Tragedia w Stalowej Woli. Ekspert: System nie działa. Olbrzymia liczba pijanych kierowców na drogach

Sobotnia tragedia na stalowowolskim odcinku drogi wojewódzkiej 871 wstrząsnęła Polską. Pijany kierowca doprowadził do wypadku, w którym zginęli młodzi rodzice trojga dzieci. Najmłodsze podróżowało wraz z nimi samochodem. O tym, jak skutecznie walczyć z pijanymi kierowcami, rozmawiamy z byłym policjantem Mariuszem Sokołowskim oraz Łukaszem Zboralskim, redaktorem naczelnym portalu brd24.pl.

Tragedia w Stalowej Woli. Pijany kierowca doprowadził do śmierci młodych rodziców

W sobotę przed godziną 15 w Stalowej Woli doszło do wypadku drogowego, w którym śmierć poniosły dwie osoby jadące autem osobowym. 37-letnia kobieta i 39-letni mężczyzna zginęli na miejscu, pomimo szybko podjętej reanimacji. Osierocili troje dzieci, w tym niespełna trzyletniego chłopca, który podróżował samochodem wraz z nimi.

Do tragedii doprowadził 37-latek jadący z naprzeciwka, także osobówką. Według dotychczasowych ustaleń próbował wyminąć inny pojazd na drodze, przez co zjechał na przeciwny pas ruchu i doprowadził do czołowego zderzenia. Jak poinformowała prokuratura, w samym miejscu wypadku obowiązywał zakaz wyprzedzania, a sprawca wypadku znacznie przekroczył dozwoloną prędkość.

Dziś wiemy, że 37-latek prowadził pojazd bez prawa jazdy i po spożyciu alkoholu. Prokurator Adam Cierpiatka z Prokuratury Rejonowej w Stalowej Woli w rozmowie z Polsatnews.pl przekazał, że we krwi mężczyzny znajdowało się 1,6 promila alkoholu.

Zobacz wideo Ilu Polek i Polaków się zaszczepi? Rozmowa z Łukaszem Pawłowskim z OGB

Dziesiątki tysięcy nietrzeźwych kierowców na polskich drogach. Czy da się to zmienić?

Tragedia ze Stalowej Woli niestety nie stanowi wyjątkowej sytuacji na polskich drogach. Policyjne dane są w tym zakresie bezlitosne. W samym 2020 roku kierujący pojazdami pod wpływem alkoholu doprowadzili do 1656 wypadków, w których zginęło aż 216 osób, o 24 więcej niż rok wcześniej. Niemal co trzynasty kierujący, który spowodował w 2020 roku wypadek, był nietrzeźwy.

Według policyjnych statystyk w 2020 udało się zatrzymać blisko 53 tysiące osób prowadzących pojazd w stanie nietrzeźwości, a więc mających ponad pół promila alkoholu we krwi

- To nie jest realna liczba, która pokazywałaby skalę problemu – mówi w rozmowie z Gazeta.pl ekspert ds. bezpieczeństwa i były rzecznik policji, dr Mariusz Sokołowski. - Należałoby tę liczbę przemnożyć przez tych wszystkich, którym udało się przejechać drogę bez zatrzymania przez policjantów. Mówimy tutaj o dużej, ciemnej liczbie. Ona jest w naszym kraju olbrzymia – dodał.

Wśród przyczyn, które determinują taką skalę problemu, dr Sokołowski wskazał na zbyt małą liczbę policjantów pilnujących bezpieczeństwa ruchu drogowego, którzy mogliby prowadzić wyrywkowe kontrole.

Osoba, która dzisiaj wsiada za kierownicę, będąc pod wpływem alkoholu, ma świadomość, że ryzyko wpadki jest bardzo, bardzo niskie

- przekonuje ekspert. - Jeżeli chcemy ograniczyć liczbę nietrzeźwych osób za kierownicą, do świadomości naszego społeczeństwa musi dotrzeć komunikat, że jest bardzo prawdopodobne, że gdy wypijesz, zostaniesz zatrzymany i konsekwencje tego będą dla ciebie poważne – dodaje dr Sokołowski.

Według Łukasza Zboralskiego, redaktora naczelnego portalu brd24.pl, państwo powinno przyłożyć większą wagę do tego, by działać prewencyjnie. Jego zdaniem możliwe jest dotarcie do części nietrzeźwych kierowców, zanim wyjadą na ulice i doprowadzą do niebezpiecznych sytuacji.

-  Dzielnicowi doskonale orientują się w swoich rejonach. Wiedzą, kto może mieć odebrane prawo jazdy za prowadzenie po alkoholu albo przynajmniej powinni posiadać taką wiedzę. Tak jak to ma miejsce w Wielkiej Brytanii, policjanci czasem powinni kontrolować takie osoby – przekonuje Zboralski w rozmowie z Gazeta.pl.

Ryszard CzarneckiRyszard Czarnecki i inni europosłowie poza Komitetem Politycznym PiS

Walka z pijanymi kierowcami. Pomoże nieuchronność kary?

Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości zgodnie z art. 178a kodeksu karnego grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Jeśli kierujący doprowadzi do śmiertelnego wypadku, czas ten może zostać wydłużony nawet do 12 lat.

Osobną kwestię stanowi to, czy kary nakładane przez sądy na pijanych kierowców są na tyle surowe, by skutecznie zniechęcać innych do wsiadania za kierownicę na "podwójnym gazie". W połowie czerwca Sąd Rejonowy w Zgierzu skazał na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata mężczyznę, który mając 1,4 promila alkoholu we krwi wjechał rozpędzonym autem na rondo w miejscowości Rąbień, doprowadzając do tego, że maszyna wzbiła się w powietrze i rozbiła kilkanaście metrów dalej.

Sąd orzekł wobec mężczyzny również karę w postaci zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych przez pięć lat oraz nakazał mu przekazanie pięciu tysięcy złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

W ocenie Mariusza Sokołowskiego środkiem zaradczym dla problemu pijanych kierowców na polskich drogach nie jest wprowadzenie kary bezwzględnego więzienia.

- To spowodowałoby całkowitą zapaść i zablokowanie systemu penitencjarnego w naszym kraju. Natomiast państwo powinno zrobić wszystko, by ta kara była jak najszybciej wymierzona i dolegliwa, chociażby z finansowego punktu widzenia – twierdzi ekspert.

Dzisiaj bardzo często postępowania tego typu toczą się przez dwa-trzy lata, jeśli trafiają do sądu. Czasami przy drodze odwoławczej jeszcze dłużej. A to powoduje, że zarówno sami sprawcy, jak i osoby, które znają tych sprawców, mają przekonanie, że to prawo nie działa

- mówi dr Sokołowski.

Łukasz Zboralski zauważa, że wśród osób odsiadujących wyroki za jazdę pod wpływem alkoholu, ponad osiemdziesiąt procent to recydywiści. - Widać, że system nie działa, bo ostatecznie ci ludzie trafiają najczęściej do więzienia, ale już po fakcie – przekonuje. W jego ocenie system, na którym należałoby się wzorować, funkcjonuje na Słowacji. – Tam po przyłapaniu na jeździe po alkoholu dochodzi do obowiązkowej rozmowy z psychiatrą, która ma pokazać, czy jest to jednorazowy wybryk nastolatka, załamanie psychiczne, czy problem alkoholowy. Jeśli psychiatra rozpoznaje problem alkoholowy, to ten ktoś musi odbyć obowiązkową terapię – opisuje Zboralski.

Musimy położyć nacisk na to, żeby wyciągnąć rękę do tych, których da się leczyć, bo jest to społecznie korzystne

– dodaje.

-Konferencja prasowa Donalda Tuska w WarszawieTusk do reportera TVP Info. "Właśnie o tym zakłamaniu mówię" [WIDEO]

Poseł PiS chce alimentów od sprawców wypadków, w których giną dzieci. Eksperci komentują

Tragedia w Stalowej Woli pociągnęła za sobą szereg komentarzy ze strony polityków. Poseł PiS Paweł Lisiecki zadeklarował w mediach społecznościowych, że podejmie kroki w kierunku tego, by sprawca wypadku, w którym giną rodzice, był obarczany obowiązkiem alimentacyjnym wobec dzieci.

- To bardzo ciekawe rozwiązanie, z pewnością na drodze odszkodowawczej jak najbardziej do realizacji – mówi Mariusz Sokołowski. - Nikt nie powetuje szkody utraty rodziców, ale pod kątem finansowym jest to w miarę możliwe do wyliczenia, ile pieniędzy jest potrzebne na wychowanie i wykształcenie tego dziecka. I uważam, że sprawca powinien liczyć się z taką karą i powinien być taką karą obarczony – twierdzi.

- Ciekawy pomysł, choć już teraz w sądach zasądza się odszkodowania na rzecz ofiar wypadków drogowych od ich sprawców, więc pośrednio to funkcjonuje – komentuje pomysł posła PiS-u Zboralski, dodając jednak, że pomysł ten nie rozwiązuje problemu, jakim są wypadki na polskich drogach.

- To jest wciąż działanie po szkodzie. Przedstawiciele Sejmu i rządu powinni się skupić na barierach, które eliminowałyby ludzi pijanych z dróg – mówi. Wśród takich barier wskazuje lepszy nadzór nad osobami, które wcześniej zostały złapane za kierownicą pod wpływem alkoholu oraz konfiskatę auta, przynajmniej na czas utraty uprawnień do jego kierowania. - To jest miękkie rozwiązanie. Jeśli ktoś otrzymuje wyrok trzech lat zakazu prowadzenia pojazdów, to jego samochód powinien na trzy lata wylądować na policyjnym parkingu – tłumaczy ekspert.

Para, która zginęła w sobotnim wypadku, osierociła troje dzieci. Fundacja Z Serca Dla Serca prowadzi internetową zbiórkę na rzecz poszkodowanego rodzeństwa.

https://zrzutka.pl/wypadekstalowawola

Wypadek w Stalowej WoliWarchoł z apelem do Ziobry o "surowe potraktowanie" sprawcy wypadku

Więcej o: