Nowa Biała. Nie wszyscy zdążyli uratować zwierzęta. To kolejny pożar w tej wsi w ostatnich latach

Trwa szacowanie strat po pożarze w Nowej Białej w powiecie nowotarskim. Jak podają media, nie wszystkim gospodarzom udało się wyprowadzić na czas swoje zwierzęta, niektóre spłonęły w ogarniętych pożarem budynkach. Na miejscu dramatu pracują śledczy, którzy ustalają przyczynę wybuchu ognia.

Prokuratura w Nowym Targu wszczęła śledztwo w sprawie pożaru w Nowej Białej. Ogień zniszczył w sumie 44 budynki, w tym 21 domów. Rannych zostało dziewięć osób, jedna z urazem kręgosłupa trafiła do szpitala.

Zobacz wideo Jelenia Góra. Policja zatrzymała 32-latka, który podpalił materac na klatce schodowej

Pożar w Nowej Białej. Ruszyło śledztwo

Rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń powiedział, że na miejscu pracują policjanci, biegli oraz prokurator. Wśród policjantów są technicy oraz śledczy, którzy będą prowadzić oględziny pogorzeliska.

Belgia. Katastrofa budowlana w Antwerpii. Zawalił się budynek szkołyBelgia. Zawalił się wielopiętrowy budynek szkoły. Nie żyje pięć osób

- Obszar do oględzin jest znaczny, to jest kilkadziesiąt posesji. Niewykluczone, że te oględziny potrwają nawet kilka dni - powiedział młodszy inspektor Sebastian Gleń. Rzecznik małopolskiej policji dodał, że na razie nie wiadomo co było przyczyną pożaru, a przed dokładnym zbadaniem miejsca pożaru policja nie będzie odnosić się do żadnej z hipotez.

- Czy to z winy ludzkiej, czy awaria techniczna, w takie kwestie na razie nie będziemy wchodzić. Oczywiście to będą ustalać śledczy w toku śledztwa - podkreślił młodszy inspektor Sebastian Gleń.

Kolejny pożar. Sprzyjała gęsta i drewniana zabudowa

To nie pierwszy raz, gdy w miejscowości Nowa Biała dochodzi do pożaru. Rozprzestrzenianiu ognia sprzyja gęsta, drewniana zabudowa charakterystyczna dla regionu Spisza. Wczoraj z pożarem walczyło pół tysiąca strażaków. Cześć jednostek nadal jest na miejscu i pilnuje pogorzeliska.

Mateusz MorawieckiPożar w Nowej Białej. Premier na miejscu zapowiada pomoc. Doradca chwali

Na miejscu trwa też szacowanie strat, które ponieśli mieszkańcy. Jeden z nich relacjonuje w "Gazecie Wyborczej", że nie wszystkim udało się na czas wyprowadzić zwierzęta.  - Zaraz dotarł do nas gęsty ciemny dym gryzący. Jak wybiegłem przed dom, budynek, który stał po drugiej stronie ulicy, cały płonął. Kto mógł, to jak najszybciej wyprowadzał swoje zwierzęta na najbliższe łąki. Niektóre zwierzęta spłonęły - stwierdził. 

- Pożar się zaczął koło godziny 18 na początku zabudowań. To się rozprzestrzeniało w ekspresowym tempie. Mimo że straży dużo przyjechało, to tak naprawdę zabudowaniami to szło taśmowo. Tylko wyganialiśmy zwierzęta z obór, żeby się nie spaliły - powiedział w TVN24 pan Jarosław, jeden ze świadków pożaru. 

- Zdarzały się takie pożary, gdzie płonęło sześć, dziewięć stodół nawet, ale tak dużego pożaru tutaj nie było - powiedział telewizji Edward Siarka, prezes małopolskiego oddziału Związku Ochotniczych Straży Pożarnych.

Krystyna Węglarz, sołtyska Nowej Białej, przyznała, że "straty są ogromne". Grupa PZU poinformowała, że na miejscu pojawiło się jej mobilne biuro. "Maksymalnie uprościliśmy procedurę likwidacji szkód - decyzja o odszkodowaniu i wypłata w 24 h" - czytamy.

Więcej o: