Luboń. Matka 10-latka jest dumna, że syn poszedł na policję. "Przykre, że ja nie miałam odwagi"

Matka dziesięcioletniego Kacpra, który zgłosił na policji przemoc domową, wyznała, że jest dumna z syna. - Jak się to odbywało, brałam młodszego syna, żeby nie słyszał, bo zawsze strasznie płakał, bo wiedział, że starszemu bratu dzieje się krzywda - powiedziała kobieta i przyznała, że bardzo tęskni za dziećmi, z którymi obecnie nie może się kontaktować.
Zobacz wideo Pandemia potęguje patologie. „Przemoc domowa to palący problem”

Niedawno opisywaliśmy historię 10-letniego Kacpra z Lubonia (województwo wielkopolskie), który przyszedł na policję i powiedział funkcjonariuszom, że ojczym od lat znęca się nad nim fizycznie i psychicznie. Kiedy rodzina wyszła z mieszkania, chłopiec napisał list, w którym poinformował, że ucieka z domu, a następnie udał się na pobliski komisariat. - To, co ujawnialiśmy, przerażało nas. Część z policjantów, która prowadziła te czynności, zaczęła wątpić, czy to rzeczywiście może mieć miejsce - taka skala przemocy - powiedział nadkom. Dariusz Majewski, komendant Komisariatu Policji w Luboniu

Zbigniew ZiobroZabójstwo trzylatki z Poznania. Ziobro polecił zmianę zarzutu na surowszy

Matka 10-letniego Kacpra z Lubonia: Obaj synowie byli świadkami, jak mąż mnie bił

Jak informowaliśmy, w poniedziałek 17 maja sąd rodzinny zdecydował, że chłopiec wraz z czteroletnim bratem trafi do rodziny zastępczej. Ojczym dzieci został aresztowany, a prokuratura oskarżyła go o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad osobą nieporadną ze względu na wiek, za co grozi mu do ośmiu lat więzienia. Takie same zarzuty zostały postawione matce, która jednak również jest ofiarą przemocy ze strony partnera. W ciągu najbliższych trzech miesięcy sąd podejmie decyzję, czy kobieta zostanie pozbawiona praw rodzicielskich. Aktualnie jest objęta dozorem policyjnym i ma zakaz kontaktowania się z dziećmi. W rozmowie z reporterem "UWAGI" TVN, kobieta przyznała, że brakuje jej chłopców, a także że wiedziała, czego oni doświadczali.

- Jestem dumna z tego, co zrobił. Przykre jest tylko, że ja nie miałam na tyle odwagi, żeby to zrobić wcześniej - odpowiedziała na pytanie, czy ma za złe synowi zgłoszenie się na policję. - Jak się to odbywało, brałam młodszego syna, żeby nie słyszał, bo zawsze strasznie płakał, bo wiedział, że starszemu bratu dzieje się krzywda. Był też świadkiem, jak mąż mnie bił, gdzie krzyczałam, płakałam. Obaj byli świadkami tego. Po takiej scenie wystarczyło, że mąż tylko spojrzał na nich i bez słowa się rozchodzili - powiedziała kobieta.

Policja (zdjęcie ilustracyjne)Luboń. Policjanci ze łzami o 10-latku, który uciekł z domu i przyszedł po pomoc

Bierność matki chłopców skomentowała w rozmowie ze stacją TVN24 psycholożka i terapeutka dr Ewa Woydyłło-Osiatyńska. - Powiela ona pewien model, który polega na wyuczonej bezradności, na całkowitym braku poczucia jakiegoś społecznego systemu wsparcia. Wprawdzie sąsiedzi dzwonili, słysząc krzyki, ale czy sąsiedzi kiedyś przyszli? - powiedziała.

***

Doświadczasz przemocy w rodzinie? Sprawdź, z jakiej pomocy możesz skorzystać:

Jeśli czujesz, że bezpieczeństwo twoje albo twoich bliskich jest zagrożone - nie zastanawiaj się - natychmiast wezwij policję, dzwoniąc na:

  • 112 - ogólny numer alarmowy. Pracownik numeru przekieruje twoje zgłoszenie do odpowiednich służb ratunkowych - policji, straży pożarnej lub pogotowia ratunkowego,
  • 997 - numer alarmowy policji. Zadzwonisz do najbliższej jednostki.
Więcej o: