Urząd ds. Cudzoziemców o afgańskich dzieciach w ośrodku: Twierdzenia, że mogły być głodne, są kłamstwem

"W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej nieprawdziwymi doniesieniami - podkreślamy, że absolutnie nie jest prawdą, jakoby w ośrodkach dla cudzoziemców brakowało jedzenia" - czytamy w oświadczeniu wydanym przez Urząd do Spraw Cudzoziemców. Jak dodano, zatrucie grzybami, do którego doszło na terenie ośrodka w Dębaku, jest "tragicznym wypadkiem", a urząd "ubolewa, że doszło do tak dramatycznej sytuacji, zwłaszcza z udziałem dzieci".

W poniedziałek portal OKO.press poinformował o śmierci Aliego, jednego z afgańskich chłopców, którzy zatruli się grzybami w trakcie pobytu w ośrodku dla cudzoziemców w Dębaku. Informację miał przekazać dziennikarzom ojciec dziecka Mihammad. Doniesienia te zdementowało później Ministerstwo Zdrowia. Więcej informacji o stanie 6-letniego chłopca oraz członków jego rodziny przekazał w poniedziałek po południu dyrektor Instytutu Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka dr Marek Migdał. Lekarz powiedział, że chłopiec żyje, ale jego stan jest agonalny. 

Zobacz wideo Talibowie przejęli władzę w Afganistanie

Afgańczycy zatruli się grzybami na terenie ośrodka w Dębaku. Stan jednego z chłopców jest agonalny

Od kilku dni na oddziale intensywnej terapii przebywa też starszy brat Aliego, 8-letni Mustafa (jego stan jest bardzo ciężki), oraz 17-letnia siostra chłopców - jej stan lekarze określają natomiast jako "stabilny". Chłopcy czekają na przeszczep wątroby. 

Dyrektor CZD o afgańskim chłopcu: Nie stwierdzono zgonu, stan jest agonalnyDyrektor CZD o afgańskim chłopcu: Nie stwierdzono zgonu, stan jest agonalny

Urząd do Spraw Cudzoziemców: Absolutnie nie jest prawdą, jakoby w ośrodkach brakowało jedzenia 

Mihammad pracował Afganistanie dla brytyjskiego wojska. Po przejęciu władzy przez talibów Wielka Brytania poprosiła Polskę o ewakuację jego rodziny. Afgańczycy trafili następnie do ośrodka dla cudzoziemców w Dębaku. Mihammad informował w rozmowie z OKO.press, że warunki panujące w placówce były "fatalne". Z doniesień wynika, że uchodźcy byli głodni, ponieważ dostawali tylko dwa posiłki dziennie. Dlatego właśnie mieli zdecydować się na zjedzenie grzybów z lasku na terenie ośrodka. 

W poniedziałek oświadczenie w tej sprawie wydał Urząd do Spraw Cudzoziemców. Jego przedstawiciele już na początku podkreślili, że "absolutnie nie jest prawdą, jakoby w ośrodkach dla cudzoziemców brakowało jedzenia".

Dodano, że przebywający w ośrodkach obywatele Afganistanu mają zapewnione "trzy pełne posiłki dziennie, w tym obiad składający się z dwóch dań" oraz ciepłe napoje przez całą dobę. Zaznaczono też, że wyżywienie jest "zgodne z normami kulturowymi i religijnymi".

Dlatego jakiekolwiek twierdzenia, że osoby przebywające w ośrodkach mogły być głodne - są kłamstwem

- piszą przedstawiciele Urzędu do Spraw Cudzoziemców.

Rahima JamiPrzemówienie afgańskiej posłanki. "Rozkładam ręce z prośbą o pomoc"

"Zatrucie grzybami, do którego doszło w ośrodku w Dębaku, jest tragicznym wypadkiem. Urząd do Spraw Cudzoziemców ubolewa, że doszło do tak dramatycznej sytuacji, zwłaszcza z udziałem dzieci. Urząd do Spraw Cudzoziemców nie zna powodów, dla których kilku cudzoziemców zebrało i spożyło trujące grzyby. Absolutnie nie był to brak odpowiedniej ilości jedzenia w ośrodku" - czytamy w oświadczeniu. 

Urzędnicy poinformowali, że w związku z nieszczęśliwym wypadkiem, pracownicy wszystkich ośrodków dla cudzoziemców "uczulą obywateli Afganistanu, aby nie spożywali produktów niewiadomego pochodzenia". Zapewnili też, że rodziny cudzoziemców, którzy ulegli zatruciu i przebywają w szpitalu, będą mogły skorzystać z opieki psychologicznej.

Więcej o: