Śmiertelny wypadek w Katowicach. Po śmierci 19-latki kierowcy walczą z falą nienawiści

Po tragicznym wypadku, do którego doszło pod koniec ubiegłego tygodnia w Katowicach, kierowcy tamtejszej komunikacji miejskiej spotykają się z narastającą agresją. "Z wielkim niepokojem i smutkiem obserwujemy [...] falę hejtu, jaką to nieszczęście wywołało" - napisało przedsiębiorstwo komunikacyjne, które zapowiada dodatkowe szkolenia dla kierowców. Będą one prowadzone m.in. z udziałem psychologów.
Zobacz wideo Katowice. Areszt dla kierowcy autobusu, który przejechał 19-latkę

Na narastającą agresję wobec kierowników katowickiej komunikacji miejskiej zwrócił uwagę "Dziennik Zachodni". "Nie osądzajmy - pozwólmy działać policji i prokuraturze" - apeluje natomiast Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej w Katowicach

Miejsce w pobliżu, którego doszło do tragicznego wypadku w KatowicachEkspert: Zachowanie kierowcy z Katowic to tzw. afekt patologiczny

Katowice. Po tragicznym wypadku na kierowców PKM wylewa się fala hejtu

PKM w Katowicach wyraziło ubolewanie z powodu wypadku, do którego doszło kilka dni temu w mieście - jeden z kierowców miejscowego autobusu śmiertelnie potrącił 19-letnią kobietę. Jak jednak podkreśla przedsiębiorstwo, na zdarzeniu tym cierpią także inni kierowcy.

"Z wielkim niepokojem i smutkiem obserwujemy też falę hejtu, jaką to nieszczęście wywołało. Złe emocje i obraźliwe komentarze osądzające tak ofiarę tego wypadku, jak i jego sprawcę, są w naszej ocenie nie tylko niestosowne, ale przede wszystkim raniące uczucia bliskich tych osób, którym to tragiczne wydarzenie odebrało spokój na długi czas" podkreśla przedsiębiorstwo i apeluje o wyciszenie emocji, nieocenianie i pozwolenie, by sprawą mogły się zająć powołane do tego organy - policja i prokuratura

Przypadki agresji w stosunku do kierowców potwierdził także członek zarządu PKM Katowice Paweł Cyganek - pisze dziennik. - Były incydenty agresji ze strony pasażerów. W jednym przypadku kierowca musiał nawet wzywać policję. Na szczęście nic się nie stało - powiedział Cyganek, który zapowiedział, że po sobotnim wypadku spółka ma zamiar zorganizować szkolenia dla kierowców z udziałem policji i psychologów.

Na temat niezdrowego zainteresowania, jakie wzbudza wypadek, wypowiedział się także inny z kierowców PKM. "Jest przykre to, co się wydarzyło dzisiaj, lecz TO NIE JEST MOJA SPRAWA!" - zaczął swoją wypowiedź autor facebookowego profilu "PKM Katowice z obiektywu kierowcy". Jego zdaniem "każdy z kierowców pracuje na swoje konto" i odpowiada za swoje decyzje. Tymczasem okazuje się, że do prowadzącego strony po wypadku zaczęło spływać wiele wiadomości z pytaniami odnośnie samego zdarzenia, ale także chociażby badań kierowców.

Znicze po wypadku na przystanku autobusowym przy ul. Mickiewicza w Katowicach, 31 lipca 2021 r.Katowice. Śmiertelne potrącenie 19-latki. Podano wyniki sekcji zwłok

Śmiertelne potrącenie kobiety w Katowicach. 19-latka zginęła na miejscu

Do tragedii doszło w sobotę 31 lipca w godzinach porannych. Niedługo po zdarzeniu w sieci zaczęły pojawiać się nagrania ze zdarzenia, na których widać, że zanim doszło do potrącenia, na ulicy toczyła się bójka. Gdy kierowca autobusu podjechał do zgromadzenia, zatrąbił, a część osób usunęła się na bok. Po chwili jednak kilkoro z nich znów pojawiło się przed pojazdem. Ten natomiast ruszył. W chwili potrącenia kobieta stała tyłem do autobusu. Kierowca tłumaczył, że "nie miał świadomości, że kogoś przejechał", a ruszył w obawie, że zostanie zaatakowany przez tłum. Młoda kobieta osierociła dwójkę dzieci.

Więcej o: