Marsz Równości w Łodzi. Atak na uczestników. "To była sytuacja polowania na czarownice"

Podczas łódzkiego Marszu Równości doszło do ataku na uczestników. - Uderzyli moją głową o ścianę. Flagę miałem zawieszoną na szyi, ciągnęli mnie za nią po ziemi - mówi mężczyzna. - Nic nie mówili, po prostu bili - dodaje.
Zobacz wideo Nienawiść w Płocku. Tak obrażano marsz równości

W sobotę w Łodzi odbył się Marsz Równości. Wzięło w nim udział około 1000 osób. Jak podaje OKO.press, w pewnym momencie grupa osób odłączyła się od parady, aby pójść do sklepu i tam zostali zaatakowani przez homofobów. - Ja dostałem kilka razy głowę, uderzyli też moją głową o ścianę. Flagę miałem zawieszoną na szyi, ciągnęli mnie za nią po ziemi. Nic nie mówili, po prostu bili - mówi Klaudiusz, który został pobity.

- Skończyło się na szczęście tylko na dwóch szwach i kilku przetarciach, miałem teraz też prześwietlenie szyi. Wcześniej panie ze sklepu dały mi trochę lodu i wody na przemycie z krwi. To nie było tak, że napastnicy poczuli się czymś sprowokowani. Stali tam i po prostu czekali. To była sytuacja polowania na czarownice - powiedział mężczyzna w rozmowie z serwisem.

Zdjęcie ilustracyjneMarsz Równości w Łodzi. "Czujemy się coraz mniej bezpiecznie w Polsce"

Interweniowały posłanki

Jak się okazuje, nie było to jedyne takie zdarzenie. Łódzka "Gazeta Wyborcza", powołując się na aktywistę, informowała, że "narodowcy rozjechali się po mieście i polują na uczestników wracających z Marszu Równości". - Ja i dwójka znajomych byliśmy śledzeni od miejsca zamknięcia zgromadzenia przy Teatrze Wielkim. Do tramwaju weszła za nami sześcioosobowa grupa narodowców. Gdy próbowaliśmy wyjść z tramwaju, chcieli wysiąść z nami. Czuliśmy się zagrożeni, wyciągnęliśmy komórki i zaczęliśmy nagrywać. Wykrzykiwali do nas: "Schowaj ten telefon, pedale" - powiedział "Wyborczej" aktywista. Jak dodał, narodowcy śledzili ich, dopóki nie schowali się w hotelu. Stamtąd odebrała ich posłanka Anita Sowińska.

"Dostałam sygnał o atakach na uczestników łódzkiego Marszu Równości w tramwaju, uważajcie na siebie, jeśli możecie, to wracajcie do domu samochodem lub taksówką i nie oddzielajcie się od grupy!" - napisała na Twitterze posłanka Hanna Gill-Piątek. Jak dodała, interweniowała u komendanta łódzkiej policji w tej sprawie.

ONR zorganizował swój marsz

Jak pisaliśmy w sobotę, na zapowiedź Marszu Równości zareagowali m.in. narodowcy z ONR i tego samego dnia zorganizowali Łódzki Marsz Normalności. Wzięło w nim udział około 25 osób. Narodowcy, organizując kontrmanifestację, chcieli potępić władze Łodzi za "wspieranie tęczowych ruchów, które czynią wiele zła". - Homoseksualizm. To się leczy! - krzyczeli.

"Homofobiczna kampania prezydencka nasiliła nagonkę na osoby LGBTQ+. Od słów i dyskryminacji coraz częściej przechodzi się do czynów motywowanych nienawiścią. Przemoc motywowana LGBT-fobią staje się coraz bardziej obecna w naszym kraju. Z dnia na dzień czujemy się coraz mniej bezpiecznie w Polsce" - podkreślali organizatorzy wydarzenia.

Więcej o: