Sąd nie zgodził się na areszt dla kontrolera ze Smoleńska. Pełnił służbę w dniu katastrofy

Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów nie uwzględnił wniosku prokuratury o areszt dla Pawła P., jednego z kontrolerów, który pełnił służbę na lotnisku w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. - podał portal rmf24.pl na podstawie doniesień PAP. W przypadku dwóch innych kontrolerów - Nikołaja K. oraz Wiktora R. - sąd odroczył posiedzenia bezterminowo.

Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów stwierdził, iż materiał dowodowy dotyczący Pawła P. nie jest wystarczający, by uznać, że z dużym prawdopodobieństwem popełnił zarzucany czyn. Dlatego też wniosek o 30-dniowy areszt został odrzucony - podaje rmf24.pl na podstawie doniesień Polskiej Agencji Prasowej.

W przypadku dwóch innych kontrolerów - Nikołaja K. i Wiktora R. - posiedzenie aresztowe zostało odroczone bezterminowo. Powodem było niewykonanie przez Rosję wniosków o pomoc prawną.

Zobacz wideo Komorowski o żałobie smoleńskiej (wypowiedź z 12 kwietnia 2021 r.)

Katastrofa smoleńska. Zarzuty dla kontrolerów

Prokuratura Krajowa w wydanym w czwartek wieczorem komunikacie poinformowała, że zaskarży, jej zdaniem, "rażąco błędną" decyzję sądu o braku aresztu dla Pawła P.

"Postępowanie przeciwko dwóm z trójki kontrolerów – płk. Pawłowi P. i mjr. Wiktorowi R. – toczy się od marca 2015 roku, kiedy sporządzone zostały postanowienia o przedstawieniu im zarzutów nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu powietrznym, której skutkiem była śmierć 96 osób. Dalsza analiza materiału dowodowego wykazała konieczność zmiany zarzutów z nieumyślnego spowodowania katastrofy i sprowadzenia jej niebezpieczeństwa na działanie umyślne" - przypomina Prokuratura Krajowa. W 2017 r. zarzuty usłyszał też ppłk. Nikołaj K., który wydawał polecenia kierownikowi lotów.

Śledczy twierdzą, że "podejrzani – zezwalając na zniżanie się samolotu i warunkowe próbne podejście do lądowania – przewidywali, iż może dojść do katastrofy i się na nią godzili"

"Na kilka minut przed katastrofą w wieży kontrolnej w Smoleńsku doszło do awarii radiolokacyjnego systemu lądowania. Na monitorach, przed którymi siedzieli kontrolerzy, zanikał punkt oznaczający pozycję samolotu. Kontrolerzy nie znali więc położenia tupolewa, a mimo to nie przerwali podchodzenia do lądowania. Dalej wydawali pilotom komendy zezwalające na zniżanie i warunkowe próbne podejście do lądowania" - czytamy w czwartkowym komunikacie PK.

Zdaniem polskich śledczych do ogłoszenia zarzutów nie doszło do tej pory z powodu postawy Rosji, która nie reagowała na wnioski o pomoc prawną i doręczenie podejrzanym wezwań do stawienia się w polskiej prokuraturze.

"Ostatecznie pomocy odmówiono, wskazując – bez podania jakiejkolwiek merytorycznej argumentacji – na rzekome zagrożenia interesu Rosji. W tej sytuacji Zespół Śledczy Nr 1 podjął decyzję o wystąpieniu do polskiego sądu o wyrażenie zgody na tymczasowe aresztowanie podejrzanych, co jest warunkiem koniecznym do wystawienia międzynarodowego listu gończego" - tłumaczy Prokuratura Krajowa.

Jak wskazuje Prokuratura Krajowa, w przypadku dwóch pozostałych kontrolerów - Wiktora R. i Nikołaja K. - warszawski sąd czeka na potwierdzenie doręczenia podejrzanym Rosjanom zawiadomienia o terminie posiedzenia. Według śledczych takie postępowanie sądu "nie znajduje podstawy w obowiązujących przepisach".

W katastrofie smoleńskiej zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i pierwsza dama Maria Kaczyńska.

Więcej o: