Kraków. Pacjentka dostała dwie różne szczepionki na COVID-19. Po dawce Pfizera otrzymała AstręZenekę

Pani Małgorzata została zaszczepiona pierwszą dawką szczepionki przeciwko koronawirusowi, której producentem był Pfizer. Kiedy kobieta przyszła do szpitala po drugą dawkę, został jej podany preparat firmy AstraZeneca.

Do pomyłki doszło w szpitalu im. Żeromskiego w Krakowie. Pani Małgorzata pierwszą dawkę szczepionki przeciw COVID-19 przyjęła 7 kwietnia, podano jej wówczas preparat firmy Pfizer, a termin na przyjęcie drugiej dawki wyznaczono jej na 12 maja. Kobieta, po otrzymanej zgodzie w rejestracji, przyszła do szpitala dzień wcześniej - 11 maja.

- Pomyślałam, że spróbuję i zapytam w rejestracji, czy możliwe jest zaszczepienie się zaledwie jeden dzień wcześniej. Okazało się, że nie było żadnych problemów - powiedziała "Gazecie Wyborcze" pani Małgorzata.

Zobacz wideo Dlaczego Unia Europejska nie chce przedłużyć umowy z firmą Astra Zeneca?

Kobieta została zaszczepiona preparatami Pfizer i AstraZeneca

- Po rejestracji przeszłam do lekarki, która kwalifikuje na szczepienia. Pani doktor zapytała mnie o ogólne samopoczucie i osłuchała. Wtedy podałam jej karteczkę, którą dostałam po przyjęciu pierwszej dawki szczepionki. Był na niej termin przyjęcia drugiej dawki i nazwa rodzaju szczepionki, czyli Pfizer - wyjaśniła w rozmowie z "GW" kobieta. Pani Małgorzata zrelacjonowała, że lekarka nie chciała przyjąć od niej kartki i zakwalifikowała ją na szczepienie. O tym, że otrzymała szczepionkę firmy AstraZeneca, kobieta dowiedziała się podczas przypadkowej rozmowy już po szczepieniu.

Chociaż cała sytuacja oburzyła 64-letnią pacjentkę, na razie czuje się ona dobrze.

DLOCZ40 proc. seniorów nie chce się szczepić. Zadziałał strach i Kościół

Zastępca dyrektora ds. lecznictwa: To prawda, doszło do takiej pomyłki

- To prawda, doszło do takiej pomyłki - powiedziała lek. Katarzyna Turek-Fornelska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Szpitalu Specjalistycznym im. Żeromskiego w Krakowie i podkreśliła, że nigdy nie powinno dojść do takiej sytuacji. Wyjaśniła również, że 11 maja szczepiono w szpitalu wyłącznie preparatem firmy AstraZeneca.

Lekarka twierdzi jednak, że pani Małgorzata nie miała przy sobie karteczki z informacją o szczepieniu i terminem drugiej dawki. - Pani powiedziała jednak, że jest nauczycielką, co niejako uwiarygodniło fakt, że powinna być dziś zaszczepiona [tego dnia szczepiono nauczycieli - red.] - wyjaśniła wicedyrektorka szpitala. Turek-Fornelska dodała, że kobieta okazała karteczkę, dopiero wtedy, kiedy było już po szczepieniu.

Szpital zapewnił, że sprawa zostanie zgłoszona do Ministerstwa Zdrowia, aby więcej nie doszło do takiej sytuacji. Placówka podjęła również decyzję o wywieszaniu na drzwiach informacji, jaki preparat jest podawany danego dnia. Dodatkowo pani Małgorzata ma się stawić w szpitalu 1 czerwca - wówczas zostanie jej wykonany test na przeciwciała.

Szczepienie przeciw COVID-19Coraz mniej chętnych na szczepienia w Białymstoku

Koronawirus w Polsce - w pełni zaszczepionych jest 3,8 mln Polaków

Ministerstwo Zdrowia podało w środę 12 maja, że dotychczas wykonano 14 274 291 szczepień, z czego jedną dawką zaszczepiono 10 609 955 osób. W pełni zaszczepionych jednodawkowym preparatem J&J lub dwiema dawkami innych szczepionek zostało 3 839 390 obywateli. 

Resort zdrowia przekazał również, że w ciągu ostatniej doby odnotowano 4 255 kolejnych przypadków zakażeń koronawirusem, a na COVID-19 zmarło 343 osób. Najwięcej pozytywnych wyników testów na koronawirusa otrzymano w województwie śląskim (634), wielkopolskim (523) i mazowieckim (503).

Więcej o: