Śmierć 34-latka z Lubina. Lewica chce zawieszenia komendanta policji i funkcjonariuszy

Politycy Lewicy domagają się zawieszenia komendanta policji w Lubinie, a także odsunięcia od pracy funkcjonariuszy, którzy 6 sierpnia wzięli udział w interwencji, podczas której zmarł 34-letni Bartosz. Jak zauważyli, wszelkie informacje w sprawie zostały utajnione i zaapelowali o ich ujawnienie. - Brutalność policji rośnie [...] Nie będziemy się na to godzić - mówiła posłanka Lewicy Magdalena Biejat.

34-letni Bartosz zmarł w piątek 6 sierpnia po interwencji funkcjonariuszy policji z Lubina (dolnośląskie). - W tej sprawie docierają do nas różne sygnały, m.in. takie, że śmierć nastąpiła już w trakcie interwencji, poprzez uduszenie i zmiażdżenie krtani - mówił podczas wtorkowej konferencji prasowej Wiesław Szczepański, przewodniczący Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Zobacz wideo Policja zatrzymała 37-latka z Wielkopolski, który jest podejrzany w sprawie wycieku danych klientów ogólnopolskiej firmy energetycznej

Śmierć 34-latka w Lubinie. Lewica: Oczekujemy od prokuratory wyjaśnień

Prokuratura w Legnicy nadal nie poinformowała, co było przyczyną zgonu 34-latka z Lubina. Pełnomocnik rodziny zmarłego wskazuje na "złamanie krtani", jednak prokurator zdementował te informacje i zaznaczył, że konieczne jest przeprowadzenie dodatkowych badań. W sprawie nie postawiono nikomu zarzutów. Podczas konferencji prasowej we wtorek 10 sierpnia posłowie Lewicy zaapelowali o ujawnienie informacji na temat śledztwa.

- Składamy wniosek o informację ministra spraw wewnętrznych pana Mariusza Kamińskiego dotycząca wydarzeń w Lubinie związanych z interwencją policji w dniu 6 sierpnia 2021 r. oraz tego co stało się potem, czyli wydarzeń na ulicach - mówił Wiesław Szczepański cytowany przez portal kronika24.pl

Lubin. Interwencja policji, po której zmarł 34-letni BartekLubin. Śmierć 34-latka. Pełnomocnik: "Złamanie krtani". Prokuratura dementuje

- Jednocześnie oczekujemy od prokuratory wyjaśnień w sprawie toczonego śledztwa, abyśmy wiedzieli, jak wygląda dzisiaj sytuacja. Chcemy również informacji na temat przeprowadzonej sekcji zwłok w kontekście działań policji. Opinia publiczna powinna poznać te informacje - dodał. 

Poseł Lewicy Robert Obaz wskazywał, że lokalna społeczność jest zbulwersowana ostatnimi wydarzeniami, a w szczególności tym, że w sprawie nadal nie ma dostępu do jakichkolwiek informacji. - Wszystko zostało utajnione, nic nie jest jawne - podkreślał. 

Według posła funkcjonariusze, którzy ponoszą pośrednią oraz bezpośrednią odpowiedzialność w sprawie 34-latka, powinni natychmiast zostać odsunięci od wykonywania obowiązków. - Zwracamy się z prośbą o zawieszenie komendanta policji w Lubinie oraz o odsunięcie od pracy tych funkcjonariuszy, którzy 6 sierpnia uczestniczyli w tej interwencji. Wzywamy prokuraturę, aby pokazała dokumenty, wszystko w tej sprawie powinno być jawne - mówił Obaz. 

- Dziś dowiadujemy się, że 34-latek, który zginął w Lubinie w czasie zatrzymania policji, prawdopodobnie zginął dlatego, że policjanci przy zatrzymaniu zmiażdżyli mu krtań. To jest sytuacja skandaliczna. To jest sytuacja, w której mamy do czynienia z coraz większą brutalnością policji, z coraz bardziej ostrym przekraczaniem kompetencji. W całej Polsce przeprowadzane są teraz protesty w geście solidarności ze zmarłym mężczyzną i z jego rodziną. Protesty przeciwko narastającej brutalności policji. Te protesty również są pacyfikowane w sposób absolutnie skandaliczny. Nie możemy się na to godzić. Nie będziemy się na to godzić - mówiła posłanka Lewicy Magdalena Biejat. Zaznaczyła, że brutalnie pacyfikowane są także protesty w obronie praw kobiet, osób LGBT czy w obronie klimatu. 

- Wspólnie będziemy stawiać kres, będziemy stawiać tamę tej narastającej brutalności i doprowadzimy do tego prędzej czy później, że ta brutalność zostanie zatrzymana, a odpowiedzialni zostaną pociągnięci do odpowiedzialności - zapowiadała. 

Śmierć 34-letniego Bartka 

W piątek 6 sierpnia około godz. 6 rano policjanci z Lubina otrzymali zgłoszenie od kobiety, że jej syn jest najprawdopodobniej pod wpływem narkotyków i rzuca kamieniami w okna pobliskich domów. Funkcjonariusze, którzy pojawili się na miejscu zdarzenia, próbowali obezwładnić - jak wynikało z komunikatu policji - agresywnego mężczyznę. Interwencja ta zakończyła się tragicznie.

Protest 'Wrocław solidarnie z Lubinem' po śmierci 34-letniego Bartka w trakcie policyjnej interwencjiŚmierć 34-latka w Lubinie. Prokuratura wnioskuje o przeniesienie śledztwa

Na miejscu zdarzenia pojawili się medycy, którzy uznali, że stan mężczyzny wymaga hospitalizacji, został więc przewieziony w asyście policji na SOR. Ostatecznie mężczyzny nie udało się uratować i zmarł. Według policji w momencie, gdy mężczyzna został przekazany ratownikom medycznym, miał zachowane funkcje życiowe. 

Tymczasem poseł KO Piotr Borys opublikował pismo prokuratury. "Według oświadczeń ratowników po tym, jak przyjechali na ul. Traugutta w Lubinie na zgłoszenie do Bartosza S., dokonali sprawdzenia tętna i ciśnienia, lecz parametry te były niewyczuwalne. Według ratownika zgon pokrzywdzonego stwierdzono już na ul. Traugutta. Stwierdził także, że z tego powodu nie podejmowali żadnych czynności resuscytacyjnych" - czytamy. 

Pełnomocnik rodziny we wtorek poinformował w Radiu Wrocław o wyniku sekcji zwłok mężczyzny. - Doszło do złamania krtani. Na skutek tego syn moich klientów się udusił. Czekamy jeszcze na opinię biegłych medyków, którzy to potwierdzą. Ja już wiem to ze środowiska medycznego, że jest to pewna informacja. Jest to po prostu zabójstwo - mówił Wojciech Kasprzyk. Doniesienia te zostały jednak zdementowane przez prokuraturę, która twierdzi, że "nie ujawniono urazów, które mogły być bezpośrednią przyczyną śmierci, ani obrażeń świadczących o ucisku na szyję".

Protest we Wrocławiu przeciwko brutalności policjiLubin. Matka 34-latka o działaniach prokuratora. "Szokujące"

Więcej o: