Pogrzeb 11-letniego Sebastiana. "Dlaczego niewinni muszą cierpieć?" Tłum pożegnał chłopca

W Katowicach pożegnano 11-letniego Sebastiana. Chłopiec został uprowadzony z placu zabaw przez Tomasza M., który pomylił go z dziewczynką. 41-letni mężczyzna zamordował dziecko. W ostatniej drodze prócz rodziców, rodzeństwa, babci oraz przyjaciół, Sebastianowi towarzyszyło także wielu mieszkańców Katowic. - Brakuje słów, żeby podnieść na duchu - rozpoczął pożegnalne kazanie ks. Andrzej Noras.

11-letni Sebastian został zamordowany w Katowicach w ubiegłym tygodniu. Chłopiec zaginął w sobotę, 22 maja. Wyszedł z domu w Dąbrówce Małej w Katowicach, by pobawić się na placu zabaw. O godzinie 19 wysłał do mamy wiadomość, z prośbą o możliwość pozostania na dworze jeszcze przez pół godziny. Gdy dziecko nie wróciło w umówionym czasie do domu, matka zgłosiła zaginięcie. W niedzielę, 23 maja odnaleziono ciało Sebastiana.

Zobacz wideo Katowice. Policjanci zatrzymali 41-letniego mieszkańca Sosnowca, który przyznał się do zabójstwa 11-letniego Sebastiana

Pogrzeb 11-letniego Sebastiana z Katowic. Ks. Noras: Dlaczego niewinni muszą cierpieć?

Dziecko zostało uprowadzone i zamordowane przez 41-letniego Tomasza M. z Sosnowca. W sobotę, 29 maja odbył się pogrzeb Sebastiana w kościele pod wezwaniem św. Antoniego w Katowicach, transmitowany m.in. w mediach społecznościowych. - W tej godzinie wszyscy czujemy, jak zawodzą nasze słowa. Jak brakuje słów, żeby podnieść na duchu - rozpoczął kazanie ks. Andrzej Noras, którego cytuje Polsat News.

Na miejscu pojawiła się nie tylko rodzina i koleżanki i koledzy 11-latka, ale też tłum mieszkańców Katowic.  - Dlaczego niewinni muszą cierpieć - pytał ks. Andrzej Noras. - Przemoc psychiczna i fizyczna jest tym, co usuwa Boga z życia człowieka. Nie pozwólmy się opanować wrogości. Ostatecznie nasze wysiłki to walka o to co dobre. Zło dobrem zwyciężaj - dodał podczas kazania duchowny, ks. Łukasz Pasuto, który był nauczycielem Sebastiana. 

W czasie mszy odczytano również list od bliskich Sebastiana. Rodzina dziękowała wszystkim zaangażowanym w poszukiwania dziecka, szczególnie policjantom, strażakom, mieszkańcom Katowic oraz sąsiadom, którzy aktywnie szukali 11-latka. "Dziękujemy wszystkim, którzy do nas pisali, że nie byliśmy w stanie odpisywać. Pamiętajcie o naszym małym radosnym synku, który swoje kaskaderskie wyczyny będzie robił teraz w niebie" - napisali rodzice Sebastiana.

Ks. Łukasz Pasuto zaapelował podczas homilii o wsparcie dla rodziny i bliskich Sebastiana

- Stoimy wspólnie przed Bogiem, który cierpi wraz z nami, który płacze wraz z najbliższymi po śmierci Sebastiana. Bóg w tej godzinie jest z nami wszystkimi i wraz z nami cierpi - podkreślił podczas homilii katecheta ks. Łukasz Pasuto, - Chociaż tragiczna śmierć może nas przytłoczyć, ostatecznie życie naszego brata jest w rękach Boga. Nasz brat jest w rękach Boga i Bóg go nigdy z nich nie wypuści i nie opuści. Taką pewność daje nam Boże słowo, ono jest podstawą naszej wiary i źródłem naszej nadziei - dodał. 

Duchowny wezwał także, aby szczególną opieką otoczyć bliskich Sebastiana. - Niech ta pomoc będzie pełna taktu, szacunku, spokoju, zrozumienia i cierpliwości - zaapelował. 

Abp Skworc: Śmierć niewinnego dziecka, zwłaszcza śmierć tragiczna, powoduje, że człowiek milknie w poczuciu bezsilności

Podczas ostatniego pożegnania Sebastiana proboszcz parafii odczytał list metropolity katowickiego, abp. Wiktora Skworca, skierowany do rodziców 11-latka. "Śmierć niewinnego dziecka, zwłaszcza śmierć tragiczna, wykonana jak niesprawiedliwy wyrok, powoduje, że człowiek milknie w poczuciu bezsilności, ale Bogu cierpienie człowieka nie jest obojętne" - napisał arcybiskup.

"Kochani rodzice, jesteśmy z Wami, z miłością, z ojcowskim sercem przytulam Was, drodzy rodzice, całą Waszą rodzinę, modlę się z Wami w obliczu tragedii, która dokonała się przez zbrodniczy czyn. Szukamy światła wiary, inne światła nie pomogą, inne światła zawiodą" - dodał w liście metropolita.

Zabójca 11-letniego Sebastiana trafił do najcięższego więzienia na Śląsku

Jak podaje "Gazeta Wyborcza", 41-letni Tomasz M. odpowiedzialny za śmierć Sebastiana, trafił do zakładu w Raciborzu. Więzienie uznawane jest za najcięższe na Śląsku. Optyk trafił do izolowanej, pojedynczej sali, w której nie ma kontaktu z innymi osadzonymi. Przez cały czas jest monitorowany. W Raciborzu Tomasz M. będzie przebywać przez najbliższe 3 miesiące. Jeden ze śledczych działających w sprawie zabójstwa 11-letniego Sebastiana przyznał w rozmowie z "Wyborczą", że oskarżony "nie ma tam kontaktu z innymi więźniami".

- Z naszej perspektywy to najdalej położona placówka penitencjarna w regionie, co oznacza, że dojazd na przesłuchania w Sosnowcu będzie zajmował policji sporo czasu. To więzienie daje jednak możliwość odizolowania M. od innych osadzonych - powiedział Wyborczej jeden ze śledczych.

Sprawa porwania 11-letniego Sebastiana nie jest pierwszą w "dorobku" Tomasza M. 13 lat temu  w Siemianowicach Śląskich mężczyzna uprowadził 10-letniego wówczas chłopca. Biegli nie stwierdzili u niego zaburzeń dewiacyjnych ani seksualnych. O sprawie informowaliśmy tutaj: Tomasz M. już wcześniej porwał dziecko. Wówczas biegli nie stwierdzili u niego dewiacji seksualnych >>

Więcej o: