Kryzys na granicy polsko-białoruskiej wciąż nie został rozwiązany. Kilkudziesięciu uchodźców z Bliskiego Wschodu koczuje od 13 dni na terenie pasa rozgraniczającego oba państwa, nieopodal miejscowości Usnarz Górny (woj. podlaskie).
Politycy rządu chwalą się w mediach społecznościowych tym, że od kilku dni granica jest uszczelniana. Na miejsce skierowano tysiąc żołnierzy Wojska Polskiego, a na długości 100 kilometrów rozciągnięty został drut kolczasty. Jak w czwartek informował Mariusz Błaszczak, drut niebawem znajdzie się na długości kolejnych 50 kilometrów.
Tymczasem w sobotę rano minister obrony narodowej zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym sugeruje, że akcja "uszczelniania" granicy jest zakłócana przez białoruskie służby.
"Problem na granicy polsko-białoruskiej to brudna gra Łukaszenki i Kremla. Uszkodzenie ogrodzenia to także efekt działalności białoruskich służb, co widać na zdjęciach" - napisał Mariusz Błaszczak w mediach społecznościowych, zamieszczając przy tym trzy słabej jakości zdjęcia, na których widoczna jest drewniana drabinka rzucona na drut kolczasty.
Jak w komentarzach zauważyli internauci, nie do końca wiadomo, na czym Mariusz Błaszczak opiera przekonanie, że to efekt działalności służb zza granicy.
"Posłowie opozycji i ich happeningi na granicy wpisują się w scenariusz Łukaszenki. Nie bądźcie pożytecznymi idiotami, opamiętajcie się!" - dodał w swoim wpisie Mariusz Błaszczak.
Jak już wcześniej pisaliśmy, na granicy w ostatnich dniach pojawili się parlamentarzyści ugrupowań opozycyjnych.
W środę posłowie KO Michał Szczerba i Dariusz Joński przywieźli grupie imigrantów śpiwory, koce, jedzenie i wodę. W piątek do uchodźców przyjechały m.in. posłanki Urszula Zielińska i Klaudia Jachira. - Przyjechałyśmy na miejsce, by wesprzeć migrantów i prawników w procesie ubiegania się o ochronę międzynarodową, ale strażnicy graniczni na to nie pozwolili - mówiła posłanka Zielińska.
Na miejscu był również poseł Lewicy Maciej Konieczny, którego poprosiliśmy o komentarz do tweeta ministra Mariusza Błaszczaka.
To polski rząd licytuje się z Łukaszenką na okrucieństwo wokół grupy 32 uciekinierów z Afganistanu i to on wpisuje się w zamiar Łukaszenki, aby destabilizować i oczerniać Polskę. Gdyby polska straż graniczna i polskie państwo działały zgodnie z prawem i kierowały się elementarnym humanitaryzmem, tej sprawy w ogóle by nie było
- powiedział parlamentarzysta w rozmowie z Gazeta.pl.