Zabójstwo Jarosława Ziętary. Nowy świadek opowiedział o zbrodni po 28 latach milczenia

- Jarosław Ziętara, który zniknął 1 września 1992 r., interesował się przekrętami Elektromisu. Sądziłem, że firma go przekupi, ale sprawy wymknęły się spod kontroli. Został zabity, a ciało wrzucono do kwasu - zeznał w czwartek w sądzie nowy świadek, Zdzisław K. ws. zabójstwa poznańskiego dziennikarza śledczego. Mężczyzna milczał przez 28 lat.

Jak poinformował Onet, latem 2020 roku, po niemal 28 latach od zaginięcia dziennikarza Jarosława Ziętary, do redakcji "Głosu Wielkopolskiego" miał zgłosić się Zdzisław K., który chciał dowiedzieć się, kiedy odbędzie się najbliższa sprawa ws. zabójstwa poznańskiego dziennikarza. Zdecydował się złożyć zeznania, które miały wzmocnić akt oskarżenia przeciwko Aleksandrowi G. Choć mężczyzna złożył wniosek do sądu blisko rok temu, został przesłuchany dopiero teraz - w czwartek 20 maja 2021 r. 

Zobacz wideo Czy wiesz, co zrobić, gdy zaginie ktoś bliski?

Proces ws. podżegania o zabójstwo Ziętary. "To miał być taki przekręt "

Aleksander G., poznański biznesmen, jest oskarżany o podżeganie do zabójstwa Jarosława Ziętary. Prokuratura utrzymuje, że mężczyzna miał zlecić zabójstwo dziennikarza w trakcie jednej z narad w firmie Elektromis w 1992 roku. Zdzisław K., nowy świadek w sprawie, był kolegą Mariusza Ś. (twórcy Elektromisu) z domu dziecka, a następnie z więzienia, obaj panowie później współpracowali ze sobą. 

- W 1991 r., wspólnie z moim kolegą Mariuszem Ś., przejęliśmy poznańską spółkę Strefa Wolnocłowa. Zostałem jej prezesem. Wiedziałem od Mariusza, że dostaje informacje od Aleksandra G., mającego wtedy dobre kontakty i wiedzę o zmieniających się przepisach, że mamy szybko sprowadzić do Polski papierosy. To miał być taki przekręt "w białych kołnierzykach" - zeznał w czwartek w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, rozprawę relacjonował Łukasz Cieśla z Onetu

Prokuratura nie wie, kto zabił Jarosława Ziętarę. Śledztwo umorzoneProkuratura nie wie, kto zabił Jarosława Ziętarę. Śledztwo umorzone

Papierosy sprzedawano wprost do Elektromisu bez odprowadzania podatku. Sprawą zainteresowała się prokuratura, jednak finalnie śledztwo zostało umorzone. Jarosław Ziętara nadal interesował się jednak tym procederem i prawdopodobnie posiadał już wiele informacji. Jak twierdził Zdzisław K., szef Elektromisu miał mówić, że "trzeba będzie uciszyć dziennikarza". Mężczyzna miał odebrać to jednak jako zapowiedź przekupienia Ziętary. O samym zaginięciu miał dowiedzieć się dopiero kilka miesięcy po fakcie. 

Świadek tłumaczył, że dwóch znajomych z firmy Mariusza Ś. opowiedziało mu o szczegółach zbrodni. Obaj mieli być zatrudnieni tam do "brudnej roboty". 

Marek Z. oraz "Świr", w trakcie picia alkoholu, mówili mi, że sprawy wymknęły się spod kontroli. Poszło nie tak, jak było zaplanowane. Opowiadali, że w magazynie Elektromisu Ziętarę zabił "Malowany", Rusek wynajęty do tej roboty. Ciało wrzucono potem do żrącej substancji. Początkowo w to wszystko nie uwierzyłem. Myślałem, że to ich pijacka opowieść.

Wersję obciążającą Aleksandra G. oraz ochroniarzy Mariusza Ś. przedstawił już we wcześniejszych etapach postępowania gangster o pseudonimie "Baryła". Świadek twierdził, że dziennikarz został porwany, a następnie skatowany w siedzibie Elektromisu przy ul. Wołczyńskiej. Jego ciało miało zostać później rozpuszczone w kwasie na posesji w Chybach - przekazywała poznańska "Wyborcza". O porwaniu dziennikarza świadek "Baryła" powiedział po raz pierwszy w 2012 roku.

Tablica upamiętniająca Jarosława Ziętarę (zdjęcie ilustracyjne)Śmierć Jarosława Ziętary. Świadek: Ciało rozpuszczono w kwasie

Nowy świadek w sprawie, Zdzisław K., w przeszłości leczył się psychiatrycznie i zdiagnozowano u niego schizofrenię paranoidalną, dlatego nie wiadomo, jak sąd oceni jego zeznania. Mężczyzna twierdzi, że od lat czuje się dobrze oraz jest w stanie poddać się każdemu badaniu, które wykaże, czy jego zeznania mogą zostać dopuszczone, czy też nie. Kolejna rozprawa w procesie przeciwko G. ma odbyć się 16 września. 

Zabójstwo Jarosława Ziętary

Jarosław Ziętara został uprowadzony, a następnie najpewniej zamordowany we wrześniu 1992 roku. Był dziennikarzem "Gazety Poznańskiej", wcześniej pracował również we "Wprost" oraz "Gazecie Wyborczej". Zajmował się tam między innymi dziennikarstwem śledczym. Mężczyzna zaginął bez śladu 1 września 1992 roku w drodze do pracy. Jego ciało nigdy nie zostało odnalezione. 

Więcej o: