Skazany za mowę nienawiści artysta w warszawskim CSW. Organizacje żydowskie protestują

"Nie godzimy się na popieranie osób, które szerzą nienawiść, nietolerancję i wrogość" - piszą w liście otwartym polskie organizacje żydowskie. Protestują przeciwko pokazaniu na nowej wystawie w Centrum Sztuki Współczesnej prac artysty skazanego za mowę nienawiści i znanego m.in. z wykorzystywania symboli nazistowskich i negowania Holocaustu. Dyrektor CSW Piotr Bernatowicz twierdzi, że artysta "w rzeczywistości krytykuje rasizm".

List przeciwko pokazywaniu w państwowym Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie prac Szweda Dana Parka opublikowano w czwartek. Podpisali się pod nim m.in. Monika Krawczyk, dyrektorka Żydowskiego Instytutu Historycznego, Michael Schudrich, naczelny Rabin RP,  dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN Zygmunt Stępiński oraz ocalały z Auschwitz Marian Turski.

Ich protest dotyczy rozpoczynającej się 27 sierpnia wystawy, a konkretnie pokazywania na niej prac Dana Parka. Według CSW, "ideą przewodnią wystawy Sztuka polityczna jest prezentacja prac artystów i artystek, którzy w swojej twórczości odnoszą się do ważnych kwestii społeczno-politycznych, przede wszystkim do kwestii wolności twórczej". Broni jej dyrektor i jeden z kuratorów wystawy Piotr Bernatowicz, powołany przez ministra Piotra Glińskiego w kontrowersyjnych okolicznościach.

Bernatowicz przekonuje, że Park był "skazywany za pokazywanie swoich prac". Jednak w rzeczywistości szwedzki artysta usłyszał wyrok za szerzenie nienawiści na tle rasowym. Miał sprawy sądowe także m.in. za ustawienie swastyk i pudełek z napisem "Cyklon B" w centrum społeczności żydowskiej. Wielokrotnie zwracano uwagę na jego rasistowskie komentarze i powiązania z m.in. szwedzkimi neonazistami. Wg szwedzkich mediów wyrażał także poparcie dla terrorysty Andersa Breivika, uczestniczył w marszach neonazistów i pisał, że Holocaust to "żydowskie kłamstwo".

"Obraża uczucia wszystkich Polaków"

W związku z tym przedstawiciele środowisk żydowskich protestują przeciwko pokazywaniu jego prac na wystawie. 

Dan Park był skazywany na kary więzienia za szerzenie nienawiści i publiczne używanie rasistowskich obelg w mediach społecznościowych. Neguje Holokaust, zamieszcza w internecie zdjęcia, na których hajluje, podłożył puszkę z napisem „Cyklon B" w żydowskiej gminie w Malmo, wystawił prace w galerii Henrika Rönnquista – założyciela i przewodniczącego szwedzkiej sekcji PEGIDY – radykalnie prawicowej, antyislamskiej, międzynarodowej organizacji

- czytamy w liście. Sygnatariusze piszą, że "zapraszanie na wystawę w Polsce osoby o takim światopoglądzie budzi zdziwienie i smutek".

Przedstawiciele organizacji i instytucji podkreślają, że popierają wolność i swobodę wyrazu w sztuce. Jednak "granicą jest obraza uczuć jej odbiorców".

"Jesteśmy jedną z mniejszości etnicznych i religijnych w Polsce. Nie godzimy się na obrażanie nas i innych mniejszości w przestrzeni publicznej i popierania osób, które szerzą nienawiść, nietolerancję i wrogość wobec różniących się od nich ludzi. W Polsce – kraju, w którym w wyniku nazistowskiej polityki zginęło sześć milionów obywateli, działalność takich twórców jak Dan Park obraża uczucia wszystkich Polaków. Wszystkich przyzwoitych ludzi" - stwierdzili. Autorzy listu zauważają, że ten protest "może przynieść mu dodatkowo niezasłużony rozgłos", jednak "są postawy, które zwyczajnie domagają się potępienia i reakcji". "W myśl pamiętnych słów Mariana Turskiego 'nie bądź obojętny' nie zamierzamy milczeć" - podkreślili.

W rozmowie z PAP Bernatowicz bronił takiego wyboru artysty na wystawę. Twierdzi on, że Szwed "prowokuje i używa różnych symboli, także kontrowersyjnych symboli pochodzących z reżimów totalitarnych, ale wymowa tych prac jest zupełnie inna". Jego zdaniem rasistowskie prace to krytyka polityki władz Szwecji. - W gruncie rzeczy to właśnie Dan Park krytykuje rasizm, czyli uprzywilejowywanie pewnych grup etnicznych czy rasowych względem innych - twierdzi dyrektor.

Prawica w muzeach

Piotr Bernatowicz objął kierownictwo nad Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w styczniu ubiegłego roku. Od początku wywołało to kontrowersje, bo nowy dyrektor, otwarcie prezentujący poglądy prawicowe, został powołany przez ministerstwo kultury na siedmioletnią kadencję bez konkursu. Sprawą zainteresował się wtedy amerykański "The New York Times".

"The New York Times" opublikował tekst pod tytułem "A Polish Museum Turns to the Right, and Artists Turn Away" ("Polskie muzeum skręca w prawo, artyści się od niego odwracają").

Nowy dyrektor CSW powiedział "NYT", że świat sztuki "jest zdominowany przez lewicową, a konkretnie neo-marksistowską ideologię". Alex Marshall pisał:

Pan Bernatowicz chce to zmienić i promować artystów, którzy mają inne poglądy: konserwatywne, patriotyczne, prorodzinne. Jego plany zmieniają muzeum w kolejne pole bitwy w polskich wojnach kulturowych, które stawiają liberałów przeciwko rządzącej populistycznej partii Prawo i Sprawiedliwość, a także innym konserwatywnym grupom.

CSW to już kolejna kontrowersja na tle politycznym w świecie polskiej sztuki i kultury za rządów PiS, po m.in. Muzeum Narodowym, Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, blokowaniu obsadzenia stanowiska dyrektora muzeum Polin czy ostatnim nieprzedłużeniu kontraktu dyrektorce Zachęty. 

Więcej o: