Na granicy wciąż koczują uchodźcy. Nieoficjalnie: Część z nich wpuszczono na teren Białorusi

Jak wynika z nieoficjalnych informacji, część uchodźców, którzy koczują na granicy polsko-białoruskiej, została z powrotem wpuszczona na teren Białorusi. - Służby raportują, że samoloty dowożą uchodźców z południa do Mińska. Dalej są transportowani w sposób zorganizowany na granicę z Polską albo z Litwą. To nie są osoby przypadkowe - opisywał wcześniej sytuację wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz.
Zobacz wideo Rozmowa z Janiną Ochojską

Kilkudziesięciu imigrantów, głównie z Iraku i Afganistanu, od kilku dni koczuje na terenie pasa granicznego między Polską a Białorusią, niedaleko miejscowości Usnarz Górny w woj. podlaskim. Do naszego kraju nie chcą wpuścić ich polskie służby, a z drugiej strony nie przyjmuje ich z powrotem strona białoruska. Jednak pojawiły się nieoficjalne informacje, że część z tych osób została wpuszczona z powrotem na teren Białorusi - informuje TVN24.

- Oni są na tzw. ziemi niczyjej, czyli na pasie granicznym, który nie należy ani do Polski, ani do Białorusi. Wczoraj mieliśmy informację, że to około 50 osób, dziś pojawiły się nieoficjalne informacje, że tych osób jest zdecydowanie mniej - relacjonował Adrian Zaborowski na antenie TVN24. Jak dodał reporter, do Polski te osoby nie mogą zostać przyjęte, ponieważ nie mają odpowiednich dokumentów.

Z jego relacji wynika, że uchodźcom wciąż nie zostały przekazane rzeczy - m.in. jedzenie i śpiwory, które przywieźli m.in. mieszkańcy okolicznych miejscowości oraz posłowie opozycji.

Do sytuacji na granicy odniósł się Wojciech Skurkiewicz w rozmowie z Polskim Radiem 24. - Służby raportują, że samoloty dowożą uchodźców z południa do Mińska. Dalej są transportowani w sposób zorganizowany na granicę z Polską albo z Litwą. To nie są osoby przypadkowe. Pamiętajmy, że granica z Białorusią to granica z UE, za którą odpowiada Polska - powiedział sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Migranci w okolicach Usnarza GórnegoMigranci na granicy polsko-białoruskiej. Obozowisko zasłonięto

Kraje UE wyrażają solidarność m.in. z Polską

Podczas nadzwyczajnej wideokonferencji ministrowie spraw wewnętrznych krajów Unii Europejskiej wyrazili solidarność z Litwą, Polską i Łotwą w związku z kryzysem wywołanym przez władze Białorusi. - Litwa, która była pierwszym państwem członkowskim dotkniętym przez kryzys, otrzymała kilka rodzajów pomocy od państw członkowskich, Komisji Europejskiej i agencji UE - powiedział szef słoweńskiego MSW Alesz Hojs. Jak dodał, takiej pomocy potrzebują również Polska i Łotwa.

Przypomnijmy, zdaniem ekspertów, zmniejszenie szczelności białoruskich granic to celowe działania Aleksandra Łukaszenki, związane z sankcjami nałożonymi przez Unię Europejską. Prezydent Białorusi zasugerował też, że UE powinna zacząć dogadywać się z Białorusią w sprawie finansowych kompensacji za zatrzymywanie napływu uchodźców, głównie z Azji i Afryki.

- Jeśli ktoś myśli, że teraz zamkniemy granice z Polską, Litwą, Łotwą i Ukrainą i zamienimy się w ośrodek dla uchodźców z Afganistanu, Iranu, Iraku, Libii, Syrii i Tunezji - to co najmniej się myli. Nigdy nikogo nie będziemy trzymać. Oni nie idą do nas, a do oświeconej, ciepłej i wygodnej Europy - powiedział polityk.

Ogrodzenie z drutu kolczastego na polsko-białoruskiej granicy150 km drutu kolczastego na polskiej granicy. "Wstyd mi za mój rząd. To haniebne"

Więcej o: