Płot stawiany w środę na granicy z Białorusią już wymaga poprawek. "To zabawa w bezpieczeństwo państwa"

Żołnierze pomogli ustawić ogrodzenie z drutu ostrzowego na granicy Polski i Białorusi. Płot ten miał "chronić" przed uchodźcami, którzy w tym miejscu mogliby próbować przekroczyć granicę naszego kraju. Już na zdjęciach z następnego dnia widać, że ogrodzenie nie należy do najbardziej stabilnych. "Grodzenie concertiną? To nieporozumienie" - mówią eksperci.

Budowa ogrodzenia na polsko-białoruskiej granicy rozpoczęła się w środę 25 sierpnia, a zajęli się nią żołnierze. W mediach społecznościowych od razu pojawiły się zdjęcia i nagrania, które wywołały dużo negatywnych komentarzy. Dotyczyły one nie tylko samego sensu stawiania ogrodzenia, ale też sposobu wykonania tego zadania przez wojskowych.

Zobacz wideo Usnarz Górny. Reportaż Gazeta.pl z granicy polsko-białoruskiej

Płot na granicy z Białorusią jest do poprawki. "To brak profesjonalizmu pod każdym względem"

Już następnego dnia, w czwartek 26 sierpnia, w mediach pojawiły się zdjęcia, które pokazują, że płot nie należy do najbardziej stabilnych. Komentatorzy zauważają, że powodem może być m.in. to, że wojskowi ustawiali ogrodzenie w rozmiękłej od deszczu ziemi. Do takiego podłoża wbijane były drewniane pale, do których przyczepiono zwoje drutu ostrzowego - tzw. concertiny. Po niecałej dobie słupki zaczęły się wyginać i przechylać na strony, destabilizując całą konstrukcję.

Dziennikarze o2.pl zapytali wojskowych inżynierów o to, dlaczego płot nie wytrzymał próby czasu (bardzo krótkotrwałej zresztą). Były oficer wojsk inżynieryjnych stwierdził, że budowa tego ogrodzenia jest nieporozumieniem, a sam drut ostrzowy wykorzystywany jest przez wojsko polskie od względnie niedawna.

- To komentuje się samo. To brak profesjonalizmu pod każdym względem: od podjęcia takiej decyzji do wykonania. To jest zabawa w bezpieczeństwo państwa, a nie zapewnianie realnego bezpieczeństwa. Concertina, która na wyposażeniu sił zbrojnych jest od kilku lat, nie jest sprzętem przeznaczonym do tego typu działań, to niczego nie zapewni. Grodzenie tym granicy jest nieporozumieniem - mówi anonimowo w rozmowie z portalem.

Mateusz Morawiecki o Mateusz Morawiecki o "haniebnie obrażanych" strażnikach na granicy

"Na concertinę wystarczy rzucić parę gałęzi czy desek i się przejdzie"

- To ma zatrzymywać uchodźców? To? Życzę powodzenia. Naprawdę życzę powodzenia - dodaje saper z doświadczeniem na misjach wojskowych. Według niego przęsła powinny być wbite w ziemię na kilka metrów, na przykład przy pomocy kafara. Tylko wtedy płot mógłby utrzymać swoją stabilność. - Przęsła i drut? Kilka kołków, szczebli z desek i powstanie drabina. Przejdzie się bez problemu górą - uważa. Dodaje jednak, że żołnierze zapewne nie mieli zbyt wiele do powiedzenia przy budowie ogrodzenia, ponieważ dostali takie materiały, a nie inne.

Kolejny żołnierz tłumaczy, że płot nie wygląda na stabilny, bo w jego budowie nie zostały wykonane wzmocnienia ze słupków stalowych, a same podpory zostały za słabo zakotwiczone. Dodatkowo średnica drutu jest za mała. Zamiast drewnianych bali, powinny zostać wykorzystane stalowe słupki o wysokości czterech-pięciu metrów, by dobrze wbić je w grunt - a dokładnie w betonowe fundamenty. Pomiędzy nimi należałoby rozciągnąć drucianą siatkę. Drut ostrzowy należałoby natomiast rozciągnąć na górze i u podstawy płotu.

Były wiceszef SKW, płk Maciej Matysiak dodaje, że przy stosunkowo niewielkiej skuteczności, koszty budowy mogą być tak duże, że taka "inwestycja" okaże się zupełnie nieopłacalna. Zwraca uwagę, że do obrony takiej granicy konieczny byłby także monitoring i stałe patrole. - Na concertinę wystarczy rzucić parę gałęzi czy desek i się przejdzie - uważa. Według pułkownika, taki płot nie stanowi żadnego problemu dla zorganizowanych grup przestępczych, które zajmują się przemytem ludzi przez granicę.

Usnarz. Migranci na granicy polsko-białoruskiejPo której stronie granicy są migranci? Rząd twierdzi, że po białoruskiej

Budowa płotu wywołuje też komentarze wśród użytkowników mediów społecznościowych. "Panie Michale Dworczyku, ten płot na granicy naprawdę ma tak wyglądać czy to dopiero wyznaczenie jego lokalizacji?" - napisano na stronie Konfederacji. 

"Kolczaste płoty na granicach niosą śmierć i cierpienie ludzi i zwierząt. Dyrektywa siedliskowa nakazuje zachowanie korytarzy migracyjnych dla zwierząt. Płot Błaszczaka może naruszyć ten przepis" - podała natomiast na swoim Twitterze posłanka Lewicy Katarzyna Kotula.

Więcej o: