Straż Graniczna: 159 prób nielegalnego przekroczenia granicy w ciągu ostatniej doby

Funkcjonariusze Straży Granicznej informują, że z wtorku 24 sierpnia na środę 25 sierpnia miało miejsce 159 prób nielegalnego przekroczenia granicy między Białorusią i Polską. Jak podała Informacyjna Agencja Radiowa, 59 osób zostało zatrzymanych.

- Większość z tych osób - 40 - to Irakijczycy, pozostali to obywatele Tadżykistanu, dwóch z nich usłyszało zarzut pomocnictwa przy nielegalnym przekroczeniu granicy - poinformowała rzeczniczka Straży Granicznej Anna Michalska. Osób, które organizowały nielegalny przerzut przez granicę lub przy nim pomagały, było już w tym miesiącu 18. Są to głównie obywatele Gruzji, ale także Iraku i Tadżykistanu.

Usnarz Górny. Migranci na granicy polsko-białoruskiejJak wygląda sytuacja na granicy polsko-białoruskiej? Reportaż Gazeta.pl

Straż Graniczna: Wśród zatrzymanych największą grupę stanową Irakijczycy

Z danych Straży Granicznej wynika, że w ostatnich dniach wśród zatrzymanych cudzoziemców, którzy nielegalnie przekroczyli granicę między Białorusią i Polską, dominują obywatele Iraku. Rzeczniczka Straży Granicznej powiedziała, że są to głównie mężczyźni, ale zatrzymywane są też rodziny. Wszyscy trafiają do strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców.

Zobacz wideo Przedstawiciel RPO: Każda z osób w Usnarzu wniosła o ochronę międzynarodową. Powinny zostać wpuszczone

Anna Michalska wyjaśniła, że sytuacja prawna nowoprzybyłych jest inna niż grupy, która koczuje w Usnarzu Górnym. Strona białoruska potwierdziła, że osoby te znajdują się na jej terytorium. Białorusini chcieli zabrać stamtąd całą grupę, która początkowo liczyła ponad 70 osób. Wzięli kobiety i dzieci, z którymi zdecydowała się pójść część mężczyzn. Rzeczniczka SG powiedziała IAR, że grupa, która pozostała na miejscu, nie chce iść ani na Białoruś, ani na przejście graniczne, gdzie można składać wnioski o udzielenie ochrony międzynarodowej, o co apeluje Straż Graniczna.

Usnarz Górny. Sytuacja migrantów jest coraz bardziej dramatyczna

Sytuacja z perspektywy 32 osób koczujących na granicy polsko-białoruskiej przedstawia się zupełnie inaczej. Uchodźcy podzielili się swoją historią z Fundacją Ocalenie, zaś członkini jej zarządu, Kalina Czwarnóg opowiedziała ją w rozmowie z Gazetą.pl. - 15 dni temu te osoby zostały znalezione przez policję w jednej z pobliskich miejscowości [na terenie Polski - red.]. Policja wezwała do nich Straż Graniczną, która podjechała ciężarówkami i poinformowała te osoby, że zostaną przewiezione do ośrodków. Po czym zostały przewiezione tutaj i dostały nakaz udania się na stronę białoruską - mówiła Czwarnóg. Aktywiści i posłowie próbowali przekazać pomoc, jednak SG wraz z wojskiem, a potem również z policją, odsunęła media i pozostałe osoby na około 200 m od obozowiska migrantów.

"Na skutek działań służb dochodzimy do kolejnej granicy - granicy ponurego absurdu, o którym mówi wiele osób na miejscu. Polskie służby nie pozwalają cywilom podejść bliżej migrantów, zaś aktywiści chcą im pomagać i monitorować sytuację. To doprowadziło do sytuacji, że stojący naprzeciwko policjantów i żołnierzy tłumacze krzyczą przez megafon, a uchodźcy starają się odkrzykiwać lub gestami odpowiadać na ich pytania. Przez jakiś czas służby zagłuszały te próby kontaktu silnikami i syrenami radiowozów" - przekazał z kolei nasz dziennikarz Patryk Strzałkowski, który opisał sytuację w Usnarzu Górnym w swoim reportażu.

Migranci na kawałach drewna wypisują komunikaty w języku angielskim, prosząc o międzynarodową ochronę i podkreślając, że niektórym z nich potrzebna jest pomoc medyczna. W środę około południa Fundacja Ocalenie przekazała, że jedna z kobiet przebywających na granicy jest w ciężkim stanie. "Niebawem umrze na oczach piątki swoich dzieci" - napisano. - Ta pani już wcześniej zgłaszała chore nerki, bóle pleców, we wtorek zgłaszała ból płuc i trudności z oddychaniem. Już się nie podnosiła. Teraz wiemy, że jest dużo gorzej - mówił w rozmowie z Gazeta.pl prezes fundacji Piotr Bystrianin.

Tymczasem rzeczniczka Straży Granicznej zapewniła, że w Polsce są miejsca w ośrodkach, w których uchodźcy mogą się zatrzymać i cały czas adaptowane są nowe miejsca dla tych osób, które chcą się ubiegać o ochronę międzynarodową.

Migranci na granicy polsko-białoruskiej w Usnarzu GórnymKomisarka Rady Europy o dramacie migrantów. "Sytuacja napawa niepokojem"

Więcej o: