Usnarz Górny. Zły stan zdrowia migrantów. "Jedna osoba już nie wstaje. Tragedia, co tutaj się dzieje"

- Jedna osoba nie wstaje już w tej chwili, ma chore nerki, ma trudności z oddychaniem - przekazała Kalina Czwarnóg z Fundacji Ocalenie, która jest na granicy polsko-białoruskiej, gdzie koczuje grupa migrantów. - To jest tragedia, co tutaj się dzieje - dodała.

Od 15 dni na granicy polsko-białoruskiej koczuje grupa migrantów. Kalina Czwarnóg z Fundacji Ocalenie na antenie TVN24 poinformowała, że "przetrzymywane tam są 32 osoby, a nie 24, jak z niewiadomych przyczyn twierdzi Straż Graniczna". Jak dodała, przedstawicielom Rzecznika Praw Obywatelskich udało się ustalić, że osoby, które przebywają na granicy, są bardzo chore.

- Jedna osoba nie wstaje już w tej chwili, ma chore nerki, ma trudności z oddychaniem, bolą ją płuca, ma chory kręgosłup. (...) Jest to 52-letnia kobieta. To jest tragedia, co tutaj się dzieje - przekazała Kalina Czwarnóg. Jak podkreśliła, "w najgorszym stanie" jest czterech migrantów.

Zobacz wideo Usnarz Górny. Relacja Gazeta.pl

Sytuacja na granicy polsko-białoruskiejWolontariuszka: Uchodźcy są tacy jak my. Musimy to dziś zrozumieć

"Kobiety piją i jedzą jak najmniej"

Przedstawicielka Fundacji Ocalenie poinformowała, że w prowizorycznym obozowisku migranci mają siedem namiotów, które zostały dostarczone przez posła Macieja Koniecznego. - Mają też od nas śpiwory, niestety już dawno skończyła im się woda i jedzenie, które dostarczyliśmy. Nie mają gdzie się załatwiać. Kiedy tutaj do dyspozycji przyjechały dwa toi toie, te osoby wciąż nie mają żadnego sanitariatu. Kobiety, ponieważ jest im utrudniane załatwianie potrzeb fizjologicznych, piją i jedzą jak najmniej, co też jest zagrożeniem dla ich zdrowia i życia - powiedziała na antenie TVN24 Kalina Czwarnóg.

Białoruś odrzuciła polską propozycję ws. konwoju humanitarnego

Wiceszef MSZ Marcin Przydacz przekazał z kolei, że w nocie dyplomatycznej Białoruś nie tylko odpowiedziała negatywnie na możliwość przyjęcia pomocy, ale także zmieniła swoje stanowisko wobec sytuacji migrantów (strona polska utrzymuje, że uchodźcy znajdują się na terytorium Białorusi i "to Białoruś za nie odpowiada", jak mówił we wtorek premier Morawiecki). Mińsk podaje odmienną od prawdziwej liczbę migrantów, którzy - jak mówił wiceminister Przydacz - co jakiś czas zmieniają się. Białoruś informuje również o innej niż wcześniej narodowości migrantów. - Fakty się nie zmieniają, zmienia się tylko retoryka strony białoruskiej. Strona białoruska tym samym wskazuje, że nie jest zainteresowana rozwiązaniem tej sprawy, a jedynie zaostrzaniem debaty - mówił wiceminister spraw zagranicznych.

Dwa dni temu polska dyplomacja wystosowała notę z propozycją udzielenia migrantom pomocy rzeczowej w postaci między innymi żywności, leków, ubrań, łóżek, namiotów, czy pościeli. Była to odpowiedź na kryzys na granicy w Usnarzu Górnym.

Migranci przetrzymywani od kilkunastu dni pod gołym niebem na granicy polsko - białoruskiej. Straż graniczna nie wpuszcza ich do Polski, a białoruscy pogranicznicy nie pozwalają im się cofnąć. Usnarz Górny, 19 sierpnia 2021Wiceszef MSZ: Mamy informacje o kolejnych grupach wysyłanych na granicę

Więcej o: