Fałszywy alarm bombowy w pobliżu domu Jarosława Kaczyńskiego. Jest decyzja prokuratury

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie fałszywego alarmu bombowego w budynku sąsiadującym z willą Jarosława Kaczyńskiego - dowiedziała się Wirtualna Polska. Budynek był miejscem, gdzie w czasie Strajku Kobiet odbywały się przedstawienia organizowane przez uczestników manifestacji. Informacje o rzekomej bombie otrzymała na pocztę elektroniczną Marta Lempart, jedna z liderek Strajku Kobiet.

Śledztwo nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Żoliborz w Warszawie prowadzono w kierunku czynu z art. 224a Kodeksu karnego (fałszywy alarm o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób), za co grozi kara nawet do ośmiu lat pozbawienia wolności. Wirtualna Polska ustaliła, że prokuratura 31 maja br. "wobec niewykrycia sprawców" fałszywego alarmu bombowego zdecydowała się na umorzenie postępowania.  

Zobacz wideo Daniel Fried m.in. o sytuacji z TVN w rozmowie Gazeta.pl

Warszawa. Fałszywy alarm bombowy dot. Szklanego Domu na Żoliborzu. Marta Lempart dostała pogróżki 

Fałszywy alarm bombowy dotyczył nieruchomości przy ul. Mickiewicza 34/36 na Żoliborzu, tzw. Szklanego Domu, który znajduje się niedaleko domu, w którym mieszka Jarosław Kaczyński. W czasie Strajku Kobiet blok był wielokrotnie wykorzystywany do organizacji przedstawień związanych ze strajkiem. Odbył się tu m.in. spektakl "Dziady", który zgromadził na ulicy ponad tysiąc osób. Aktorzy wyczytywali z okien budynku kwestie, które były przerywane okrzykami "Moje ciało, mój wybór!". 

Rzeka Gwda (zdjęcie ilustracyjne)Pracownik muzeum, nurkując w Gwdzie, trafił na znalezisko sprzed 3 tys. lat

Informacje o rzekomej bombie w Szklanym Domu pojawiły w sobotę 20 marca - tego dnia w budynku miało się odbyć kolejne przedstawienie. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", na skrzynkę elektroniczną Marty Lempart przesłano e-maila z pogróżkami o podłożeniu bomby w Szklanym Domu. Liderka Strajku Kobiet przekazała informację policji.  

Wkrótce przed budynkiem pojawiło się kilkanaście radiowozów z włączonymi światłami oraz kilkanaście policyjnych ciężarówek. Funkcjonariusze przeszukali budynek, ale nie znaleźli dowodów świadczących o podłożeniu materiałów wybuchowych.  

Przedstawienie, które zaplanowano na ten dzień, ostatecznie się odbyło. Przed Szklanym Domem pojawiło się ok. 200 osób. Wśród uczestników zdarzenia krążyły patrole policji składające się z trzech-czterech funkcjonariuszy. Policjanci patrolowali również okolicę furgonetkami oraz stali pod wejściem do bloku. Dominik Król, jeden z organizatorów wydarzenia, powiedział w rozmowie z "GW", że nie trudno powiązać pogróżek z przedstawieniem. - Zbieg okoliczności byłby zbyt duży - powiedział. 

Areszt śledczy na Białołęce, WarszawaKorupcja i handel narkotykami w areszcie śledczym. Oskarżony "Słowik" i inni

Więcej o: