Kutno. Podpalił sklep, a później nagrywał akcję ratowniczą. Z wynajętego pokoju vis a vis sklepu

7 sierpnia w Kutnie doszło do pożaru, który - jak ustalili szybko śledczy - był wynikiem podpalenia. Okazało się, że sprawca to 30-letni mężczyzna, który specjalnie wynajął pokój w hotelu naprzeciwko, by mieć dobry widok na akcję ratowniczą. Nagrywał jej przebieg i próbował zmylić śledczych, wskazując podejrzanych. Po zatrzymaniu zeznał, że to nie jego pierwsze podpalenie.

Do pożaru marketu przy ul. Łęczyckiej w Kutnie (łódzkie) doszło w nocy w sobotę 7 sierpnia ok. godz. 22.30. Na początku właściciele obiektu byli przekonani, że zaprószenie ognia było wynikiem zwarcia lub nierozważnego wyrzucenia niedopałka papierosa. - Trudno było mi uwierzyć, że ktoś zrobił to świadomie - mówił syn właściciela marketu w rozmowie z tvn24.pl

Zobacz wideo Bydgoska policja obserwowała zachowania kierowców z drona. Takie wykroczenia zostały zarejestrowane

Kutno. Podpalił market, a następnie obserwował akcję i oferował pomoc śledczym 

Na miejscu zdarzenia przez całą noc z ogniem walczyło dziesięć zastępów straży pożarnej. "Po zakończonej akcji gaśniczej policjanci przystąpili do zabezpieczania śladów i przeprowadzenia niezbędnych czynności zmierzających do ustalenia przyczyny pożaru. Z zebranych na miejscu materiałów wynikało, iż doszło do podpalenia" - relacjonowała Komenda Powiatowa Policji w Kutnie

Właściciele sklepu oszacowali straty na blisko trzy miliony złotych. "Funkcjonariusz Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Kutnowskiej Policji wykazał niezwykłą czujność podczas wykonywania czynności procesowych a konkretnie przesłuchań świadków. Doprowadziło to do zatrzymania podejrzanego o spowodowanie pożaru" - czytamy. 

Lubin. Zamieszki pod komisariatem policji po śmierci mężczyzny na Traugutta, 08.08.2021Legnica. Prokuratura o sekcji zwłok 34-latka: Konieczne są dodatkowe badania

Policjanci zajmujący się wyjaśnianiem okoliczności zdarzenia zwrócili uwagę na 30-letniego mężczyznę, który od początku zdarzenia bacznie przyglądał się akcji, a nawet próbował pomagać w jej organizowaniu. W międzyczasie nagrywał wszystko telefonem komórkowym i zamieszczał nagrania w sieci. - Oferował także pomoc w ustaleniu sprawców, początkowo wskazując na innych mężczyzn - przekazał Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi w rozmowie z panoramakutna.pl.

- Nie mieliśmy kamer na zewnątrz sklepu. Monitoring skierowany w okolice zdarzenia ma za to hotel, w którym zamieszkał ten podejrzanie zachowujący się 30-latek - tłumaczył syn właściciela sklepu w rozmowie z tvn24.pl. 

Śledczy ustalili, że sprawca miał ułożyć stos kartonów na śmietniku, którzy przylegał do sklepu, a następnie je podpalić. Hotelowe kamery uchwyciły, jak 30-latek idzie w tamto miejsce, po chwili wraca, po czym sklep zaczyna się palić. Mężczyzna został zatrzymany już następnego dnia po pożarze, zanim udało mu się wyjechać z Kutna

Kutno. 30-latek przyznał, że to nie jego pierwsze podpalenie 

"Skrupulatna analiza materiałów zgromadzonych w sprawie pozwoliła na przedstawienie podejrzanemu zarzutów 30-letniemu mieszkańcowi powiatu bydgoskiego. Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu. Policjanci sprawdzają jego ewentualną wcześniejszą działalność przestępczą" - informowała policja w Kutnie. 

Ksiądz w konfesjonale (zdjęcie ilustracyjne)Chodzież. Były ksiądz Krzysztof G. stanął przed sądem

Podejrzanemu prokuratura postawiła zarzut sprowadzenia pożaru, który zagrażał mieniu w dużych rozmiarach. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności. Prokurator wystąpił z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. 

Zgodnie z zeznaniami zatrzymanego, od pewnego czasu podróżował on po Polsce razem ze swoją partnerką i nocowali w hotelach w pobliżu pożarów, które mężczyzna - jak twierdzi - wzniecał. W Bydgoszczy 30-latek miał podpalić kilka budynków. Prokuratorzy sprawdzą, czy pożary, o których opowiadał mężczyzna, rzeczywiście miały miejsce. Zostanie on również poddanych badaniom sądowo-psychiatrycznym. 

Więcej o: