Usnarz Górny. Straż Graniczna włączyła syreny. "Zagłuszają nas"

Nie jest jasna sytuacja grupy imigrantów, którzy koczują przy polsko-białoruskiej granicy. Próby kontaktu z uchodźcami podejmowane przez prawników i przedstawicieli Fundacji Ocalenie są zagłuszane przez Straż Graniczną sygnałami dźwiękowymi. Po stronie białoruskiej na wysokości m. Usnarz Górny według Straży znajduje się obecnie grupa 24 osób. Według Fundacji Ocalenie przebywają tam 32 osoby.

Grupa kilkudziesięciu uchodźców z Afganistanu i Iraku od dwóch tygodni koczuje na granicy polsko-białoruskiej, nieopodal miejscowości Usnarz Górny. Chcą dostać się na terytorium Polski i starać się o ochronę międzynarodową. Uniemożliwiają im to pilnujący granicy żołnierze i funkcjonariusze Straży Granicznej.

Jak informuje Fundacja Ocalenie, osoby z Usnarza na kawałku drewna napisały: "We need international protection, we are sick, we need help" ("potrzebujemy międzynarodowej ochrony, jesteśmy chorzy, potrzebujemy pomocy" - red.).

Zobacz wideo Biedroń o sankcjach dla Białorusi: Na razie nadal jest jeden do zera dla Putina i Łukaszenki

W sobotę bezskutecznie próbowali dotrzeć do nich przedstawiciele Fundacji, a także prawnicy i lekarz. Uchodźcy komunikowali się jedynie za pomocą prezentowanych z dużej odległości gestów. Podejście na bliższą odległość uniemożliwiali żołnierze oraz Straż Graniczna.

W niedzielę na miejscu pojawiła się tłumaczka, która próbowała komunikować się z imigrantami przez megafon. Straż Graniczna zaczęła zagłuszać ją odgłosami silników samochodowych i sygnałami dźwiękowymi.

"Po kolei odczytujemy przez głośnik od QueerTour imiona, żeby wiedzieć kto został. Mundurowi włączyli wszystkie koguty. Zagłuszają nas" - napisali przedstawiciele fundacji.

Podporucznik Anna Michalska, rzeczniczka Straży Granicznej w rozmowie z TVN24 nie zaprzeczyła doniesieniom o uniemożliwianiu kontaktu z migrantami.

- My prowadzimy tam działania graniczne, których celem jest zachowanie nienaruszalności granic Polski. Robimy to od 30 lat i wiemy, co robimy. Mamy doświadczenie nie tylko z granic Polski, ale z granic zewnętrznych Unii Europejskiej. Z taką presją migracyjną mierzyliśmy się na tych granicach niejednokrotnie - mówiła.

Dodała, że "wszelkie działania dodatkowe eskalują emocje, które są nam niepotrzebne". - My wiemy, co robimy i prosimy, apelujemy cały czas o to, żeby nam pozwolić działać - stwierdziła.

Chaos na granicy. Sprzeczna informacje ws. liczby uchodźców

Na miejscu panuje chaos informacyjny dotyczący liczby imigrantów, którzy przebywają w obozowisku. Według Straży Granicznej na granicy w okolicy Usnarza przebywają w tej chwili 24 osoby. Z ustaleń Fundacji Ocalenie wynika jednak, że jest ich wciąż 32.

Jak podaje Fundacja Ocalenie, jedna z niewielkich grup uchodźców zeznała, że 22 razy próbowała przejść na polską stronę granicy. W ich ocenie sytuacja jest płynna i liczba imigrantów może się zmieniać.

"Ekspert: Nie wolno zawracać ludzi, którzy poszukują pomocy jako uchodźcy"

W opinii licznych ekspertów Polska ma obowiązek przyjęcia na swoje terytorium uchodźców proszących o pomoc, co wynika z prawa międzynarodowego. Mówił o tym m.in. adw. Mikołaj Pietrzak, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie i pełnomocnik uchodźców, którzy znajdują się na granicy polsko-białoruskiej.

Straż graniczna na granicy polsko-białoruskiej"Usnarz to tylko mały fragment". Dramat imigrantów na granicy

- Prawo międzynarodowe w sposób jasny stanowi zasadę "non-refoulement", czyli nie wolno zawracać ludzi, którzy poszukują pomocy jako uchodźcy, poszukują tak zwanej pomocy międzynarodowej. Nie wolno ich zawracać z granicy. Nieważne, czy legalnie, czy nielegalnie wkraczają na terytorium. Jeżeli mówią: "jesteśmy uchodźcami, boimy się o swoje bezpieczeństwo, uciekamy przed kryzysem humanitarnym", my musimy ich wpuścić i rozpocząć procedurę, w której państwo polskie weryfikuje, czy te osoby rzeczywiście są uchodźcami, czy nie, jaki status należy im nadać. I dopiero wtedy, po przeprowadzeniu całej tej procedury, państwo polskie może ewentualnie te osoby wydalić. Ale państwo polskie absolutnie nie ma prawa ich po prostu nie wpuszczać i zawracać z granicy, a z tym mamy właśnie do czynienia w tej sprawie - tłumaczył w rozmowie z TVN24.

Więcej o: