Onet: Pilot MiG-29 przypadkowo ostrzelał drugi myśliwiec na ćwiczeniach. Było o krok od tragedii

Podczas ćwiczeń lotniczych w połowie maja doszło do przypadkowego ostrzelania myśliwca MiG-29 przez lecący z nim w parze drugi myśliwiec. Gdyby pocisk trafił w kabinę, pilotowi mogłoby urwać głowę - komentują eksperci.

Do zdarzenia miało dojść 14 maja na poligonie w Nadarzycach. Jeden z pilotów myśliwca MiG-29 ostrzelał drugi myśliwiec z działka kalibru 30 mm i tym samym zrobił w nim dziury i uszkodził konstrukcję - podaje Onet, powołując się na dwa niezależne źródła. Ministerstwo Obrony Narodowej potwierdziło, że podczas ćwiczeń doszło do uszkodzenia samolotu, jednak odmawia odpowiedzi na pytanie o przyczyny zdarzenia.

Aby nakreślić powagę incydentu, Onet cytuje pilota, który wyjaśnia, że gdyby pocisk trafił w osłonę kabiny, urwałby pilotowi głowę.

Eksperci mówią o słabym wyszkoleniu pilotów

Jak doszło do niebezpiecznego zdarzenia? Zdaniem rozmówców portalu zawiniło słabe wyszkolenie pilotów. Zgodnie stwierdzają również, że byłą to sytuacja bezprecedensowa.

- Najprawdopodobniej jeden z pilotów w parze źle wykonał manewr i został z tyłu. W tej sytuacji, stosując się do zasad bezpieczeństwa, nie powinien strzelać. W czasie szkolenia błędy są dopuszczalnie, na ich podstawie zdobywa się kolejne umiejętności. Nie możemy jednak dopuścić do sytuacji, by błąd pilota pogłębiał się i prowadzi do sytuacji krytycznej, jak w tym przypadku - powiedział gen. Tomasz Drewniak, były inspektor sił powietrznych.

Chałupnicze naprawy MiG-29

Z informacji, do których dotarli dziennikarze, wynika, że uszkodzony został element szkieletu myśliwca, co w wielu przypadkach może oznaczać, że maszyna nie nadaje się już do użytku.

Onet przypomina kilka incydentów z udziałem MiG-a w ostatnich trzech latach, w tym tragedię z 2018 roku, gdy z powodu awarii myśliwca pilot musiał się katapultować, ale spadochron nie otworzył się i mężczyzna zginął na miejscu. Po wielu miesiącach Polska Grupa Zbrojeniowa przyznała, że przyczyną tragedii były pomyłki techników, którzy od lat 90. nie mają kontaktu z producentem myśliwców i niektóre elementy dorabiają chałupniczymi metodami.

Zobacz wideo Tam umierają samoloty. Cmentarzysko w Arizonie
Więcej o: