Żar leje się z nieba, lekarze z apelem. "Ofiarą może być zdrowy człowiek", "Wyjazdów karetek przybyło"

Synoptycy ostrzegają przed weekendowym "apogeum upałów" i dodają, że dochodząca do 35 stopni Celsjusza temperatura nie opuści nas co najmniej do wtorku. Lekarze alarmują: nie bagatelizujmy warunków pogodowych, bo mogą one doprowadzić do poważnych problemów zdrowotnych nawet u młodych i zdrowych osób.

Wysoka temperatura nie odpuszcza - Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia, które obowiązują do poniedziałku do końca dnia. Ostrzeżenie 3 stopnia obowiązuje dla województwa lubuskiego - to tam będzie najgoręcej. "Prognozuje się upał. Temperatura maksymalna w piątek od 32 do 34 stopni Celsjusza, w sobotę oraz niedzielę od 33 do 35 stopni, w poniedziałek od 30 stopni do 33 stopni Celsjusza" - czytamy w komunikacie IMGW.

Zobacz wideo Ze słońcem nie ma żartów. Jak radzić sobie z upałami?

Upały w Polsce. Apel lekarzy, by nie bagatelizować zagrożenia

Lekarze jak co roku ostrzegają, aby w czasie upałów dbać o organizm i nie bagatelizować wysokiej temperatury, która może być szkodliwa dla zdrowia, nie tylko dla osób starszych. - W wyniku lekceważenia zagrożenia ich ofiarą może stać się także młody zdrowy człowiek - mówi cytowany przez medonet.pl prof. Zenon Brzoza, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu.

Uważać należy również na szok termiczny - jeśli po wygrzewaniu się na słońcu wskoczymy do zimnej wody, możemy doprowadzić nawet do zatrzymania akcji serca. - W czasie upałów unikajmy wysiłku fizycznego i nie przebywajmy bez potrzeby na otwartych przestrzeniach. Lepiej pozostać w cieniu, a aktywność fizyczną przełożyć na wczesny ranek lub wieczór. I pamiętajmy o konieczności ciągłego nawadniania organizmu napojami neutralnymi lub izotonicznymi - radzi prof. Brzoza.

Należy też bardzo uważać, by pod żadnym pozorem nie zostawić w zamkniętym, nagrzanym samochodzie dzieci ani zwierząt - nawet jeśli okno miałoby zostać otwarte. - Warunki panujące w zamkniętym i zaparkowanym na słońcu przez dłuższy czas samochodzie należą do ekstremalnych. Są groźne dla zdrowia, a nawet życia każdego, kto spędzi w nich zbyt długo czasu - mówi.

"Powinniśmy pić powoli, małymi łyczkami"

Z kolei dr Błażej Milewski w rozmowie z "Wyborczą" dodał: - Przede wszystkim, między godz. 11 a 16, nie wychodźmy z domu, jeżeli nie jest to konieczne. (...) Koniecznie pamiętajmy o odpowiednim nawodnieniu, przy takich upałach powinniśmy w ciągu doby wypić 2-3 litry wody. Przy temperaturze 18-21 stopni tracimy dziennie półtora litra płynów, przy wyższej zdecydowanie więcej. Musimy więc dużo pić, nawet jeżeli nie odczuwamy pragnienia. Warto też zaopatrzyć się w elektrolity, dostępne w każdej aptece. Przy tak wysokiej temperaturze bardzo się pocimy i sama czysta woda do uzupełnienia jej braków w organizmie nie wystarczy. Ale pamiętajmy: nie można wypić litrowej butelki na raz, powinniśmy pić powoli, małymi łyczkami.

Silny ból głowy, suchość czy uczucie goryczy w ustach, zawroty głowy i gorączka mogą być efektem odwodnienia i udaru słonecznego - wtedy trzeba skontaktować się z lekarzem. Natomiast jeżeli tylko lekko boli nas głowa, to koniecznie powinniśmy zejść ze słońca i zadbać o odpowiednie nawodnienie

- wskazał.

- Wyraźnie przybyło wyjazdów pogotowia do ofiar upałów. Jest przynajmniej około 40% więcej wyjazdów niż w czasie normalnych dni, kiedy tego upału nie ma. Powodem naszych interwencji są przede wszystkim zasłabnięcia z powodu odwodnienia. Niektóre z ofiar upałów to pochodna spożywania przez nie alkoholu. Zdarza się również że starsi ludzie w południe wychodzą na spacer czy zrobić zakupy. A zakupy można zrobić rano czy popołudniu - powiedział z kolei w rozmowie z Radiem Lublin ratownik i dyspozytor medyczny z Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego, Paweł Krasowicz. 

Więcej o: