Dyrektor małopolskich Lasów Państwowych odwołany po publikacjach Onetu. Był oskarżany m.in. o mobbing

Szef Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie Jan Kosiorowski został w środę 4 sierpnia odwołany. - Od dłuższego czasu osoba dyrektora stanowiła obciążenie wizerunkowe - mówi jeden z informatorów Onetu. Dyrektor regionalny był wcześniej oskarżany m.in. o mobbing. Twierdził, że ma w kieszeni wysoko postawionych polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Jan Kosiorowski został dyrektorem regionalnym Lasów Państwowych w 2015 roku. Już w 2016 roku pod jego adresem padły oskarżenia dotyczące mobbingu. W 2020 roku zrobiło się o nim głośno po tym, jak wynajął za bezcen gajówkę teściowi syna Beaty Szydło.

Zobacz wideo Polski Ład PiS-u ułatwi tworzenie nowych parków narodowych? Mikos: Upominaliśmy się o to od wielu lat

Kosiorowski był dla PiS "obciążeniem wizerunkowym"

- Od dłuższego czasu osoba dyrektora [Jana Kosiorowskiego - red.] stanowiła obciążenie wizerunkowe. W resorcie liczono, że odejdzie on na emeryturę, ale ponieważ nie kwapił się do tego, podjęto decyzję o jego odwołaniu - mówił informator Onetu z Ministerstwa Środowiska i Klimatu

Rządy dyrektora budziły wiele kontrowersji. W ubiegłym roku dziennikarze portalu ujawnili, iż Nadleśnictwo Niepołomice wynajęło gajówkę dla teścia syna  Beaty Szydło. Jedną z osób uprawnionych do korzystania z niej był także syn byłej premier, a miesięczna opłata za wynajęcie całego budynku, budynków gospodarczych i garaży wynosiła zaledwie 388 zł. Dyrektor tłumaczył wówczas, że gajówkę mógł wynająć każdy, a powiązania polityczne nie mają tu znaczenia. 

Jan Kosiorowski, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w KrakowieOnet: Oskarżenia o mobbing w Lasach Państwowych. "Nazwał mnie ruską suką"

Dyrektor zatrudnił też w urzędzie córkę posłanki Barbary Bartuś. Później tłumaczył, że zrobił to, bo "była pod ręką". Dodatkowo dyrektor był jednym z założycieli Fundacji Dla Niepodległej, która planuje zbudować kaplicę w Puszczy Niepołomickiej. Na fundację nadleśnictwa podległe dyrektorowi miały przelać ponad pół miliona złotych. Leśnicy skarżyli się portalowi, że sugerowano im, by przelali pieniądze na organizację, w przeciwnym razie "dyrektor będzie zły". 

Kosiorowski przekonywał, że ma duże wpływy wśród czołowych polityków PiS. - Twierdził, że ma w kieszeni premier Beatę Szydło, ministra Zbigniewa Ziobro, marszałka Marka Kuchcińskiego i wiele innych osób. Opowiadał, że jeździ do ojca Rydzyka i tam zapadają najważniejsze dla państwa ustalenia, oraz że ma jego całkowite poparcie - mówił informator portalu. 

Dyrektor miał nazwać swoją pracownicę "ruską suką". Kosiorowski: Ja po prostu rządzę twardą ręką

O mobbingu ze strony Jana Kosiorowskiego Onet pisał w maju. Dziennikarze skontaktowali się z niemal 20 osobami. Część z nich jednak, ze strachu przed dyrektorem, poprosiła o to, by nie publikować ich wypowiedzi. 

Jedna z kobiet, która pracowała z Kosiorowskim, złożyła na niego skargę już w 2016 roku, a okres pracy w małopolskich Lasach Państwowych wspomina jako najgorszy w jej życiu. Dyrektor Kosiorowski miał nazwać ją "ruską suką" oraz grozić, że zajmą się nią "ludzie Ziobry". 

Andrzej Konieczny (po prawej)Kupił dom za 9,5 tys. zł i go odwołano. Znowu pracuje w Lasach Państwowych

Na zachowanie Kosiorowskiego skarżyli się również inni pracownicy, który opowiadali, że dyrektor krzyczy oraz używa obraźliwych słów. Niektórych leśników skazywał z kolei na ostracyzm - zabraniał innym z nimi rozmawiać. 

Dyrekcja Lasów Państwowych przeprowadziła kontrolę w jednostce Kosiorowskiego. Powołano komisję antymobbingową, wyniki kontroli miały nie wykazać jednak żadnych nieprawidłowości. Co ciekawe, jednym z kontrolerów był inspektor Krystian Nowak - znajomy dyrektora od 30 lat. 

Pracownicy Kosiorowskiego byli także zmuszani do brania udziału w różnych wydarzeniach związanych z obozem rządzącym, jak np. miesięcznice smoleńskie, manifestacje popierające wycinkę w Puszczy Białowieskiej czy uroczystości związane z żołnierzami wyklętymi. 

- Ja po prostu rządzę twardą ręką - komentował Kosiorowski w rozmowie z Onetem. - Po prostu naruszyłem układ, który chce mnie teraz usunąć. Ten układ miał swoje interesy, które ja naruszyłem - tłumaczył. Jakie interesy i układ? Tego już dyrektor nie wyjaśnił. 

Jak informuje portal, po pierwszych publikacjach Onetu, wśród małopolskich nadleśnictw zaczął krążyć list "Stanowisko Nadleśniczych zgrupowanych w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych". Wymieniono w nim "zasługi" dyrektora dla Lasów i przekonywano, że ktoś usiłuje zafałszować rzeczywisty wizerunek dyrektora. Nadleśniczy ze Starego Sącza Paweł Szczygieł był jedną z osób, które nie podpisały się pod listem. Po kilku miesiącach Kosiorowski odwołał go ze stanowiska. W środę to właśnie on mianowany został nowym dyrektorem małopolskich Lasów Państwowych. 

Więcej o: