Małopolska. Nowy wątek ws. 12-latki wykorzystywanej seksualnie przez księdza. "To absurd"

Sprawa Marianny wykorzystywanej seksualnie w młodości przez księdza obiegła media na początku roku. Teraz pojawia się w niej nowy wątek. Śledczy postawili zarzut zgwałcenia dziewczyny mężczyźnie, który uratował ją przed samobójstwem. Marianna broni go, wskazując, że nie wie, czemu "przyznał się do czynu, którego nie popełnił".

Od 2013 r. 12-letnia wówczas Marianna miała być przez półtora roku wykorzystywana seksualnie i okaleczana przez jednego z małopolskich księży. Dziewczyna chciała popełnić samobójstwo, ale uratował ją przed tym przypadkowy mężczyzna - Dawid L. Pierwsze śledztwo w sprawie duchownego zostało umorzone jeszcze przed osiągnięciem przez dziewczynę pełnoletności. Drugie wciąż trwa. 

Zobacz wideo Co robić, gdy jesteś świadkiem przemocy wobec dzieci?

Małopolska. Śledczy postawili zarzut gwałtu Dawidowi L. Przyznał się do winy

Jak podaje "Gazeta Wyborcza", w sprawie doszło do nieoczekiwanego zwrotu. Prokuratura ponownie przeprowadziła badania genetyczne ubrania pokrzywdzonej, na których miały zachować się ślady nasienia gwałciciela. Po badaniach śledczy postawili Dawidowi L. zarzut zgwałcenia.  

Jarosław OlechowskiOd reportera TVP Info do dyrektora. Tak wystrzeliła kariera Olechowskiego

- Po przedstawieniu zarzutów Dawid L. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył obszerne wyjaśnienia - powiedział "GW" Janusz Hnatko, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie. 

Dawidowi L. postawiono również zarzut kierowania gróźb karalnych pod adresem księdza, który miał dopuścić się przemocy seksualnej wobec Marianny. Mężczyzna miał w lipcu 2021 r. grozić mu pozbawieniem życia. Dawid L. trafił do aresztu na trzy miesiące.

"Jestem gotowa na skonfrontowanie mnie z Dawidem L."

Marianna w oświadczeniu przesłanym do "GW" stwierdziła, że nie wie, czemu Dawid L. "przyznał się do czynu, którego nie popełnił". Podkreśliła również, że powtórne badania odzieży nie wskazały definitywnie Dawida L. jako sprawcy. 

"To absurd. Po pierwsze, z tego co wiem, powtórne badania ponownie nie wskazały sprawcy. One nie wykluczyły, że Dawid mógł być sprawcą, a to chyba różnica. Po drugie, jestem zbulwersowana faktem, że nagle stałam się dziewczyną Dawida L. Miałam wtedy 13 lat, on jest o 20 lat starszy" - napisała. 

"Chcę zadeklarować, że jestem gotowa na skonfrontowanie mnie z Dawidem L, a także wykorzystanie każdej możliwej rzetelnej metody sprawdzenia mojej wiarygodności […] Jednocześnie proszę, by zostały podjęte zdecydowane kroki wobec księdza Kamila N., który składał fałszywe oraz znacznie różniące się od siebie zeznania zarówno w 2016 roku oraz 2021 roku" - podkreśliła. 

Prezydent Andrzej DudaDuda podpisał postanowienie o wysłaniu kontyngentu wojskowego do Afganistanu

Małopolska. Sprawa 12-letniej Marianny 

Marianna ma teraz 19 lat. Opisywana historia rozpoczęła się w 2013 r., kiedy jako 12-letnia dziewczynka po raz pierwszy poszła na kółko biblijne w jednej z małopolskich parafii. Ksiądz, który prowadził grupę, miał poprosić ją, aby została po zajęciach i pomogła mu w przepisywaniu kazań. Mężczyzna w każdy piątek po kółku biblijnym miał gwałcić dziewczynkę, grozić jej śmiercią i ciąć nożykiem po plecach oraz w okolicach miejsc intymnych. Dramat Marianny miał trwać przez półtora roku. Historię dziewczyny ujawniono w "Faktach" TVN. 

Po jednym z gwałtów Marianna próbowała popełnić samobójstwo. Chciała rzucić się pod nadjeżdżającą ciężarówkę, ale przed utratą życia uratował ją były więzień Dawid L. Dziewczynka opowiedziała mu o krzywdzie, którą wyrządza jej ksiądz. Mężczyzna doradził, aby poinformowała o tym swoją mamę. Po tym, gdy wyznała swojej matce, że jest gwałcona i okaleczana przez księdza, sprawa trafiła do prokuratury w Miechowie. Postępowanie zostało jednak umorzone. 

Ksiądz, który przez lata miał krzywdzić Mariannę, został przeniesiony z województwa małopolskiego do innej parafii na terenie woj. świętokrzyskiego, a po ujawnieniu sprawy został odsunięty od pełnienia obowiązków oraz pracy z młodzieżą. Po osiągnięciu pełnoletności dziewczyna po raz kolejny powiadomiła prokuraturę, ale tym razem wspomagał ją Artur Nowak, pełnomocnik, który reprezentuje wiele ofiar pedofilii. Śledztwo w sprawie duchownego wciąż trwa. 

Więcej o: