Od reportera TVP Info do dyrektora TAI. Tak po 2016 r. wystrzeliła kariera Jarosława Olechowskiego

Dla przeciętnego widza TVP może być praktycznie nierozpoznawalny. Nie zmienia to faktu, że Jarosław Olechowski, wieloletni reporter TVP Info, jest obecnie jedną z najważniejszych osób w publicznej telewizji i ma decydujący wpływ na treści emitowane m.in. w "Wiadomościach". - Mam wrażenie, że od zawsze nosił buławę w plecaku i chciał mieć poczucie sprawczości. Wyczuwalne było z jego strony rozgoryczenie, bycie reporterem mu nie wystarczało - mówi nam Jarosław Kulczycki, były prowadzący programów w TVP Info.

Poniedziałek, 26 lipca. Godz. 19.30.

Prowadzący "Wiadomości" TVP Michał Adamczyk ogłasza widzom, że "liderzy opozycji szokują brakiem oferty programowej dla Polaków". Adamczyk przekonuje, że "politolodzy coraz częściej stawiają Platformie Obywatelskiej oraz Polsce 2050 zarzut braku konkretnej oferty dla Polaków". Polskę 2050 prezenter nazywa jednocześnie "ugrupowaniem byłego celebryty z TVN". 

- Wydaje się, że zamiast programu politycy opozycji postawili na kampanię politycznej nienawiści oraz dzielenie Polaków - mówi Adamczyk.

Słowa prowadzącego to zapowiedź materiału Macieja Sawickiego. Sawicki twierdzi, że "brak wiarygodności to zarzuty kierowane nie tylko w stronę Platformy Obywatelskiej". - Wątpliwości budzi także partia Szymona Hołowni, któremu wyborcy zarzucają zmienność poglądów - dodaje reporter "Wiadomości" TVP.

Maciej Sawicki mówi też, że "Donald Tusk wrócił do polskiej polityki bez konkretnego programu i oferty dla Polaków". Pracownik TVP twierdzi, że docelowo plan opozycji może wiązać się "z polityczną interwencją z zagranicy" i "może chodzić nawet o zablokowanie unijnych pieniędzy dla Polaków, żeby ułatwić Tuskowi przejęcie władzy".

W materiale nie brakuje też emitowanych wielokrotnie już w "Wiadomościach" TVP słów Donalda Tuska "Fur Deutschland". Sawicki podkreśla, że "polska opozycja oprócz ślepego podporządkowania się brukselskim elitom powiela absurdalne zarzuty o Polexicie czy niszczeniu demokracji".

Donald Tusk"Für Deutschland" od tygodni w TVP. Co dokładnie powiedział Donald Tusk?

Podobny przekaz do tego z lipcowego wydania emitowany jest w "Wiadomościach" TVP niemal od początku 2016 r., kiedy prezesem Telewizji Polskiej został Jacek Kurski.

Szefem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej od trzech lat jest Jarosław Olechowski. I to on nadzoruje treści  pojawiace się w programach informacyjnych Telewizji Polskiej, w tym TVP Info. Tylko w ubiegłym roku budżet TAI wyniósł ok. 140 mln zł. Agencja podlega prezesowi TVP.

- Codziennie rano odbywają się duże kolegia z udziałem przedstawicieli redakcji m.in. "Wiadomości", "Teleexpressu", TVP Info. Pojawiał się na nich też Olechowski, jeśli akurat był w Warszawie, czasem pojawiali się jego zastępcy - mówi nam były już pracownik Telewizji Polskiej, chcący zachować anonimowość. Jak dodaje, "Olechowski ustalał podczas tych kolegiów linię". 

- Wypowiadał zdanie na temat jakiejś kwestii i to zdanie było obowiązujące. Pracownicy mieli przedstawić w swoich programach dany problem właśnie w ten konkretny sposób. Niektórzy próbowali tłumaczyć, że ta czy inna sprawa jest nieco bardziej złożona, ale miejsca na dyskusję nie było - relacjonuje nasz rozmówca. 

- Nie byłem nigdy świadkiem takiej sytuacji, by ktoś na tych kolegiach wymagał od dziennikarzy drążenia tematu. Przychodzono z gotowymi rozwiązaniami. A pamiętam kolegia, które odbywały się na placu Powstańców [siedziba m.in. redakcji "Wiadomości" - red.] jeszcze 10 lat temu. To były dyskusje, prawdziwe burze mózgów - wspomina były pracownik Telewizji Polskiej.  

Twierdzi, że zasady panujące w TVP to zaprzeczenie tego, czego przez lata był uczony jako dziennikarz telewizyjny. - Sześciominutowe materiały w "Wiadomościach"? Normalny widz tego nie przyswoi. Brak pogłębiania problemu. Po kolegium reporter w zasadzie już wie, co ma napisać. Dobiera sobie tylko odpowiednich rozmówców - mówi.

Jarosław Olechowski sam był reporterem "Wiadomości". W 2016 r. do programu ściągnęła go szefowa Marzena Paczuska, krótko po tym, jak władzę w TVP objął Kurski. Olechowski pracował wcześniej przez osiem lat (z krótką przerwą) jako reporter w TVP Info.

- Do newsroomu wkroczyła Marzena Paczuska, a za nią m.in. Michał Adamczyk i właśnie Jarosław Olechowski. Pamiętam, że Jarek do mnie wtedy podszedł. Z jego zachowania wynikało, takie przynajmniej miałem wrażenie, że było mu głupio, że przechodzi do "Wiadomości", a dotychczasowa ekipa traci pracę - tak zmiany w Telewizji Polskiej w styczniu 2016 r. wspomina były już wydawca "Wiadomości" Grzegorz Sajór, obecnie związany z Radiem 357.

Olechowski tłumaczył na Twitterze, że "na taką ofertę pracował ponad 15 lat".

"Przelewy" dla NGO-sów

To właśnie Jarosław Olechowski był przed pięcioma laty autorem w "Wiadomościach" kilku głośnych i krytykowanych jednocześnie materiałów o organizacjach pozarządowych i ich współpracy z samorządami.

W materiale "Komu płaci stołeczny ratusz" z października 2016 r. Olechowski, używając słów "wielkie pieniądze i wielka władza" przekonywał, że "kontrowersje" budził podział pieniędzy z warszawskiego budżetu. Reporter mówił o "przelewach" z warszawskiego urzędu miasta "kierowanego przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, wiceszefową PO, do fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, której współtwórcą jest Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego".

"Z pieniędzy warszawskiego ratusza korzystała również fundacja Pracownia Badań i Innowacji Społecznych Stocznia", której wiceprezesem jest Zofia Komorowska, córka byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego" - wyliczał Olechowski. 

Autor zwracał uwagę, że Komorowska "niedawno działała w jednej fundacji z Różą Rzeplińską, córką obecnego szefa TK [mowa o byłym już prezesie TK Andrzeju Rzeplińskim - red.], która jest żoną Marcina Wojdata, byłego pełnomocnika prezydent Warszawy ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi".

Olechowski twierdził też, że "nie wszystkich przekonuje" tłumaczenie ratusza o tym, że o wyborze oferty konkretnej fundacji decyduje konkurs. Reporter pokazywał widzom grafiki ze zdjęciami poszczególnymi osób i strzałkami, mającymi pokazywać towarzyskie lub rodzinne powiązania. 

Materiały oburzyły nie tylko działaczy NGO-osów, ale także m.in. wicepremiera Piotra Glińskiego.

- Państwo żeście oszaleli z tymi programami drążącymi organizacje pozarządowe, z tymi grafami łączącymi jakieś organizacje, pokazywanie zdjęć, to wygląda jak listy gończe - oburzał się wtedy polityk.

Prof. Gliński był gościem "To jest kompromitacja TVP", "państwo żeście oszaleli!". Gliński był gościem "Wiadomości". I nie wytrzymał

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przyznała potem, że w materiałach "Wiadomości" "zabrakło informacji odnoszącej się do rzeczywistych zadań realizowanych przez te organizacje i ich społecznej roli, a także kosztów ich funkcjonowania".  Przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski zwrócił się wtedy do prezesa TVP Jacka Kurskiego z wystąpieniem, w którym przypomniał, że Telewizję Polską powinny cechować m.in. "bezstronność, rzetelność, pluralizm, obiektywizm, wyważenie". 

Olechowski relacjonuje marsze

Mija kilkanaście dni. Wydanie z 12 listopada 2016 r. "Wiadomości" TVP pokazały materiał Olechowskiego o marszach, które odbywały się w Warszawie dzień wcześniej z okazji Narodowego Święta Niepodległości.

"Były różne marsze i różne wizje Polski, ale co ważne, było też bezpiecznie" - mówił widzom Olechowski. Następnie pojawiła się wypowiedź ówczesnego szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka, który zapewniał m.in., że "polskie państwo pod rządami PiS przestało być państwem teoretycznym".

Olechowski mówił też o "istotnej zmianie". "Święto niepodległości nie zawsze przebiegało tak spokojnie, jeszcze niedawno manifestacjom w centrum stolicy towarzyszyły wielkie zadymy" - twierdził.

"Z roku na rok rosła skala agresji, pojawiały się oskarżenia o prowokacje, regularnie płonęła tęcza na placu zbawiciela, spalono także budkę przed rosyjską ambasadą. Na szczęście takie obrazy to już historia" - wyliczał.

I znów Mariusz Błaszczak, który tym razem zapewniał: "Póki rządzi PiS zapewnimy bezpieczeństwo wszystkim manifestującym, bez względu na to, jakie mają poglądy".

W materiale pojawiło się też zestawienie wypowiedzi dwóch uczestników różnych wydarzeń - marszu Komitetu Obrony Demokracji i Marszu Niepodległości organizowanego przez narodowców. 

Uczestnik marszu KOD-u (trzymający flagę UE): Polska flaga mi zaginęła, ale europejska jest jeszcze bardziej w dniu dzisiejszym aktualna niż polska, tylko Europa jest naszą szansą.

Uczestnik Marszu niepodległości: Możemy zamanifestować nasz patriotyzm, nasze przywiązanie do ojczyzny, możemy wyjść na ulicę, żeby pokazać, że to coś dla nas znaczy.

Obie osoby wybrano z tysięcy uczestników obu wydarzeń. 

Olechowski pokazał też widzom dwa transparenty "Bóg hummus ojczyzna" i "Śmierć wrogom włoszczyzny", które pojawiły się na antyfaszystowskiej manifestacji "Za wolność naszą i waszą". Manifestacji, w której uczestniczyło według szacunków ok. tysiąca osób. 

"Każdy mógł zabrać głos i zamanifestować swoje poglądy" - komentował Olechowski. A potem wypowiedź jednego z maszerujących tego dnia uczestników: "Nic nie wiem, ja tutaj dostałem do potrzymania na chwilę ten transparent, więc pomagam".

Kariera Jarosława Olechowskiego w TVP

W 2017 r. 35-letni wówczas Olechowski awansował na wydawcę "Wiadomości".

- Przyznam, że było to dla mnie dziwne. Wydawcą kluczowego dla władzy programu nie zostaje się z przypadku. Olechowski został wydawcą "Wiadomości" bez żadnego doświadczenia na podobnym stanowisku - ocenia jeden z byłych pracowników Telewizji Polskiej.

W sierpniu 2017 r. kolejny awans - Jarosław Olechowski został szefem "Wiadomości", zastępując tym samym Marzenę Paczuską.

Znamy kulisy odwołania szefowej Znamy kulisy odwołania szefowej "Wiadomości" TVP

- Marzena Paczuska jest bardzo prawicowa, ale, co by o niej nie mówić, potrafi postawić na swoim. Jarek Olechowski jest za to bardzo elastyczny i zrobi wszystko, co każe mu przełożony bez słowa sprzeciwu i refleksji - komentuje chcący zachować anonimowość dawny znajomy Olechowskiego z redakcji.

- To, że został szefem "Wiadomości", było dla mnie dość szokującą informacją, bo choć ceniłem go bardzo jako reportera, nigdy nie przyszłoby mi do głowy, by mógł zostać szefem - przyznaje były wydawca "Wiadomości" TVP Grzegorz Sajór. 

Olechowski niedługo potem wskoczył na jeszcze wyższy szczebel. W styczniu 2018 r. zaczął kierować Telewizyjną Agencją Informacyjną, wciąż szefując "Wiadomościom".

W 2019 r. media podały, że funkcję szefowej "Wiadomości" przejęła prezenterka Danuta Holecka. Jarosław Olechowski wciąż jednak figuruje na stronie internetowej programu jako szef i wydawca. 28 lipca poprosiliśmy Telewizję Polską o doprecyzowanie, kto tak naprawdę kieruje "Wiadomościami". Do dziś nie otrzymaliśmy wyjaśnienia. Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że Olechowski wciąż co najmniej kilka razy w miesiącu pełni dyżury na stanowisku wydawcy programu.

Dla niektórych osób, które pracowały przed laty z Jarosławem Olechowskim, przygotowywane przez niego od 2016 r. materiały i kariera w TVP po pojawieniu się Jacka Kurskiego mogą być pewnym zaskoczeniem.

- Mówiąc o Jarku Olechowskim, trzeba postawić wyraźną cezurę czasową. Jarosław Olechowski do 2016 r. i Jarosław Olechowski po 2016 r. To moje osobiste rozczarowanie - komentuje w ostrych słowach Grzegorz Sajór.

Zobacz wideo Tusk namawia do obrony TVN-u i komentuje: Najlepszym sposobem dyskredytacji TVP jest mówienie prawdy

"Sympatyczny, pracowity, rzetelny"

Olechowski na placu Powstańców pojawił się w 2008 r., dołączył jako reporter do działającego wtedy od kilku miesięcy kanału informacyjnego TVP Info.

Dziś obecny szef TAI traktuje to jako dowód na swoją dziennikarską rzetelność i profesjonalizm.  "W TVP pracuję od 2008 roku, za różnych rządów. Jakoś nikt mnie nie wyrzucił. Może dlatego, że jestem uczciwy?" - komentował na Twitterze. 

- Jarek był perfekcjonistą. Nagrywając stand-upa [wypowiedź reportera podsumowująca materiał - red.] potrafił robić pięć dubli, dopóki nie stwierdził, że któryś z nich jest ok. Pracował też z telewizyjnymi logopedami nad swoją dykcją, wykonał kawał dobrej roboty - mówi nam Jakub Stefaniak, do 2014 r. dziennikarz TVP Info, później rzecznik PSL-u, a obecnie wicedyrektor Centrum Informacyjnego Senatu.

Razem z Olechowskim należeli do grupy osób, która stanowiła trzon reporterski w TVP Info. Olechowski był jednym z tych dziennikarzy, którzy dostawali najpoważniejsze tematy. 

- Chodziliśmy razem na obiady, na piwo redakcyjne już zdecydowanie rzadziej. Można było liczyć na pomoc Jarka, jeśli ktoś nie mógł danego dnia wziąć dyżuru i musiał się zamienić w grafiku - wspomina Stefaniak.

Nie pamięta sytuacji, w której Olechowski lub ktokolwiek inny z redakcji epatowałby swoimi poglądami politycznymi. Po odejściu z TVP widział się z Olechowskim kilka razy na uroczystościach w ambasadzie amerykańskiej. - To były zawsze bardzo miłe, ale kurtuazyjne rozmowy. Nie utrzymujemy kontaktu - zaznacza. 

- Wydawał mi się sympatyczny, ale niektórzy odbierali go jako wyniosłego. Mam wrażenie, że od zawsze nosił buławę w plecaku i chciał przewodzić jakiemuś medium, podejmować decyzje i mieć poczucie sprawczości. Wyczuwalne było z jego strony rozgoryczenie, bycie reporterem mu nie wystarczało, zależało mu na czymś więcej - mówi nam Jarosław Kulczycki, były prowadzący programów w TVP Info.

- Nie można było mieć do niego żadnych zastrzeżeń, jeśli chodzi o kompetencje, o przygotowanie merytoryczne - przyznaje Grzegorz Sajór. Z Olechowskim miał do czynienia w przeszłości jako wydawca w TVP Info.

-  Był jednym z lepszym reporterów, z którymi miałem okazję współpracować. Przygotowywał materiały "jedynkowe", poważne, nie przydzielano mu tzw. "michałków". Głównie kojarzę go z tematów politycznych, jego materiały zawsze były wyważone. Nie wynikało z nich, by miał jakieś jasno sprecyzowane poglądy polityczne - dodaje. 

Potwierdza to Maciej Wąsowicz, który w latach 2014-2016 był wydawcą programu "Panorama Dnia" w TVP Info. -  Nie miałem do Jarka Olechowskiego żadnych zarzutów: pracowity, rzetelny, dobry dziennikarz. Przesympatyczny człowiek. Kiedy miałem go na grafiku, wiedziałem, że programowi nic nie grozi - wspomina w rozmowie z Gazeta.pl. 

- W jego materiałach umieszczane były stanowiska wszystkich stron konfliktu, nie było żadnego skrętu. Do tego szybko i sprawnie montował - mówi Jarosław Kulczycki. Zaznacza jednocześnie, że dziś działalność Jarosława Olechowskiego w TVP ocenia negatywnie. 

Jeden z naszych rozmówców twierdzi, że Olechowski nie do końca "czuł" telewizję. - Zawsze bardzo był ambitny, docierał do ciekawych newsów, ale nie potrafił ich sprzedać - mówi nam osoba pracująca z Olechowskim przed laty. 

- Jego materiały telewizyjne były technicznie słabe: za długie, przegadane, ciężkie w odbiorze. Brzmiały tak, jakby były artykułami prasowymi czytanymi na głos. Utknął mentalnie w dziennikarstwie prasowym, mam wrażenie, że nigdy tak naprawdę nie zrozumiał, jak się robi telewizję. Do tego ma wadę wymowy - wylicza dawny znajomy dziennikarza z redakcyjnych korytarzy.

- Wada wymowy rzeczywiście była kłopotem Olechowskiego, ale pozostałe zarzuty uważam za krzywdzące. To, że materiał był np. przegadany, jest też winą wydawcy, który wpuścił go na antenę - uważa inny były pracownik TVP. 

- Jeśli reporter mówi w sposób zrozumiały, to ewentualne wady wymowy nie mają większego znaczenia - stwierdza Jarosław Kulczycki. 

Olechowski w lipcu 2010 r. zniknął z TVP na ponad rok. O okolicznościach tej sytuacji pisał w mediach społecznościowych były dziennikarz Telewizji Polskiej Piotr Krysiak. Krysiak twierdził, że "wyrzucił Olechowskiego z pracy w TVP Info". Powodem miało być to, że po skończeniu jednego z dyżurów Olechowski miał poinformować przełożonego, że będzie pracował dalej pod warunkiem otrzymania dodatkowych pieniędzy. 

Od jednego z byłych pracowników TVP słyszymy, że sam Olechowski miał też planować rozstanie z Telewizją Polską. -  Opowiadał, że istnieje życie poza telewizją, że wcale nie trzeba tu pracować. Chciał spróbować swoich sił na wolnym rynku i tworzyć własne produkcje wideo. Najwyraźniej nie wyszło, bo niedługo później znów był w TVP - relacjonuje.

Jak słyszymy od dawnych współpracowników, Olechowski starał się maksymalnie korzystać z możliwości, które reporterom dawała Telewizja Polska. Zdarzało się, że przygotowywał kilka materiałów jednego dnia.

- Jeden materiał do podsumowania dnia na godz. 16, potem druga wersja na wieczór. Równocześnie kolejna wersja dla oddziału regionalnego, za co dostawał też dodatkowe pieniądze. Był operatywnym dziennikarzem, który świetnie sobie pod tym względem radził - wylicza Grzegorz Sajór. 

Skończyło się to jednak, gdy władze TVP zaczęły szukać oszczędności i nie chciały płacić reporterom za niewiele różniące się wersje tego samego materiału. Olechowski miał być z tego powodu zły i narzekać, że mocno dostał po kieszeni. 

Pierwsze kroki w dziennikarstwie

- Cholernie inteligentny i bardzo pracowity facet - mówi Marcin Marczak, wydawca serwisu Newsweek.pl, dawny kolega Olechowskiego. W 2001 r.  zaczęli studiować razem politologię na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. 

- Na pierwszych zajęciach któryś z opiekunów roku poprosił o powstanie do wspólnej modlitwy wszystkich tych, którzy byli wierzący. Jedyną osobą, która nie wstała, był Jarek. Zaimponował mi - wspomina Marczak.

Jedną ze słabości młodego Olechowskiego były auta. - Lubił popisywać się jazdą samochodem, a jeździł dość agresywnie. Najpierw miał starego Golfa 2, a potem Golfa 4, którego zresztą bardzo szybko rozbił. Na piątym roku pojawił się Passat B6, co robiło wrażenie, bo na skromnym studenckim budżecie myśli się głównie o tym, by mieć kasę na piwo i na jakiś wyjazd - mówi wydawca Newsweek.pl. 

Marcin Marczak dodaje, że Olechowski "lubił też dobrą, markową odzież, ale nigdy się z tym nie obnosił". - Nie był typem, który non stop siedział na zajęciach, na pewno już wtedy robił coś zawodowo. Wspominał, że współprowadzi jakąś kafejkę internetową - mówi były kolega ze studiów. 

Olechowski w 2001 r. dołączył,  początkowo jako wolontariusz, do zespołu programu "Przeciw Korupcji" prowadzonego przez Fundację Batorego. Z Fundacją współpracował do 2009 r.  Przyznał potem na Twitterze, że "pomagał" przy programie i zarabiał za to ok. 400 zł brutto miesięcznie. Dodał, że w 2001 r. nie widział, kim jest George Soros, amerykański filantrop i fundator organizacji.  

Pierwszą poważną redakcją, w której zaczął pracować Olechowski, był "Newsweek". Tygodnikiem kierował wówczas Tomasz Wróblewski. Olechowski trafił tam w 2003 r. Jak sam twierdził, "stawiał pierwsze kroki w reporterskiej ekstraklasie". Pisał głównie o biznesie. 

Dziś oburza się, gdy ktoś stwierdza, że był tam stażystą. W jednej z dyskusji na Twitterze zaznaczył, że był "researcherem, a po kilku latach ciężkiej pracy i nauki awansował na reportera". 

To w "Newsweeku" odniósł jeden z pierwszych dużych zawodowych sukcesów - jako dwudziestokilkulatek miał już na koncie swój własny okładkowy temat. Tekst dotyczył montowania Black Hawków w Mielcu. 

 - Drugą słabością Jarka, oprócz samochodów, były słodycze. Jeden z pierwszych obrazków, jakie zapamiętałem z redakcji "Newsweeka", to Jarek siedzący przy komputerze z ciastkiem wypełnionym dużą ilością kremu - mówi Marcin Marczak, którego Olechowski wprowadził potem do redakcji tygodnika. 

Z "Newsweeka" Olechowski odszedł w 2006 r. Redakcyjni koledzy na pożegnanie dali mu w prezencie okładkę z nim samym w stroju Elvisa i podpisem "Król odchodzi". 

Z "Newsweekiem" współpracował jeszcze do 2015 r. jako zewnętrzny autor. Pisał teksty m.in. o tym, że "Polska wyrasta na potentata branży kosmetycznej", o "budynkach biurowych nowej generacji", o wysokich kosztach paliwa lotniczego i kłopotach linii lotniczych.

- W "Newsweeku" ukazywały się wydania specjalne, dodatki, których redakcja nie miała już sił przygotowywać i które trzeba było zlecać autorom zewnętrznym. Jarek brał takich zleceń sporo - wyjaśnia Marcin Marczak. 

- W pewnym momencie zaczęliśmy żartować, że to już taka trochę mała korporacja, bo zaczął korzystać z pomocy researchera przy zbieraniu informacji. To nie były ambitne tematy, chodziło po prostu o to, żeby sobie dorobić - dodaje. 

Sam Olechowski podkreślał w jednym z wpisów na Twitterze, że "w jego pracy pieniądze nigdy nie były dla niego najważniejsze". 

Przeprowadzka do dziennika

Obecny szef TAI trafił po "Newsweeku" do "Rzeczpospolitej". Do dziennika ściągnęła go wraz z kilkoma innymi osobami odchodząca z "Newsweeka" Amelia Łukasiak.

Trwały właśnie pierwsze rządy Prawa i Sprawiedliwości. W marcu 2007 r. Olechowski pisał o sporze wśród urzędników resortu spraw zagranicznych kierowanego wówczas przez Annę Fotygę. Tekst nosił tytuł "Kłótnia u Fotygi". Kilka miesięcy później informował, że "w drużynie szefowej resortu Anny Fotygi brakuje fachowców". 

W innym z tekstów powoływał się na "Gazetę Wyborczą" i jej doniesienia o tym, że Bronisław Wildstein jako prezes TVP "przyznał dyrektorom telewizji zbyt hojne odprawy". W tym samym tekście Olechowski umieścił wypowiedź ówczesnego posła PiS Jacka Kurskiego, obecnie prezesa TVP. Kurski mówił Olechowskiemu, że tak wysokie odprawy mu się "nie podobają". 

Kurski pojawił się też w tekście przyszłego szefa "Wiadomości" o satyrze w polityce. Olechowski pytał ówczesnego posła PiS o żart, który go ostatnio rozbawił. - Pamiętam, ale był wulgarny i dotyczył liderów mojej partii, dlatego go nie powtórzę - mówił wtedy Kurski.

Choć dziś może się to wydawać zaskakujące, Olechowski wspomniał w swoim tekście o "Szkle kontaktowym" w TVN24. Wskazywał, że to "najpopularniejszy program stacji", który ogląda "średnio pół miliona osób, a podczas każdego wydania do studia dociera ok. 1,5 tys. esemesów od widzów". 

Olechowski był też współautorem materiału, w którym powoływał się na nieprzychylne dla ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego badania. Sondaż CBOS wskazywał, że Kaczyński znajdował się na dziewiątym miejscu wśród polityków pod względem zaufania. 

W lipcu 2007 r. wraz z Mirosławem Wąsikiem pisał o "kontrowersyjnych tezach szefa rządu", a mianowicie o słowach ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego o tym, że "szatani są czynni". W innym materiale, którego był współtwórcą, informował o "wielkim kuszeniu polityków Platformy" i o tym, że według polityków PO "Prawo i Sprawiedliwość sprawuje władzę, wzniecając wewnętrzne konflikty i rozsiewając plotki". 

Niedługo potem Olechowski trafił do TV Puls i redakcji "Puls Raport". Także za sprawą Amelii Łukasiak, która była szefową programu.

 

- Bardzo chciał polecieć do Iraku, mówił, że przygotuje rewelacyjny materiał o Saddamie Husajnie. Wrócił z reportażem o pałacach Husajna. Podobne materiały wcześniej wyemitowały inne telewizje. Te pałace nie były niczym wyjątkowym, każdy mógł sobie do nich wejść - wspomina w rozmowie z Gazeta.pl jeden z byłych pracowników telewizji.

Przygoda z TV Puls trwa krótko, bo program emitowano od października 2007 do lipca 2008 r. Potem Olechowski trafił już do TVP.

"Nie jestem ani proplatformerski ani propisowski"

Szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej jest niezwykle aktywny na Twitterze. Przedstawia tam siebie jako "dziennikarza z pasji i powołania", "fana prasy i telewizji". Chętnie wchodzi w dyskusje i polemiki. 

Przed tym, jak władzę w Telewizji Polskiej objął Jacek Kurski, aktywność Olechowskiego w mediach społecznościowych ograniczała się w zasadzie do przytaczania suchych informacji z Polski i ze świata. W nielicznych przypadkach pozwalał sobie na komentarze.

W październiku 2015 r. zwrócił uwagę, że Prawo i Sprawiedliwość "najgłośniej protestowało przeciwko zniesieniu subwencji" dla partii politycznych. Gdy Andrzej Duda zdecydował się na ułaskawienie Mariusza Kamińskiego, Olechowski stawiał retoryczne pytanie: "czyżby nie wierzył w zmianę wyroku pierwszej instancji?". 

Komentując debatę przed wyborami parlamentarnymi w 2015 r., Adriana Zandberga z Partii Razem nazwał "odkryciem".

Z dezaprobatą podchodził do jednego z elementów kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości. "W najnowszym spocie PiS wykorzystał postać dziennikarza. Ryzykowny ruch. Mnie się to nie podoba" - ocenił. 

Potem, gdy od 2016 r. działania "Wiadomości" stały się obiektem krytyki widzów, polityków, medioznawców, Olechowski stał się zdecydowanie aktywniejszy i jednocześnie ostrzejszy w swoich wypowiedziach. Chwali się wynikami oglądalności, a tych, którzy zarzucają programowi nierzetelność, dopytuje o konkretne zarzuty. 

"Potrafię obronić każde zdanie w moich materiałach i w "Wiadomościach", którymi zarządzam. Nie obawiam się rozliczenia" - twierdzi w jednym z wpisów. Podkreśla, że "dziennikarz jest od tego żeby pokazywać rzeczywistość (nawet jeżeli mu się ona nie podoba), a nie od tego, żeby tworzyć fałszywy obraz". 

Według Olechowskiego "znaczna część polityków i publicystów uważa, że informacje nieodpowiadające ich wyobrażeniu świata to propaganda". Zaznacza też, że ‘jest obiektywny, co nie znaczy, że musi chwalić Platformę Obywatelską za wszystko, co robi".

Nie waha się przed krytykowaniem opozycji. Platformie Obywatelskiej, która zbiera podpisy pod projektem ustawy o likwidacji TVP Info, zarzuca, że "chce zniszczyć wolność słowa w Polsce oraz odebrać swobody obywatelskie gwarantowane przez polską Konstytucję oraz Kartę Praw Podstawowych UE". 

Pozwala też sobie na krótkie analizy. W marcu 2017 r. stwierdza, że "w interesie Polski jest, żeby Donald Tusk nie był szefem Rady Europejskiej". "Jeśli chodzi o rządy PO, to akurat w dziedzinie gospodarki i ekonomii były wyjątkowo nieudolne" - ocenia miesiąc później w jednej z twitterowych dyskusji. 

W czerwcu 2016 r. stwierdza, że "kiedyś Platforma Obywatelska słynęła z politycznego PR", a ‘teraz jest własnym cieniem". 

Jarosław Olechowski jednocześnie wielokrotnie podkreśla w mediach społecznościowych, że nie wypełnia politycznych poleceń. Zaznacza, że jako dziennikarz "zawsze był neutralny", że "nie dostawał żadnych przekazów dnia od żadnej partii", "nie jest ani proplatformerski ani propisowski", że "zawsze robił rzetelne dziennikarstwo i dlatego zawsze miał wrogów, we wszystkich partiach".

Podkreśla, że "zawsze mówił prawdę, nawet jak była niewygodna", dlatego "często miał kłopoty i lądował na bocznym torze". 

Olechowski jako szef TAI przekazuje też wyjaśnienia Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji w przypadku skarg widzów. Do swoich pism lubi dodawać następującą formułkę: "materiały telewizyjne emitowane w TVP S.A. są zawsze realizowane oraz przedstawiane z dochowaniem należytej staranności, rzetelności, obiektywizmu, profesjonalizmu, pluralizmu i innych zasad sztuki dziennikarskiej". 

Ile zarabia Olechowski w TVP? Wpływ na to ma kilka czynników. Zarobki na stanowisku szefa Telewizyjnej Agencji Informacyjnej przed kilkoma laty wynosiły ok. 20 tys. zł brutto. Do tego dochodzą dodatkowo płatne dyżury na stanowisku wydawcy "Wiadomości" TVP, które, jak wynika z naszych ustaleń, Olechowski wciąż od czasu do czasu pełni. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, łączne zarobki Jarosława Olechowskiego mogą przekraczać nawet 40 tys. zł brutto miesięcznie.

27 lipca zwróciliśmy się e-mailowo do Jarosława Olechowskiego z prośbą o rozmowę. Ponowiliśmy ją 5 sierpnia, prosząc też o odpowiedź m.in. na pytania o to, czy wciąż pełni dyżury wydawcy "Wiadomości" i czy prawdą jest, że jego miesięcznie wynagrodzenie przekracza kwotę 40 tys. zł brutto. Olechowski na te maile i pytania nie zareagował.

Niezależnie od tego, w dniach 28 lipca, 2 sierpnia i 5 sierpnia o komentarz zwróciliśmy się także do Centrum Informacji TVP. Prosiliśmy m.in. o informację dotyczącą zarobków Jarosława Olechowskiego, pytaliśmy, czy przekraczają one 40 tys. zł brutto, pytaliśmy też o ocenę pracy Olechowskiego przez zarząd Telewizji Polskiej. Do tej pory na żadną z wiadomości nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Więcej o: