Wicemarszałkini Senatu niedopuszczona do uchodźców. "Żeby Wojsko Polskie do tego stopnia upadło?"

Wicemarszałkini Senatu próbowała dostać się do uchodźców z Afganistanu, którzy koczują na granicy polsko-białoruskiej, jednak nie została przepuszczona przez służby. - Słyszę, że panowie słuchają rozkazów... Byli tacy żołnierze, którzy wykonywali rozkazy. Żeby Wojsko Polskie do tego stopnia upadło? - mówiła łamiącym głosem Gabriela Morawska-Stanecka.

W sobotę do Usnarza Górnego, gdzie na granicy z Białorusią koczuje grupa uchodźców z Afganistanu, przyjechała wicemarszałkini Gabriela Morawska-Stanecka. Prawniczka i polityczka Lewicy próbowała, powołując się na swój immunitet, dotrzeć do potrzebujących pomocy ludzi z lekarką. Straż graniczna i wojsko uniemożliwiały im dostęp do uchodźców.

Zobacz wideo Ochojska: Ważne, by jak najszybciej udzielić takim ludziom pomocy

"Przyjechała Marszałkini Senatu - Gabriela Morawska Stanecka. Przeszła przez strumyk, otoczył ją kordon mundurowych. Przez 5 minut nie odpowiadali nic, pytani o to, kto tu dowodzi, o wylegitymowanie się" - pisała Fundacja Ocalenie. 

- To jest przerażające. Mi jest wstyd, że na polskiej granicy, przed polską granicą, w zasadzie nie wiadomo, gdzie, na terytorium niczyim ludzie potrzebują pomocy i nie dopuszcza się nawet lekarza, żeby tej pomocy im udzielić - relacjonowała dziennikarzom Morawska-Stanecka, której udało się wejść nieco bliżej uchodźców, między dwa kordony wojska.

Już w poniedziałek będziemy zwoływać nadzwyczajne posiedzenie komisji praw człowieka w tej kwestii i ono na pewno w przyszłym tygodniu się odbędzie. Zobaczymy, co się wydarzy do tego czasu. Mam nadzieję, że do tego czasu nikt nie umrze. Nie wiem, jeżeliby tam ktoś umarł, na kogo spadnie odpowiedzialność

- mówiła wicemarszałkini Senatu. 

- Na pytania prawników odpowiadali, że żądają ochrony, wszczęcia postępowania w Polsce. W związku z czym łamiemy również akty prawa międzynarodowego. I nie ma nikogo, kto ma podjąć decyzje. Gdzie jest minister? Słyszę, że panowie słuchają rozkazów... Byli tacy żołnierze, którzy wykonywali rozkazy. Żeby Wojsko Polskie do tego stopnia upadło? - mówiła Morawska-Stanecka, łamiącym się głosem.

- Ja rozumiem, że oni nie mogą tych ludzi wpuścić bez rozkazu, ja to doskonale rozumiem. Ale jedzenie? Pomoc humanitarna? - pytała.

Więcej o: