Użył pałki teleskopowej podczas Strajku Kobiet. Antyterrorystę z BOA czeka... rozmowa dyscyplinująca

Antyterrorysta z Centralnego Oddziału Kontrterrystycznego BOA, w czasie listopadowych protestów Strajku Kobiet w Warszawie, użył wobec demonstrantów teleskopowej pałki. RMF FM poinformowało, że konsekwencje, jakie poniesie policjant, to rozmowa dyscyplinująca.

Podczas trwających w  listopadzie protestów w Warszawie, grupa mężczyzn ubrana w cywilne ubrania próbowała rozgromić demonstrantów. Niektórzy gonili uczestników z pałkami teleskopowymi. Internet obiegło nagranie, na którym widać mężczyznę bijącego uczestników protestu teleskopową pałką.

Zobacz wideo Opublikowano wyrok TK w sprawie aborcji. Polki i Polacy w wielu miastach wyszli na ulicę

Nie będzie surowych konsekwencji wobec antyterrorysty, który użył teleskopowej pałki na Strajku Kobiet

Do zdarzenia z udziałem nieumundurowanych policjantów i antyterrorystów doszło 18 listopada podczas Strajku Kobiet w Warszawie. Mężczyzna, który bił teleskopową pałką jednego z protestujących, nie miał żadnego oznaczenia, które wskazywałoby na to, że jest funkcjonariuszem policji. Właśnie kończy się podstępowanie dyscyplinarne wobec antyterrorysty. O finale poinformowali dziennikarze radia RMF FM.

Z ich ustaleń wynika, że policjantowi zostaną postawione dwa zarzuty dyscyplinarne - jednak nie poniesie żadnych konsekwencji za bicie demonstrantów. Pierwszy zarzut ma dotyczyć tego, że mężczyzna, działając bez munduru nie miał opaski "Policja", która wskazywałaby na to, że jest funkcjonariuszem służb. Drugi dotyczy faktu, że nie poinformował on przełożonego o użyciu pałki podczas protestu. Co będzie konsekwencją zarzutów? Rozmowa dyscyplinująca. 

Policyjna komisja opiera się na wyjaśnieniach funkcjonariusza. Przyjęto, że pałki użyto dwukrotnie

Wiadomo, że w sprawie użycia przez policjanta pałki teleskopowej zostało wszczęte prokuratorskie postępowanie wyjaśniające. Trwa ono od blisko pół roku. Jednak, jak się okazuje, to wewnętrzne ustalenia policji mają zadecydować, czy śledztwo w tej sprawie zostanie rozpoczęte. Jak podaje RMF FM, komisja policyjna odpowiadająca za prowadzenie śledztwa, opiera swoją decyzję na wyjaśnieniach funkcjonariusza. Na ich podstawie przyjęto, że mężczyzna użył pałki teleskopowej dwukrotnie - raz trafiając w plecach jednego z demonstrantów, drugi raz - nie trafiając w ogóle.

Jak podaje TVN24, słów funkcjonariusza BOA nie można było dokładniej zweryfikować, ponieważ na policję nie zgłosił się żaden poszkodowany. - Nie ma osoby pokrzywdzonej, nie udało się jej odnaleźć prokuraturze. Nigdy się też nie zgłosił poszkodowany, nie złożył zawiadomienia. W tej sytuacji prowadzący postępowanie musieli oprzeć się na słowach samego funkcjonariusza - usłyszało TVN24 w Komendzie Głównej Policji.

Policja uznała, że funkcjonariusz bronił się przed próbą wyrwania mu pałki. Nie jest istotne, że był nieumundurowany

Na policję spadła w listopadzie fala krytyki za działania wobec demonstrantów. Warszawska policja odniosła się wtedy do wydarzenia, publikując na Twitterze zmontowane z dwóch nagrań wideo przedstawiające całą sytuację. Policja opatrzyła ten fragment komentarzem: "Nieznany mężczyzna próbuje zabrać pałkę policjantowi i wykręca mu rękę. Policjant broni się, uderzając napastnika dwa razy pałką w plecak".

We wpisie stołecznej policji można przeczytać:

Zanim ocenimy policjanta, warto zadać sobie pytanie. Dlaczego użył pałki teleskopowej? Oglądając wydarzenia, warto dotrzeć do wszystkich nagrań. W tym przypadku nastąpiła próba wyrwania pałki. Reakcja policjanta była zdecydowana.

Policyjny post został skrytykowany w mediach społecznościowych. Wielokrotnie wskazywano, że mężczyzna nie miał policyjnego oznaczenia, więc demonstrujący mogli uznać go za wandala atakującego ludzi znajdujących się w tłumie. 

Więcej o: