Mężczyzna oskarżony, bo wszedł do kościoła w czapce? "To profanacja. Obraził moje uczucia religijne"

Bartosz Horbowski nigdy nie zapomni pasterki, na którą wybrał się w 2016 roku. W wyniku sprzeczki z proboszczem mężczyzna został oskarżony najpierw o pobicie, a później także o obrazę uczuć religijnych. Zdaniem wiernych już samo wkroczenie do świątyni w czapce jest "zachowaniem niewłaściwym".
Zobacz wideo Hołownia: Jestem zwolennikiem, żeby państwo z największą surowością i rzetelnością rozliczyło Kościół Katolicki

Problemy Bartosza Horbowskiego rozpoczęły się 24 grudnia 2016 roku. To właśnie wtedy mężczyzna wybrał się na pasterkę na Górę Igliczną do Sanktuarium Marii Śnieżnej, która zakończyła się dla niego aż dwoma procesami karnymi. 

Mężczyzna został oskarżony o obrazę uczuć religijnych, bo nie zdjął czapki w kościele

W nocy z 24 na 25 grudnia do dwóch młodych mężczyzn stojących w przedsionku sanktuarium podszedł proboszcz. Duchowny strącił im z głów czapki, a jednemu wyrwał telefon, którym ten nagrywał zdarzenie. "W końcu z pomocą osób związanych z parafią odebrał telefon, powalił na ziemię i wyrzucił z kościoła" - opisywała sprawę "Wyborcza".

Sąd o furgonetce anty-LGBT. Aktywista: Takiego orzeczenia jeszcze nie byłoSąd o furgonetce anty-LGBT. Aktywista: Takiego orzeczenia jeszcze nie było

- Do przedsionka kościoła wszedłem w czapce i tam zostałem zaatakowany przez cztery osoby - opowiadał natomiast w "Uwadze" sam Horbowski. - Podeszła do mnie gospodyni księdza, która zabrała mi telefon. Oprócz niej zaatakowały mnie dwie osoby z otoczenia księdza, a na końcu ksiądz, zrywając mi czapkę z głowy - tłumaczył. Znajomy pana Bartosza tłumaczył natomiast, że nie zdjęli czapek, bo bardzo zmarzli w drodze do kościoła. Mężczyzna nie chciał zostawić tej sprawy i zgłosił doniesienie o ataku i kradzieży telefonu na policję. Na miejscu okazało się jednak, że został uprzedzony przez księdza, który oskarżył już pana Bartosza o napad z pobiciem.

Co ciekawe, zaledwie kilka miesięcy wcześniej ten sam duchowny zaatakował innego mężczyznę, który wszedł na podwórze sanktuarium z małym psem na rękach. Ksiądz został za to skazany prawomocnym wyrokiem na prace społeczne (karę, jak podaje "Uwaga", odbywał w szpitalu w Bystrzycy Kłodzkiej) oraz zapłatę 10 tys. złotych odszkodowania na rzecz poszkodowanego. 

Po kilku latach prokuratura wróciła do sprawy. "To profanacja. Ten fakt obraził moje uczucia religijne"

Postępowanie o pobicie księdza zostało umorzone w związku z brakiem znamion czynu zabronionego - pisze "Wyborcza". Decyzję tą zaskarżył jednak pełnomocnik księdza, a sprawa potoczyła się dwutorowo - Sąd Rejonowy w Kłodzku utrzymał decyzję prokuratura rejonowego, natomiast Prokuratura Okręgowa zażalenie uwzględniła, uchylając decyzję rejonówki. Pół roku później, 26 czerwca 2018 roku, postępowanie zakończyło się umorzeniem z uwagi na znikomą szkodliwość społeczną, jednak już w listopadzie tego samego roku do sprawy powrócono. 16 kwietnia 2019 Horbowskiemu postawiono zarzut, a 20 stycznia tego roku mężczyzna został uznany winnym pobicia. Nie poddał się jednak i zaskarżył wyrok, a sąd apelacyjny postępowanie umorzył sprawę. 

Na tym jednak sprawa się nie skończyła. Jak podaje Radio ZET, w grudniu 2019 roku prokuratura skierowała bowiem do sądu akt oskarżenia, w którym zarzucano Horbowskiemu obrazę uczuć religijnych. Jak przytacza rozgłośnia, jedna z parafianek zeznała, że "widziała uniesione ręce, pięści". - To było dynamiczne zdarzenie. Nie wiem, co kto robił, kto się bronił, kto próbował rozdzielać - powiedziała, dodając, że jej zdaniem "wejście w czapce [do kościoła - red.] było już zachowaniem niewłaściwym". Kobieta stwierdziła także, że trzymanie przez mężczyznę telefonu w ręce sprowokowało wiernych do bójki.

- To profanacja. Ten fakt obraził moje uczucia religijne - skomentował natomiast kwestię założonej w kościele czapki syn parafianki. 

Ks. Piotr StudnickiEpiskopat odpowiada na raport komisji ds. pedofilii. "Przeinaczenia"

Więcej o: