"Przegląd Sportowy" zawiesza współpracę z Mateuszem Borkiem. "Olbrzymia różnica poglądów"

Na prośbę redaktora naczelnego Onetu "Przegląd Sportowy" zawiesił współpracę z Mateuszem Borkiem. Chodzi o sprawę łapówek za fałszywe dyplomy studiów. Nazwisko Borka pojawiło się w tym kontekście w tekście Onetu, co komentator określił mianem "zemsty".

"Chciałem, jak w każdą niedzielę, coś napisać na jutro o Radomiaku i Legii przed meczem w Zagrzebiu. Ale mam wolne, bo moje publikacje w 'Przegladzie Sportowym' zostały wstrzymane. Decyzja szefa Onet.pl" - napisał Mateusz Borek na Twitterze.

W rozmowie z "Pressem" słowa Borka potwierdził redaktor naczelny Onetu Bartosz Węglarczyk. - Tak, poprosiłem redaktora naczelnego "Przeglądu Sportowego" o wstrzymanie współpracy z Mateuszem Borkiem. Jak rozumiem z wcześniejszego wpisu Mateusza, to oczekiwał, że w historii o dyplomach sportowców nie wspomnimy o nim, ponieważ współpracuje z Onetem. Gdybyśmy nie poinformowali, że jest częścią śledztwa prowadzonego przez prokuraturę, naruszylibyśmy zasady w gwałtowny sposób. Mateusz wydaje się tego nie rozumieć, w związku z czym mamy tutaj olbrzymią różnicę poglądów co do standardów dziennikarskich - poinformował Węglarczyk.

Borek: "Obrażanie swoich partnerów w trakcie trwania kontraktu to DNO"

W tekście Onetu o fałszywych dyplomach pojawia się również wątek Borka. Dziennikarz miał wysyłać do naukowca, który przygotowywał dyplomy, podziękowanie za jego przesłanie. Borek stwierdził jednak, że nie chodziło o fałszywy dokument, a zachętę do ukończenia studiów na jego uczelni.

Po publikacji tekstu Mateusz Borek napisał na Twitterze, że współtworzony przez niego Kanał Sportowy miał znacznie więcej wyświetleń, niż sportowy program Onetu. "Arogancja zabiła wielkość korporacji. Pozdrowienia" - napisał. Nieco później dodał: "Zemsta gościa, któremu się wydaje, że zna media. Obrażanie swoich partnerów w trakcie trwania kontraktu to DNO. Ten facet pomylił odwagę z odważnikiem".

Jak przypomina serwis Wirtualne Media, Borek publikował na łamach "PS" od lutego 2020 roku. Wcześniej, we wrześniu 2019 r., sam wstrzymał pisanie do dziennika po tym, jak szefem redakcji przestał być Przemysław Rudzki.

Zobacz wideo Sztafeta już złota - kto teraz przejmie pałeczkę?
Więcej o: