Spowodował kolizję pod wpływem i z dożywotnim zakazem jazdy. Uciekał autem i pieszo, kluczyki ukrył w bucie

Pijany kierowca w Łodzi spowodował kolizję drogową, po czym uciekł z miejsca zdarzenia. Jak się okazuje, nie tylko był pod wpływem alkoholu, ale również miał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, a jego samochód nie był dopuszczony do ruchu. Dodatkowo pojazd posiadał tablice z innego auta.

W środę, 22 czerwca około godziny 15.20 dyżurny w Łodzi otrzymał zgłoszenie od mieszkanki Łodzi. Kobieta oznajmiła, że jest uczestniczką kolizji drogowej, a sprawca zdarzenia ucieka samochodem.

Zobacz wideo Łódź. Pseudokibice planowali porwanie dla okupu

Spowodował kolizję. Potem uciekał samochodem przez centrum Łodzi

W Łodzi doszło nietypowego pościgu za pijanym kierowcą samochodu marki renault. Po zgłoszeniu przez mieszkankę kolizji drogowej w pogoń za mężczyzną ruszył patrol łódzkiej drogówki. Zdarzenie obserwował inny kierowca, który ruszył za sprawcą. W trasę ruszyła też kobieta, która wcześniej zawiadomiła odpowiednie służby.

Sprawca kolizji dojechał do jednego z łódzkich szpitali. Porzucił samochód na parkingu i rozpoczął pieszą ucieczkę. Został schwytany przez świadka, który pobiegł za nim, ujął i przekazał policjantom. W międzyczasie pod szpital przy ul. Pabianickiej podjechali funkcjonariusze z łódzkiej drogówki.

Łódź. Sprawca kolizji był pijany, miał zakaz prowadzenia samochodów. A to jeszcze nie wszystko… 

Jak relacjonowali świadkowie, mężczyzna kierujący renault uderzył w tył golfa, po czym odjechał z miejsca zdarzenia. Mundurowi sprawdzili trzeźwość uciekającego kierowcy - w jego organizmie było 3,2 promila alkoholu. A to jeszcze nie wszystko! 

Podczas sprawdzania dokumentów okazało się, że uciekinier zataił przed funkcjonariuszami swoje prawdziwe dane. Gdy ostatecznie ujawnił swoje personalia, okazało się, że to 50-latek, który ma dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów.

Zweryfikowano także samochód renault, którym poruszał się mężczyzna. Na jaw wyszło, że tablice rejestracyjne należą do innego pojazdu - fiata. Także numer VIN nie figurował w bazie samochodów zarejestrowanych w Polsce. W trakcie rozmowy z policjantami okazało się, że 50-latek kupił auto w Niemczech i nie zgłosił tego faktu w kraju. Dodatkowo nie posiadał ubezpieczenia OC. 

Mężczyzna spróbował także kolejny raz oszukać funkcjonariuszy. Twierdził, że nie ma kluczyków do auta, ponieważ w trakcie ucieczki porzucił je na trawniku. Ostatecznie okazało się, że schował je we własnym bucie. 50-latek został zatrzymany i osadzony w areszcie. Jak informuje łódzka policja, niedoszły uciekinier usłyszy szereg zarzutów, w tym za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Odpowie też za inne wykroczenia, m.in. przekroczenie dozwolonej prędkości, brak ubezpieczenia, prowadzenie mimo zakazu. Grozi mu kara co najmniej 3 lat pozbawienia wolności.

Więcej o: