Lubin. Protestujący rzucali kamieniami i koktajlami Mołotowa. 40 osób zatrzymanych [ZDJĘCIA]

40 osób zostało zatrzymanych po niedzielnej manifestacji pod Komendą Powiatową Policji w Lubinie. Kilkaset osób wyszło na ulice w związku ze śmiercią młodego mężczyzny, która nastąpiła po piątkowej interwencji policji. Protestujący rzucali w policjantów i w budynek komendy kamieniami, cegłami oraz koktajlami Mołotowa.

W piątek około godz. 6:00 rano policjanci z Lubina otrzymali zgłoszenie od kobiety, że jej syn jest najprawdopodobniej pod wpływem narkotyków i rzuca kamieniami w okna pobliskich domów. Funkcjonariusze, którzy pojawili się na miejscu zdarzenia, próbowali obezwładnić - jak wynikało z komunikatu policji - agresywnego mężczyznę.

Medycy, którzy pojawili się na miejscu, zadecydowali, że stan 32-latka wymaga hospitalizacji, więc został on przewieziony w asyście policji na SOR. Po niemal dwóch godzinach komenda w Lubinie została poinformowana o tym, że mężczyzna zmarł w szpitalu. Z kolei poseł KO Piotr Borys na podstawie zdobytych informacji, twierdzi, że zatrzymany zmarł jeszcze w karetce.

Manifestacja przerodziła się w zamieszki

W niedzielę pod komisariat przyszło kilkaset osób. Część z nich miała ze sobą znicze, które postawiła przed budynkiem. Manifestujący skandowali "mordercy!" oraz "zawsze i wszędzie policja j***na będzie" - informuje wrocławska "Gazeta Wyborcza". Niektórzy krzyczeli również do policjantów "chodź, klęknij na mnie".

W stronę komisariatu rzucano kamieniami, butelkami i jajkami. Te ostatnie udało się wrzucić także do środka budynku. W odpowiedzi na to funkcjonariusze użyli gazu wobec manifestujących. "Wyborcza" podkreśla, że część zgromadzonych stała się bardziej agresywna, zasłoniła twarze kominiarkami i zaczęła rzucać w policjantów i budynek cegłówkami.

Zamieszki pod komisariatem w LubinieZamieszki w Lubinie. W stronę komisariatu rzucano kamieniami. "Mordercy!"

Manifestujący odpalili również race. "Część z rzucających jest wyraźnie pod wpływem alkoholu, część to nastolatkowie, którzy zasłonili twarze koszulkami. Manifestanci wybili też szybę w drzwiach do głównego wejścia komendy, podpalili kontener na śmieci i próbowali wepchnąć go pod drzwi komendy. Zerwali też kostkę brukową i rzucali nią w stronę funkcjonariuszy" - relacjonowała wrocławska "Wyborcza".

Grażyna Wiatr, reporterka Radia ZET, informowała, że policjanci użyli również armatki wodnej, a także zatrzymali kilka osób.

Po godzinie 21 policja opanowała zamieszki, ale działania operacyjne nadal trwały. Łącznie zatrzymano 40 osób. "Mają odpowiadać za nielegalne zgromadzenie, zniszczenie mienia czy naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy" - poinformował Paweł Pyclik z RMF FM.

Dolnośląska policja wydała oświadczenie

"Policjanci zastali agresywnego mężczyznę, którego próbowali uspokoić i wylegitymować. Ten jednak nie reagował na polecenia, był bardzo agresywny i niezwykle pobudzony. Z uwagi na irracjonalne zachowanie mężczyzny użyto wobec niego chwyty obezwładniające oraz kajdanki. Mężczyzna w dalszym ciągu nie podporządkowywał się poleceniom, szarpał się i wyrywał. Mając na uwadze agresywne zachowanie, a także uzasadnione podejrzenie, że może znajdować się pod wpływem narkotyków, na miejsce wezwano dodatkowych funkcjonariuszy w celu zapobieżenia eskalacji całej sytuacji oraz pogotowie ratunkowe z ratownikami" - piszą w oświadczeniu.

Według relacji policji "mężczyzna został następnie przekazany w ręce medyków i z uwagi na jego zachowanie, w asyście policjantów, został przewieziony do szpitala, a następnie trafił na SOR". "Po około 2 godzinach od przewiezienia do szpitala, dyżurny KPP w Lubinie został powiadomiony, że mężczyzna zmarł".

Dolnośląska policja podkreśla, że o całym zdarzeniu natychmiast powiadomiono prokuraturę, która zgodnie z obowiązującymi procedurami, wszczęła śledztwo w tej sprawie.

Interwencja poselska ws. śmierci 32-latka

Działania policji wymagają sprawdzenia - uważa poseł Koalicji Obywatelskiej z Dolnego Śląska Piotr Borys. "Nie jest prawdą komunikat Policji Wojewódzkiej we Wrocławiu. Według informacji dyrekcji szpitala zgon młodego lubinianina nastąpił w karetce przed przyjazdem do szpitala. Będę pytał o filmy z kamer policjantów i podduszanie w interwencji" - napisał na Twitterze.

Poseł złożył pismo z pytaniami dotyczącymi przebiegu interwencji. "Jestem po rozmowie z rodziną i obejrzeniu niepublikowanego nagrania. Jest więcej pytań. Dlaczego nie podjęto reanimacji, nie zastosowano kajdanek, wielokrotnie przyduszano Bartka? Żądamy wyjaśnień" - mówił w nagraniu na Twitterze.

Więcej o: