Na pięciolatkę spadł 100-kilogramowy krzyż. Proboszcz miał "zbagatelizować sytuację" stanu cmentarza

Na pięcioletnią Marysię spadł krzyż, który oderwał się od starego nagrobka. Dziewczynka przechodzi przez ciężką rehabilitację - ma problemy z mówieniem i poruszaniem się. Według ojca dziewczynki ksiądz zarządzający cmentarzem "zbagatelizował sytuację" i pomimo ostrzeżeń nie zadbał o stan nagrobków.

Do wypadku doszło 6 czerwca na cmentarzu we wsi Łopienno (województwo wielkopolskie). Od starego grobowca oderwał się ważący 100-kilogramów krzyż, który następnie spadł na pięcioletnią Marysię. Dziewczynka upadła na ziemię i uderzyła głową w pomnik. Po dziewczynkę przyleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który zabrał ją do szpitala w Poznaniu. Lekarze stwierdzili u niej pękniętą część czaszki. Sprawę pięcioletniej Marysi opisują "Interwencje"

Zobacz wideo Olsztyn. 70-latka potrąciła rowerzystę przejeżdżającego przez przejście

Wielkopolska. Pięciolatka przechodzi rehabilitację. "Nie chodziła, woziliśmy ją w wózku"

Pięcioletnia dziewczynka przebywa obecnie w ośrodku rehabilitacyjnym w Krakowie. Pod opieką lekarzy i pielęgniarek przechodzi rehabilitację. Po miesiącu leczenia dziewczynka potrafi się już poruszać, ma jednak wciąż problemy z zachowaniem równowagi wynikające z zaburzenia czucia i uszkodzenia układu wzrokowego. Ma również problemy z mówieniem i współpracuje z logopedą. - Marysia przyjechała do nas z Poznania, ze szpitala. Była w infekcji układu pokarmowego. Była z wyraźnym niedowładem prawostronnym. Nie chodziła, woziliśmy ją w wózku - powiedziała Agnieszka Ochocińska z Polskiego Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej w Krakowie.

Antoni MacierewiczTVN pozywa Macierewicza za słowa o "prosowieckiej propagandzie"

Wielkopolska. Pytania o odpowiedzialność zarządcy cmentarza. "Ksiądz zbagatelizował sytuację"

Rodzina pięcioletniej Marysi wskazuje, że proboszcz zarządzający cmentarzem jeszcze przed wypadkiem był ostrzegany o złym stanie starych nagrobków. Jak jednak wskazuje ojciec dziewczynki, "ksiądz zbagatelizował sytuację". "Interwencja" spytała się duchownego, dlaczego pomimo ostrzeżeń nie sprawdził stanu nagrobków. Ksiądz odpowiedział, że sprawdził je, ale doszło do tego już po wypadku. 

- Smutne i przykre jest to, że ksiądz nie miał odwagi, żeby do nas zadzwonić i zapytać, jak Marysia się czuje - powiedziała matka dziewczynki. 

W sprawie wypadku na cmentarzu w Łopiennie trwa śledztwo. Nie przesłuchano jednak wszystkich świadków. Rodzina oczekuje również na powołanie biegłego. Według śledczych to specjalistyczna opinia będzie miała kluczowe znaczenie dla sprawy. Biegły sprawdzi, czy wystąpiła ukryta wada podczas budowy nagrobka, czy też uległ on zniszczeniu w wyniku zaniedbania, za które można przypisać odpowiedzialność konkretnej osobie. 

Barszcz Sosnowskiego (zdjęcie ilustracyjne)Barszcz Sosnowskiego powrócił jak co lato. Lasy Państwowe apelują o ostrożność

Więcej o: