Biskup Dec doniósł do Watykanu, że proboszcz ma dziecko z gospodynią. Teraz musi go przeprosić

Kuria świdnicka oraz biskup Ignacy Dec muszą przeprosić byłego proboszcza jednej z parafii. Sąd Apelacyjny zdecydował też o wypłacie 10 tys. zł zadośćuczynienia. Powodem było zarzucenie 70-letniemu obecnie księdzu, że jest ojcem syna gospodyni, która pracuje u niego na plebanii. - Księdzu Krzysztofowi zniszczono życie w ciągu kilku dni - powiedziała pełnomocniczka duchownego.

Z ustaleń gazetywroclawskiej.pl wynika, że konflikt między proboszczem Krzysztofem i biskupem Ignacym Decem zaczął się osiem lat temu. Ksiądz złożył wtedy zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez urzędników z gminy Kłodzko. Zdaniem duchownego i parafian, urzędnicy sfałszowali podpisy członków rady parafialnej na protokole odbioru remontowanej świątyni, w której miało dojść nawet do dewastacji. Ksiądz Krzysztof nie wycofał zawiadomienia pomimo nacisków biskupa Ignacego Deca.

Zobacz wideo Dlaczego księża milczą w sprawach patologii w Kościele?

Spór o remont kościoła i nieuzasadnione oskarżenie biskupa. Wierni zebrali pieniądze na badania DNA

Jak podaje tvn24.pl, niedługo potem oskarżenia wobec duchownego wytoczył (emerytowany już) biskup Ignacy Dec. W piśmie do Watykanu zarzucił 70-latkowi, że jest ojcem dziecka gospodyni, która pracowała u niego na plebanii w Szalejowie Górnym. Mimo odwołania księdza Stolica Apostolska podtrzymała decyzję o zwolnieniu proboszcza i wysłaniu go na emeryturę.

Za oskarżonym przez biskupa księdzem, opowiedziała się część parafian. To właśnie oni zrobili zbiórkę pieniędzy na badania DNA, które wykluczyły ojcostwo proboszcza. Po testach wierni zaczęli żądać przywrócenia księdza na dawne stanowisko. Wysyłali listy do biskupa Deca, a nawet organizowali protesty przed świdnicką kurią.

Dopiero w grudniu 2017 roku kuria wydała oświadczenie, w którym zaprzeczyła, że biskup posądził odwołanego duchownego o bycie ojcem jakiegokolwiek dziecka.

Biskup Stefan RegmuntJasna Góra. Ukarany przez Watykan biskup brał udział w uroczystościach o. Rydzyka

Wówczas parafianie skierowali pozew do sądu, ale w całości został odrzucony - powodem miało być to, że nie są oni reprezentantami parafii i nie mają mandatu prawnego, by występować w tej sprawie.

Pozew złożył wtedy także niesłusznie oskarżony ksiądz. Duchowny chciał przeprosin od biskupa Deca i kurii oraz zadośćuczynienia w wysokości 200 tysięcy złotych.

"Księdzu Krzysztofowi zniszczono życie w ciągu kilku dni"

Sąd Okręgowy w Świdnicy najpierw oddalił pozew proboszcza, a następnie sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Po przesłuchaniu świadków i stron sąd w całości zmienił wyrok sądu pierwszej instancji. Uznał, że faktycznie doszło do naruszenia dóbr osobistych proboszcza. Nakazał więc pozwanym - biskupowi Ignacemu Decowi i kurii świdnickiej napisać list z przeprosinami za to, że ksiądz został odwołany na podstawie "faktów niezgodnych z prawdą". Sąd Apelacyjny zasądził też zadośćuczynienie w wysokości 10 tys. złotych. Wyrok jest prawomocny.

Ksiądz - zdjęcie ilustracyjneKsiądz żądał 800 zł za wydanie zgody na pogrzeb. "No to ile Pan da?"

- Z uzasadnienia wynika, że Dec niewątpliwie naruszył dobre imię mojego klienta. Wyrządził mu tym wielką krzywdę. Księdzu Krzysztofowi zniszczono życie w ciągu kilku dni. Został skreślony za to, że chciał zawalczyć o dobro dla swoich parafian. Został wstrętnie pomówiony przez swojego przełożonego, co mocno odbiło się na jego stanie zdrowia. Jak usłyszał informację o wyroku, to autentycznie się wzruszył - powiedziała pełnomocniczka byłego proboszcza Joanna Miszczyszyn. 

- Z trudem ukrywam wzruszenie (...). Minęło siedem lat nękania i nakłaniania mnie do wycofania zawiadomienia o przestępstwie przy tym nieszczęsnym remoncie - powiedział "Gazecie Wrocławskiej" ksiądz. Były proboszcz Krzysztof Trybulec przyznał, że oskarżenia miały doprowadzić do zniszczenia go jako kapłana i człowieka. Nagonkę, jaką spowodowały oskarżenia ze strony kurii, przypłacił zdrowiem.

Więcej o: