Karkonosze. Zamknął szlaban na trzech szlakach na Śnieżkę. Bo to jego prywatny teren

Na Przełęczy Okraj w Karkonoszach (woj. dolnośląskie) właściciel byłej strażnicy granicznej zamknął szlaban na drodze oraz trzech szlakach turystycznych prowadzących na Śnieżkę i do Karpacza. Mężczyzna utrzymuje, że grunt należy do niego, dlatego nie pozwala na organizowanie wycieczek w tym miejscu.

Jak informowało Radio Wrocław, Janusz Kowalski, który jest właścicielem byłej strażnicy granicznej na Przełęczy Okraj w Karkonoszach (dolnośląskie), nie chce, aby przez jego teren przechodzili turyści, choć biegną tamtędy wyznaczone dla turystów szlaki. W związku z tym zdecydował się na zamknięcie szlabanu na drodze oraz trzech szlakach. Mężczyzna utrzymuje, że jego własnością jest nie tylko pobliski teren, ale nawet słupki graniczne znajdujące się na granicy z Czechami

Zobacz wideo https://wiadomosci.gazeta.pl/lasy-panstwowe

Dolnośląskie. Grunt, po którym biegną szlaki, jest terenem prywatnym 

- Czerwony szlak przebiega w lewo na stronę Czech, w prawo zielony - od tego miejsca, idąc na Czoło [szczyt górski - red.] niebieskim szlakiem, ok. 70 metrów jest jeszcze prywatna własność - mówił Janusz Kowalski w rozmowie z Radiem Wrocław. Mężczyzna kupił dawną strażnicę, a wraz z nią ponad trzy hektary ziemi, która graniczy obecnie z Karkonoskim Parkiem Narodowym

Właściciel byłej strażnicy granicznej na łańcuch i kłódkę zamknął też szlaban do lasu. To wywołało sprzeciw przedstawicieli Lasów Państwowych i Karkonoskiego Parku Narodowego, ponieważ tuż za szlabanem znajdują się należące do instytucji tereny. 

Marian BanaśBanaś: Wiceprezes NIK wywierał naciski na kontrolerów. Karygodne

Dodatkowo zamknięcie takiego szlabanu znacznie utrudnia interwencję służb ratunkowych. Jak zostanie rozwiązana sprawa? Według informacji radia nie istnieje możliwość wytyczenia innych dróg oraz szlaków w ten sposób, by omijały prywatne grunty, ponieważ te sięgają do samej granicy państwa. W czwartek 12 sierpnia miało odbyć się spotkanie w tej sprawie. Na razie nie wiadomo jednak, czy udało się dojść do porozumienia. 

Według Moniki Ruszteckiej z Karkonoskiego Parku Narodowego niezależnie od sprawy przebiegu szlaków właściciel nie może trwale zamknąć szlabanu prowadzącego do lasu oraz parku narodowego. - Musi być przede wszystkim drożny przejazd dla służb ratowniczych i służb Karkonoskiego Parku Narodowego, dlatego tutaj musimy znaleźć jakieś rozwiązanie - mówiła Rusztecka. 

Kowadło burzowe. Co zwiastuje?Kowadło burzowe - co to za zjawisko? W jaki sposób powstaje?

Przed kilkoma laty w sejmowej komisji kultury fizycznej sportu i turystyki powstał projekt ustawy, który miał być nowelizacją kodeksu cywilnego. Posłowie chcieli wówczas, by prawo szlaku polegało na "powszechnym uprawnieniu do korzystania z terenów o szczególnych właściwościach, wydzielonych i wyznaczonych w postaci szlaków turystycznych, rowerowych, konnych, wodnych, tras narciarskich (biegowych i zjazdowych), ścian wspinaczkowych, punktów widokowych oraz wszelkich innych wyznaczonych szlaków służących kulturze fizycznej społeczeństwa". 

Posłowie poprzez nowelizację chcieli pozbawić pojedyncze osoby możliwości blokowania innym wstępu na tereny o szczególnych walorach krajobrazowych. Sprawa budziła kontrowersje - mowa bowiem o dwóch wartościach: prawie własności do gruntu oraz prawa do swobodnego przemieszczania się i korzystania z dóbr natury. Projekt wzbudził duży sprzeciw m.in. środowisk góralskich. W 2018 roku pomysł definitywnie odrzucono, uznając, że rozwój polskiej turystyki nie może opierać się na wywłaszczeniach - informował "Dziennik Gazeta Prawna"

Więcej o: