Wojsko rozpoczęło budowę płotu na granicy z Białorusią. "Utrudni próby nielegalnego przekraczania"

Na granicy polsko-białoruskiej rozpoczęła się budowa płotu - poinformował szef MON Mariusz Błaszczak. Ogrodzenie o wysokości 2,5 metra powstanie na odcinku ponad 180 km. Według premiera Mateusza Morawieckiego budowa może potrwać od kilku do kilkunastu tygodni.

O rozpoczęciu budowy ogrodzenia minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak poinformował na Twitterze. "Wzmacniamy granice! Żołnierze rozpoczęli budowę ogrodzenia na granicy polsko-białoruskiej. Płot zwiększy jej szczelność i znacznie utrudni próby nielegalnego przekraczania" - napisał szef MON.

Płot na granicy z Białorusią. Błaszczak: Spodziewamy się jeszcze większego naporu

Błaszczak mówił o budowie płotu na granicy Polski z Białorusią również podczas poniedziałkowej wizyty w miejscowości Kopczany (woj. podlaskie). - Napór jest tak duży, a spodziewamy się jeszcze większego, że te zasieki, które na co dzień służą wojsku, okazały się zbyt słabe, jeżeli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa - podkreślił.  

Donald TuskTusk o sytuacji na granicy: Mamy poczucie bezradności i bezsilności rządu

Szef MON wyjaśnił, że na granicy znajdą się dwie linie zabezpieczeń. Pierwsza w postaci drutu kolczastego (układany jest już od lipca) i druga w postaci płotu o wysokości 2,5 metra. Ogrodzenie jest wzorowane na tym, które stoi na granicy węgiersko-serbskiej.  

Według premiera Mateusz Morawieckiego prace nad budową płotu mogą potrwać kilka, a nawet kilkanaście tygodni. - Na samym początku będziemy zabezpieczali ten odcinek, który jest najłatwiejszy do nielegalnego przejścia, a trudniejszy do nadzorowania, czyli odcinek lądowy. To jest około 180-190 km - powiedział premier podczas briefingu prasowego. 

Dziennikarze dopytywali premiera o koszt budowy płotu. - Nie powiem dzisiaj, jaki jest koszt, ale dla zapewnienia bezpieczeństwa Polsce każde środki są słuszne do użycia. Dla mnie przede wszystkim liczy się bezpieczeństwo granic, powaga państwa, zdolność do odparcia prowokacji, ataków hybrydowych, jak te ze strony pana Łukaszenki - zaznaczył. 

Migranci na granicy polsko-białoruskiej w Usnarzu GórnymKomisarka Rady Europy o dramacie migrantów. "Sytuacja napawa niepokojem"

Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej

Na granicy Polski z Białorusią w pobliżu miejscowości Usnarz Górny od kilkunastu dni koczuje grupa migrantów. Polskie służby nie wpuszczają ich na teren naszego kraju. Polskie władze uważają, że obecność imigrantów to wynik świadomego działania białoruskich służb, które w ten sposób chcą destabilizować sytuację w krajach Unii Europejskiej. Od początku sierpnia odnotowano ponad 2 tysiące prób przekroczenia polskiej granicy z terytorium Białorusi. 

Obecnie na granicy polsko-białoruskiej znajduje się 1000 żołnierzy, ale liczba ta ma systematycznie wzrastać i docelowo będzie to ok. 2000 żołnierzy - informuje Polskie Radio, powołując się na PAP. Zadaniem wojska jest wsparcie funkcjonariuszy Straży Granicznej. - Straż Graniczna i żołnierze Wojska Polskiego stoją na straży bezpieczeństwa i szczelności tej granicy - powiedział w poniedziałek Mariusz Błaszczak. 

- Mamy do czynienia z wojną hybrydową, z atakiem na Polskę. Jest to próba wywołania kryzysu migracyjnego. Europa widziała, z czym to się wiąże w 2015 roku, gdy został uruchomiony szlak bałkański. Teraz jest to próba uruchomienia szlaku przez Polskę. Nie pozwolimy na to, żeby handlarze ludźmi wykorzystywali naiwność i łatwowierność tych, którzy najpierw samolotami są przerzucani na Białoruś, a potem idą tu, na granicę z Polską, licząc na to, że przekroczą granicę, że poprawią swój status materialny.- dodał. 

Zobacz wideo Usnarz Górny. Reportaż Gazeta.pl z granicy polsko-białoruskiej
Więcej o: