Onet: Oskarżenia o mobbing w małopolskich Lasach Państwowych. "Zaczęłam być traktowana jak trędowata"

Jan Kosiorowski, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie, jest oskarżany przez swoich pracowników o mobbing. Miał nie tylko obrażać i zastraszać podległych mu leśników, ale też zmuszać ich do udziału w politycznych wydarzeniach. - Twierdził, że ma w kieszeni premier Beatę Szydło, ministra Zbigniewa Ziobro, marszałka Marka Kuchcińskiego i wiele innych osób - powiedział Onetowi jeden z pracowników LP.

Onet informuje, że w styczniu do Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska trafiło pismo ze skargą na dyrektora Jana Kosiorowskiego. Miała je złożyć jedna z pracownic małopolskich lasów. Reakcją na pismo jest zarządzenie kontroli w jednostce. Jednak za powołanie i funkcjonowanie komisji antymobbingowej ma odpowiadać zastępca dyrektora Kosiorowskiego. Przedstawiciele MKiŚ odpowiadają, że nie widzą nic złego w tym, że działania dyrektora ma oceniać jego współpracownik. 

Zobacz wideo Trzecia kadencja dla PiS-u. Czy to realny scenariusz?

Mobbing w Lasach Państwowych? "Kosiorowski zapowiedział wszystkim, że mają ze mną nie rozmawiać"

Pierwsza skarga na Kosiorowskiego wpłynęła do Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych już w 2016 r. Jedna z jego pracownic zarzucała mu mobbing. Kobieta wspomina, że praca w małopolskich Lasach Państwowych była najgorszym okresem w jej życiu. Dyrektor Kosiorowski miał nazywać ją "ruską suką" oraz grozić jej, że zajmą się nią "ludzie Ziobry". 

Kajdanki (zdjęcie ilustracyjne)Prokuratura: Zarzuty i areszt za szpiegostwo na rzecz obcego wywiadu

Na zachowanie Kosiorowskiego mieli się również skarżyć inni pracownicy jego jednostki, ale również pracownicy nadleśnictw, które wizytował. Dyrektor miał krzyczeć i używać obraźliwych słów. Wielu leśników miało być skazanych na ostracyzm.  - Kosiorowski zapowiedział wszystkim, że mają ze mną nie rozmawiać. Mijałam na korytarzu ludzi, z którymi jeszcze do niedawna rozmawiałam i żartowałam. Z dnia na dzień zaczęłam być traktowana jak trędowata - powiedziała Onetowi jedna z pracownic. 

Jeszcze w 2016 r. dyrekcja LP zarządziła kontrolę w jednostce podległej Kosiorowskiemu. Dyrektor miał wówczas zwołać zebranie swoich pracowników i powiedzieć: "jeśli ktoś słyszał, że nazwałem pewną kobietę z biura ruską suką, to proszę iść do pokoju 309 i zeznać to u pana inspektora". W rozmowie z Onetem Kosiorowski potwierdził, że zwołał zebranie, ale zaprzecza, że miał zwracać się do kobiety w taki sposób. 

Jednym z trzech kontrolerów w jednostce podległej Kosiorowskiemu był inspektor Krystian Nowak. Dyrektor Kosiorowski powiedział w rozmowie z Onetem, że to jego znajomy od 30 lat. Kilka miesięcy przed rozpoczęciem kontroli, Kosiorowski mianował syna Krystiana Nowaka szefem Nadleśnictwa Niepołomice. Dyrektor twierdzi, że nominacja dla syna inspektora jest zwykłym przypadkiem. 

Policja zatrzymała mężczyznę, który protestował na Placu ZamkowymPolicja zatrzymała mężczyznę, który sam protestował na placu Zamkowym

Leśnicy mieli być proszeni o "dobrowolny" przyjazd na polityczne uroczystości

Dyrektor Kosiorowski miał konsekwentnie budować wizerunek człowieka posiadającego polityczne koneksje. - Twierdził, że ma w kieszeni premier Beatę Szydło, ministra Zbigniewa Ziobro, marszałka Marka Kuchcińskiego i wiele innych osób. Opowiadał, że jeździ do ojca Rydzyka i tam zapadają najważniejsze dla państwa ustalenia, oraz że ma jego całkowite poparcie - powiedział jeden z informatorów portalu.  

Kosiorowski zatrudnił córkę posłanki PiS Barbary Bartuś w RDLP w Krakowie, tłumacząc, że "akurat była pod ręką". W 2020 r. zrobiło się o nim głośno, kiedy wynajął teściowi syna Beaty Szydło gajówkę. Jedną z osób uprawnionych do korzystania z niej był także syn byłej premier, a miesięczna opłata za wynajęcie całego budynku, budynków gospodarczych i garaży wynosiła zaledwie 388 zł.  

Pracownicy podlegli Kosiorowskiemu mieli być również zmuszani do brania udziału w wydarzeniach związanych z obecną władzą. Leśnicy musieli pojawiać się na miesięcznicach smoleńskich, na manifestacjach popierających wycinkę w Puszczy Białowieskiej oraz uroczystościach związanych z Żołnierzami Wyklętymi. Część leśników miała brać udział w uroczystościach w ramach delegacji, a część miała być proszona o "dobrowolny" przyjazd. 

Kosiorowski: Ja po prostu rządzę twardą ręką

Dziennikarze Onetu informują, że w ciągu roku rozmawiali z Kosiorowskim kilka razy. Jak relacjonują, dyrektor nie widzi niczego złego w swoim zachowaniu. - Ja po prostu rządzę twardą ręką - powiedział. - Po prostu naruszyłem układ, który chce mnie teraz usunąć. Ten układ miał swoje interesy, które ja naruszyłem - dodał. Kosiorowski, jak czytamy, nie wyjaśnił, o jakie interesy chodzi. - Komisja antymobbingowa została powołana, ma nią zarządzać mój zastępca. Specjalnie się z niej wyłączyłem, aby nikt mi nic nie zarzucił. Procedury zostały dochowane. Widziałem to pismo ze stycznia. Przekazałem je dalej zgodnie z przepisami. Nie mam sobie nic do zarzucenia - skomentował.

Więcej o: