Lubin. Po zamieszkach osiem osób trafiło do aresztu. Kilkadziesiąt z zarzutami

Sąd zastosował tymczasowy areszt wobec ośmiu osób zatrzymanych podczas niedzielnych zamieszek przed Komendą Powiatową Policji w Lubinie. Łącznie zatrzymano 62 osoby. Prokuratura postawiła zarzuty już 48 z nich.

Do zamieszek przed Komendą Powiatową Policji w Lubinie doszło po śmierci 34-letniego Bartosza S. - mężczyzna zmarł po interwencji policji. Według rodziny zmarłego i demonstrantów to działanie funkcjonariuszy mogło przyczynić się do śmierci młodego mężczyzny. 

Zobacz wideo Tusk o wydarzeniach w Lubinie: To PiS jest odpowiedzialny za nieprofesjonalne działania Policji

Lubin. Po zamieszkach zatrzymano 62 osoby. Najbardziej agresywni trafili do aresztu

Jak podaje Interia, powołując się na informacje Polskiej Agencji Prasowej, po zamieszkach zatrzymane zostały 62 osoby, z czego trzy zostały zwolnione po przesłuchaniu. 48 zatrzymanym przedstawiono już zarzuty. Będą odpowiadać za udział w nielegalnym zbiegowisku, ale również znieważenie oraz naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy, a także uszkodzenie mienia.  

Siedziba TVN S.A. w Warszawie, ul. Wiertnicza 166TVN24 wciąż bez przedłużenia koncesji. Brak decyzji KRRiT

Wobec zatrzymanych zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze, takie jak: dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe. W odniesieniu do ośmiu najbardziej agresywnych demonstrantów prokuratura wystosowała do sądu wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztu na trzy miesiące. Sąd przychylił się do niego.

"Policja nie wyklucza dalszych zatrzymań podejrzewanych, którzy brali udział w nielegalnym zgromadzeniu pod Komendą Powiatową Policji w Lubinie" - przekazał zespół prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu

Zamieszki w Lubinie. Policjanci obrzuceni koktajlami Mołotowa

W manifestacji przed Komendą Powiatową Policji w Lubinie wzięło udział kilkaset osób. Demonstranci skandowali hasło: "Mordercy!", część z nich rzucała w stronę komisariatu kamieniami, butelkami i jajkami. Policjanci odpowiedzieli użyciem gazu łzawiącego i armatek wodnych.

W tym momencie niektórzy manifestanci stali się bardziej agresywni. Odpalili race, wybili szybę w budynku komisariatu, podpalali kontenery na śmieci oraz zrywali kostkę brukową. Zaczęli również rzucać w mundurowych cegłówkami, a nawet koktajlami Mołotowa. 

Demonstranci obrzucili kamieniami wóz strażacki mający ugasić pożary. Zablokowano również przejazd karetki pogotowia, która przyjechała do poszkodowanych. Sytuacja została opanowana dopiero po kilku godzinach. W wyniku zamieszek kilku funkcjonariuszy zostało rannych. 

Kowadło burzowe. Co zwiastuje?Kowadło burzowe - co to za zjawisko? W jaki sposób powstaje?

Lubin. Bartosz S. zmarł po interwencji policji. Rodzina domaga się ponownej sekcji zwłok 

W piątek 6 sierpnia policjanci z Lubina otrzymali zgłoszenie od kobiety, która twierdziła, że jej syn jest najprawdopodobniej pod wpływem narkotyków i rzuca kamieniami w okna sąsiadów. Policjanci po dotarciu na miejsce próbowali obezwładnić mężczyznę. Na nagraniu z interwencji widać, że funkcjonariusze starają się przycisnąć go do ziemi, ale on wyrywa się, krzyczy i wzywa pomocy, a po pewnym czasie bezwładnie opada na ziemię.  

Według relacji policji "mężczyzna został następnie przekazany w ręce medyków i z uwagi na jego zachowanie, w asyście policjantów, został przewieziony do szpitala, a następnie trafił na SOR", a "po około dwóch godzinach od przewiezienia do szpitala, dyżurny KPP w Lubinie został powiadomiony, że mężczyzna zmarł". 

Wojciech Kasprzyk, pełnomocnik rodziny 34-letniego Bartosza S., przekazał podczas czwartkowej konferencji prasowej, że jego klienci domagają się przeprowadzenia powtórnej sekcji zwłok Bartosza. Kasprzyk pokazał zdjęcie głowy mężczyzny, wskazując, że może ono świadczyć o uciskaniu jej kolanem przez policjantów. 

- Prokuratura oświadczyła, że Bartek miał kilka zadrapań na twarzy, na karku. Chciałem państwu pokazać, jak wyglądają zadrapania na głowie naszego Bartka. Czy to są zadrapania? To są sińce, wylewy krwawe na całej twarzy. To są prawdopodobnie naciski o asfalt kolanem na głowę - podkreślił Wojciech Kasprzyk. 

Więcej o: