

Reporter Onetu odmówił złożenia zeznań. Przekazał również, że policjanci chcieli zarekwirować też jego telefon. Przesłuchany został także operator, który również usłyszał zarzuty przebywania na terenie objętym zakazem oraz "utrwalania za pomocą środków technicznych" infrastruktury granicznej.

Prawnik grupy RASP: Jedynie zastraszanie i utrudnienie pracy dziennikarzy

Do zarzutów odniósł się prawnik grupy RASP Jakub Kudła. - Odnoszę wrażenie, że postawienie zarzutów w tej sprawie ma na celu jedynie zastraszanie i utrudnienie pracy dziennikarzy. Materiał, który stanowi podstawę zarzutów w żadnym miejscu nie ukazuje infrastruktury granicznej, a dziennikarze nawet nie dotarli do granicy. Nie mogli zatem utrwalać za pomocą środków technicznych jej wyglądu – mówi.  Zaznacza też, że także drugi z zarzutów jest niezrozumiały. 

Stan wyjątkowy przy granicy z Białorusią. Jakie obostrzenia czekają na mieszkańców?

Podczas czwartkowej konferencji prasowej szef MSWiA Mariusz Kamiński zapewniał, że wprowadzenie stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią to działania przemyślane, które mają na celu uporządkowanie sytuacji na granicy.

Mariusz KamińskiKamiński wyjaśnia, dlaczego wprowadzono stan wyjątkowy. Dwa główne powody

- Działamy w sposób proporcjonalny, adekwatny do sytuacji, stanowczo tam, gdzie trzeba, a środki, o które zwróciliśmy się do pana prezydenta i które będą wynikały z rozporządzenia, którego Rada Ministrów za chwilę rozpoczniemy wydawanie, są przemyślane i myślę, że skutecznie doprowadzą do ustabilizowania sytuacji na granicy z Białorusią - mówił. 

Najważniejsze ograniczenia swobód obywateli wymienił zastępca szefa MSWiA Maciej Wąsik. Były to:

  • Zakaz przebywania na obszarze objętym stanem wyjątkowym z wyjątkiem osób, które mieszkają na tym terenie, posiadają tam nieruchomości, uczniów i ich opiekunów, także m.in. osób, które załatwiają tam sprawy administracyjne lub związane z kwestiami zarobkowymi. 
  • Zawieszenie prawa do organizacji zgromadzeń publicznych na terenie objętym stanem wyjątkowym
  • Zakaz utrwalania za pomocą środków technicznych wyglądu lub innych cech określonych miejsc, obiektów lub obszarów granicznych oraz osób je strzegących
  • Obowiązek posiadania przy sobie dowodu osobistego, a w przypadku dzieci legitymacji szkolnej.

Maciej Wąsik zapytany, czy media będą mogły relacjonować sytuację na polsko-białoruskiej granicy odpowiedział, że MSWiA będzie udzielać dziennikarzom informacji. - Można prowadzić działalność dziennikarską w pewnym odstępie od granicy. Będziecie mieć kontakt z wójtami, mieszkańcami tego terenu - podkreślił.

Jakie jeszcze obostrzenia czekają obywateli? Wyjaśniamy: Areszt bez sądu, blokada informacyjna, zakaz zgromadzeń. Co daje władzy wprowadzenie stanu wyjątkowego?

Rozporządzenie zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw.

Kamiński wyjaśnia, dlaczego wprowadzono stan wyjątkowy

Polityk przypomniał też, że w ciągu najbliższych dni przy naszej granicy zostały zaplanowane rosyjsko-białoruskie manewry wojskowe "Zapad 2021". W jego opinii "musimy być przygotowani na każdy scenariusz rozwoju wydarzeń, na każdą prowokację graniczną".

- Musimy mieć poczucie jako państwo, że nasza granica wschodnia jest granicą dobrze przygotowaną na różnego typu ewentualności, stąd też duża liczba żołnierzy, duża liczba funkcjonariuszy Straży Granicznej, jak również duża liczba policjantów - mówił. W związku ze wspomnianymi ćwiczeniami rząd Łotwy ogłosił stan wyjątkowy przy granicy z Białorusią wcześniej niż Polska. Stan nadzwyczajny wprowadziła z kolei Litwa. 

Więcej o: