Luboń. 10-latek przyszedł sam na policję i zgłosił przemoc domową. Sąd przedłużył areszt ojczymowi

Ojczym 10-letniego chłopca, który usłyszał zarzuty fizycznego i psychicznego znęcania się nad dzieckiem, nieprędko opuści areszt. Sąd zadecydował o przedłużeniu środka zapobiegawczego dla mężczyzny. W maju chłopiec sam zgłosił się na policję, gdzie opowiedział o karach, jakim miał go poddawać ojczym.
Zobacz wideo Co robić, gdy jesteś świadkiem przemocy wobec dzieci?

W maju opisywaliśmy historię 10-letniego chłopca, który przyszedł na komisariat policji w Luboniu (woj, wielkopolskie) i opowiedział funkcjonariuszom o karach, jakie ojczym wobec niego stosuje. Policjantów zszokowały słowa chłopca. Jak podaje "Wyborcza Poznań", na wniosek prokuratury sąd postanowił przedłużyć tymczasowy areszt mężczyzny.

Sąd zadecydował o przedłużeniu tymczasowego aresztu dla ojczyma Kacpra z Lubonia

Poznańska prokuratura zarzuciła mężczyźnie fizyczne i psychiczne znęcanie się nad dzieckiem. Na wniosek śledczych sąd zadecydował o zastosowaniu wobec niego trzymiesięcznego aresztu. Według informacji "Wyborczej", wyżej wspomniany środek zapobiegawczy przedłużono jednak do 25 października.

We wniosku powołano się na obawę, że mężczyzna mógłby na wolności nakłaniać świadków do składania fałszywych zeznań, ale także, że mógłby popełnić przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu. "Oznacza to, że prokuratura uznaje ojczyma za szczególnie niebezpiecznego" - podkreśla "Wyborcza" i dodaje, że w sprawie zgromadzono już kluczowe dowody: psycholog uznał relację chłopca za wiarygodną, śledczy dysponują także wynikami obdukcji lekarskiej.

Policja (zdjęcie ilustracyjne)Luboń. Policjanci ze łzami o 10-latku, który uciekł z domu i przyszedł po pomoc

Luboń. 10-latek zgłosił się na policję i opowiedział o znęcaniu, jakiego doświadczał w domu

Z ustaleń śledczych wynika, że ojczym chłopca miał znęcać się nad nim psychicznie i fizycznie od lat. Kacper nie mógł już dłużej znieść przemocy w domu. Odczekał, aż matka wraz z partnerem opuszczą mieszkanie, a następnie napisał list, w którym wyjaśnił, że ucieka z domu i dopisał: "Mamo, żałuję, że mnie urodziłaś". Następnie udał się na komisariat, gdzie opowiedział funkcjonariuszom, co spotykało go w domu: nieustanne kary, zakazy i pełna kontrola. 

- Chłopiec między innymi mówił o tym, że jego ojczym od długiego czasu znęcał się nad nim i stosował system różnych wymyślnych kar. Na przykład nie pozwalał mu spać na łóżku. Chłopiec musiał leżeć na podłodze bez przykrycia, a gdy tylko położył głowę na poduszkę, był karany biciem - mówił w rozmowie z TVN24 rzecznik wielkopolskiej policji, młodszy inspektor Andrzej Borowiak.

Ewa TylmanŚmierć Ewy Tylman. Sąd zwrócił się do operatorów ws. telefonów

Luboń. Matka 10-letniego Kacpra jest dumna z syna

Ze wcześniejszych ustaleń wynikało, że ojczym chłopca jest z wykształcenia psychologiem, choć w zawodzie nigdy nie pracował. Teraz "Wyborcza" pisze jednak, że mężczyzna jest oszustem i mitomanem, który "okłamał swoją żonę, że skończył studia psychologiczne, a jego rodzice są milionerami mieszkającymi w Grecji".

- Jak się to odbywało, brałam młodszego syna, żeby nie słyszał, bo zawsze strasznie płakał, bo wiedział, że starszemu bratu dzieje się krzywda. Był też świadkiem, jak mąż mnie bił, gdzie krzyczałam, płakałam. Obaj byli świadkami tego. Po takiej scenie wystarczyło, że mąż tylko spojrzał na nich i bez słowa się rozchodzili - mówiła natomiast matka Kacpra w rozmowie z reporterem "Uwagi" TVN. Kobieta przyznała, że jest dumna, że syn postanowił zrobić to, na co ona nie miała odwagi. Sąd rodzinny odebrał jej jednak tymczasowo obu synów, których umieścił w rodzinie zastępczej. 

***

Doświadczasz przemocy domowej? Szukasz pomocy? Możesz zgłosić się na przykład do Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia". Poradnia Telefoniczna "Niebieskiej Linii" czynna jest codziennie od 12 do 18 pod numerem tel. 22 668-70-00. Więcej informacji znajdziesz na tej stronie.

Jeśli występuje zagrożenie życia - dzwoń na numer alarmowy 112. 

Więcej o: