Zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej wciąż dostępne w sieci. Służby bezradne

Mimo wysiłków polskich służb wstrząsające zdjęcia ciał ofiar katastrofy smoleńskiej wciąż dostępne są na zagranicznych stronach internetowych - informuje "Rzeczpospolita". Już w 2013 r. Ministerstwo Spraw Zagranicznych przyznawało, że problem jest trudny do zwalczenia, a "materiał opublikowany raz w internecie może być powielany i kopiowany na innych stronach".

Zdjęcia wykonane tuż po katastrofie smoleńskiej, w tym ciał ofiar tragedii, od lat dostępne są na zagranicznych portalach, m.in. francuskich, rosyjskich lub angielskich - podaje "Rzeczpospolita". Jak informuje dziennik, fotografie najprawdopodobniej zostały wykonane przez Rosjan na potrzeby śledztwa.

"Rzeczpospolita" przypomina, że od lat polskie służby próbują doprowadzić do usunięcia zdjęć z sieci. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zwracała się do Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej o wyjaśnienia, a także m.in. do ukraińskich, niemieckich, amerykańskich służb o wsparcie przy poszukiwaniach osób, które opublikowały zdjęcia. Zespół Reagowania na Incydenty Bezpieczeństwa Komputerowego CSIRT GOV wnosił także do administratorów serwerów o usunięcie zdjęć.

Co to jest tupolewizm?Tupolewizm. Dr Piotr Stankiewicz: Smoleńsk był emanacją stanu III RP. Państwa z tektury

"Tyle że kiedy udało się zablokować strony w jednym portalu, zdjęcia pojawiały się w kolejnych" - czytamy w "Rz". W 2012 r. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła w tej sprawie śledztwo, które zostało zawieszone.

Zobacz wideo Komorowski o żałobie smoleńskiej (wypowiedź z 12 kwietnia 2021 r.)

MSZ w 2013 r.: Zaprzestanie publikacji zależy od dobrej woli

Jak informowała w 2012 r. ówczesna wiceminister spraw zagranicznych Grażyna Bernatowicz w odpowiedzi na interpelację posłanki PiS Anny Sobeckiej, ówczesny ambasador Wojciech Zajączkowski "interweniował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej oraz za jego pośrednictwem w Komitecie Śledczym, Administracji Prezydenta i Rosyjskim Komitecie ds. Łączności, który wszczął postępowanie na rzecz zablokowania rzeczonych materiałów".

"Kiedy fotografie z miejsca katastrofy ponownie pojawiły się w rosyjskojęzycznym Internecie, tym razem na innym portalu, podsekretarz stanu pan Jerzy Pomianowski w dniu 17 października br. w trybie pilnym wezwał do MSZ ambasadora Federacji Rosyjskiej A. Aleksiejewa i przekazał mu ustne démarche, w którym Polska domagała się: wycofania zdjęć, przeprowadzenia śledztwa i ukarania winnych publikacji oraz przeprosin pod adresem poszkodowanych rodzin, a także zwrotu wraku TU-154M" - wyjaśniała w 2012 r. Grażyna Bernatowicz.

06.10.2018 Kraków. Donald Tusk podczas konferencji Perspektywy Rozwoju UETusk o katastrofie smoleńskiej i Kaczyńskim: Już nie będę delikatny. PiS reaguje

Jak dodała, w październiku 2012 r. "MSZ wystosowało do Ambasady FR w Warszawie notę, w której wyrażono oczekiwanie wobec MSZ FR przedstawienia stronie polskiej wyjaśnień w sprawie rosyjskiego śledztwa dotyczącego umieszczenia na rosyjskich serwerach fotografii ofiar katastrofy polskiego samolotu specjalnego".

W styczniu 2013 r. Grażyna Bernatowicz poinformowała w odpowiedzi na interpelację innej posłanki PiS, Jadwigi Wiśniewskiej, że "po interwencjach polskich władz oraz działaniach ABW strona rosyjska i ukraińska zablokowały wskazane strony internetowe".

"Nie ma jednak możliwości prawnych ingerencji w materiały publikowane na stronach zarejestrowanych w Niemczech lub Stanach Zjednoczonych z uwagi na rozwiązania prawne obowiązujące w tych krajach. Niestety, materiał opublikowany raz w Internecie może być powielany i kopiowany na innych stronach. Tylko od dobrej woli, odpowiedzialności i wrażliwości użytkowników, administratorów i właścicieli tych stron zależy ewentualne zaprzestanie publikacji drastycznych fotografii z miejsca katastrofy" - stwierdziła ówczesna wiceminister spraw zagranicznych.

Jak zaznaczyła, "dzięki apelom przedstawicieli rządu i odpowiedzialnej postawie polskich mediów udało się powstrzymać publikację tych fotografii w polskich środkach masowego przekazu".