Susza atakuje Polskę. "Wydaje nam się, że mamy kran, a tam kurek i ta woda po prostu z niego leci"

Polska od kilku lat zmaga się z suszą. Już na początku czerwca tego roku, kilkadziesiąt stacji meteorologicznych w Polsce ogłosiło suszę hydrologiczną, a eksperci biją na alarm. Informują, że jeśli nie zmienimy swoich nawyków, to w 2030 r. liczba dostępnej wody użytkowej w Polsce będzie nawet o 40 proc. niższa niż bieżące zapotrzebowanie.

- Wydaje nam się, że mamy kran, w którym mamy kurek i ta woda po prostu z niego leci [...], ale w pewnym momencie tej wody może braknąć - mówi w rozmowie z Onetem Grzegorz Walijewski, rzecznik prasowy IMGW-PIB, ekspert z zakresu hydrologii.

Susza w Polsce. Eksperci ostrzegają, że problem dotyczy także naszego kraju

Problem suszy nie dotyczy wyłącznie krajów tropikalnych czy znajdujących się na południu Europy. Zmaga się z nim również Polska. Obecnie w aż 30 stacjach meteorologicznych w Polsce notuje się suszę hydrologiczną.

Grzegorz Walijewski, ekspert z zakresu hydrologii, w rozmowie z Onetem wskazuje, że susza występowała w Polsce w ubiegłym wieku mniej więcej co pięć do siedmiu lat. Na początku tego wieku występuje średnio już ok. co trzy lata, a od 2015 r. mamy do czynienia ze zjawiskiem permanentnej suszy. - Co gorsza - nie dość, że występuje ona co roku, to jeszcze jej obszar jest coraz większa - podkreśla Walijewski.

Poziom wód w zbiornikach wodnych obniża się. - Niektóre rzeki całkowicie wysychają. Problemem są też jeziora - szczególnie w woj. wielkopolskim. Linia brzegowa tak się odsunęła, że głębokość spadła o 2-3 metry - oznajmia Walijewski. Znacznie spada również jakość wody. Okazuje się zatem, że problem suszy dotyczy nie tylko rolników, którzy mają problem z nawadnianiem swoich pól, ale też osób, które korzystają ze sportów wodnych czy wynajmują kajaki, łódki, itd.

Upały w PolsceUpały w Polsce - nadeszło "pierwsze uderzenie". Mapy rozgrzane do czerwoności, a to nie koniec

W Polsce każdego roku wysychają studnie i zaczyna brakować wody. Z przeprowadzonych obserwacji wynika, że w 2030 r. ilość dostępnej wody użytkowej w Polsce będzie nawet o 40 proc. niższa zapotrzebowanie na nią. Może to wpłynąć na konieczność migracji ludności. Jako przykład ekspert hydrologii podaje sytuację sprzed dwóch lat, gdy w Skierniewicach (woj. łódzkie) zabrakło wody. - Jest ona pobierana z wód podziemnych, ale było je na tyle mało, że zabrakło wody w kranach w całym mieście - mówi.

Polacy doprowadzają do suszy, bo mają złe nawyki. Wkrótce może zabraknąć wody użytkowej

Eksperci podkreślają, że to ludzie zaniedbali naturę, przyczyniając się tym samym do suszy. Nieprzemyślane melioracje, odwadnianie mokradeł, torfowisk, bagien oraz prostowanie rzek to działania, które niszczą bardzo ważne ekosystemy.

Ekspert hydrologi wskazuje, że kolejne pokolenia z pewnością odczują skutki zaniedbań. - Można powoli panikować. My tego nie doświadczymy. Może nasze dzieci też nie, ale nasze wnuki i prawnuki? Oni mogą tego mocno doświadczyć. Jest taka wizja. Nie teraz, nie jutro i nie od razu w całym kraju, ale już powoli takie sytuacje mają miejsce - dodał Walijewski.

Aby zapobiec tej sytuacji, "musimy działać podobnie, jak nasze prababcie, które kiedyś ze względu na oszczędzanie wody, doprowadzały do jej recyklingu". - [Babcia - red.] Przyniosła wodę w wiadrze i wykorzystała ją. Najpierw umyła owoce, warzywa, potem przemyła ręce, umyła naczynia, a na koniec wykorzystała ją jeszcze do toalety - mówi Grzegorz Walijewski.

Prognoza pogody - temperatura w nocy z 17 na 18 czerwcaPogoda. Czeka nas nie jedna, a pięć tropikalnych nocy. Lekarze biją na alarm

Rzecznik IMGW wskazuje, że poprzednie miesiące, w których borykaliśmy się z pandemią, były bardzo dobrym okresem dla hydrologii. Odpoczynek, który zaserwowaliśmy przyrodzie, wyraźnie wpłynął na jej funkcjonowanie. Powinniśmy jednak bardziej skupić się na ratowaniu przyrody i podejmować działania, które już dziś mogą przeciwdziałać suszy.