Lubuskie. Protestują kolejni ratownicy medyczni. Masowo składają wypowiedzenia

W ubiegłym tygodniu 21 ratowników medycznych ze stacji pogotowia w Sulechowie złożyło wypowiedzenia. 31 sierpnia dołączyli do nich kolejni ratownicy. Twierdzą, że powodem ich rezygnacji z pracy są bardzo niskie stawki godzinowe, praca na kontraktach oraz brak możliwości dojścia do porozumienia z dyrekcją. Od 1 września pracownicy rozpoczną okres wypowiedzenia, co oznacza, że pod koniec listopada będą mogli odejść z pracy.

Protest ratowników medycznych trwa w całej Polsce od końca czerwca. Wielu ratowników medycznych, którzy pracują w większości na kontraktach, złożyło wypowiedzenia z pracy, gdyż po nowelizacji przepisów ich pensje drastycznie się zmniejszyły. Nie jest to pierwszy taki protest - na podobny krok zdecydowali się już ratownicy medyczni m.in. z Sulechowa, Białegostoku, Wrocławia, Zamościa, Człuchowa i Gorzowa Wielkopolskiego.

Zobacz wideo Polscy ratownicy z PCPM z certyfikatem WHO

Sulechów. Ratownicy medyczni złożyli wypowiedzenia

W środę 25 sierpnia do dyrekcji szpitala w Sulechowie trafiło 21 wypowiedzeń od ratowników medycznych, którzy pracowali na kontraktach. Teraz pisma złożyli kolejni pracownicy. - Powodem rezygnacji są rażąco niskie stawki godzinowe oraz brak chęci dialogu ze strony dyrekcji - wyjaśniali ratownicy medyczni w rozmowie z portalem News Lubuski. Pracownicy mieli już wcześniej informować pracodawcę o tym, że są przemęczeni i z przepracowania decydowali się na przechodzenie na zwolnienia lekarskie.

Ratownicy medyczni wskazywali również, że nie przysługują im płatne urlopy i nie dotyczą limity czasu pracy. Ponadto nadgodziny oraz dyżury nocne i świąteczne opłacane są tak samo, jak podstawowy czas pracy. - Pracujemy po 250, a nawet 400 godzin w miesiącu, aby godnie żyć - podkreślają w rozmowie z portalem.

Szczepienie przeciw COVID-19 (zdjęcie ilustracyjne)Nie zaszczepił się, trafił do szpitala z COVID-19. "Myliłem się podwójnie"

Ratownicy medyczni zapowiadają, że jeśli ich postulaty nie zostaną spełnione, odejdą z pracy. Wówczas w stacji w Sulechowie zostanie tylko ośmiu pracowników etatowych, co jak mówią ratownicy, uniemożliwi obsadzenie dwóch stacjonujących w tym mieście karetek. Jak podaje RMF24, do pacjentów mają być wysyłane m.in. karetki z Zielonej Góry czy Świebodzina oraz Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, co jest już praktykowane ze względu na brak obsady potrzebnej do wyruszenia karetki.

Trudna sytuacja ratowników w całej Polsce. Ratownicy medyczni z Sulechowa chcą rozmów

"W związku z ostatnią nowelizacją przepisów (ratownicy nie otrzymują już tzw. dodatków covidowych) pensje ratowników zmalały nawet o kilkaset złotych. Nie ma zgody na tę sytuację, dlatego wszyscy kontraktowi pracownicy z Białegostoku na początku sierpnia złożyli wypowiedzenia. Po nich zrobili to też ratownicy z Wrocławia, Zamościa, Człuchowa. W poniedziałek w ramach ogólnopolskiego protestu zrobili to także ratownicy z Gorzowa Wielkopolskiego" - informował jako pierwszy o sytuacji ratowników medycznych portal gorzowianin.com.

Pracodawcy  początkowo obiecywali ratownikom medycznym podwyżki, ale już po kilku dniach zmieniali zdanie. Jak podaje RMF24, ratownicy medyczni oczekują dialogu. Rozmowy mają odbyć się 3 września w urzędzie wojewódzkim i dotyczyć nie tylko pracowników z województwa lubuskiego, ale wszystkich ratowników medycznych dotkniętych obniżeniem pensji.

Szef biura wojewody lubuskiego poinformował RMF FM, że "urząd nie czuje się stroną w tym sporze, a jedynie pośrednikiem między dyrekcją i zespołami. - Wojewoda ma związane ręce, bo czeka na konkretne kroki ministerstwa zdrowia w tej sprawie - dodał.

Tomasz GrodzkiGrodzki o zmniejszeniu liczby szpitali w Polsce. "Tylko radykalne działania"

W województwie lubuskim masowe wypowiedzenia ratowników medycznych zaczęły się w Gorzowie Wielkopolskim. Wówczas dokumenty złożyło 40 osób. W środę 25 sierpnia wypowiedzenia złożyło też 21 ratowników medycznych z Sulechowa. Osoby, które zdecydowały się na złożenie wypowiedzenia, to osoby pracujące na kontraktach.

Więcej o: