Wrocław. Lekarz pobierał od pacjentów opłaty za szczepienia na COVID-19. "Jednodniowy happening"

Lekarz z Wrocławia pobierał opłaty za szczepienia przeciwko COVID-19, które zgodnie z prawem powinny być bezpłatne. Jak tłumaczył medyk, NFZ nie wypłaciło mu części pieniędzy za wykonane zabiegi. - Miałem tego dość. Dlatego kazałem pacjentom płacić za szczepienie kwotę, jaką dostałbym z NFZ - powiedział.
Zobacz wideo Do kogo trafi szczepionka Johnson&Johnson?

Jak informuje wrocławska "Gazeta Wyborcza", kilkudziesięciu pacjentów musiało zapłacić 60 złotych za szczepienie przeciwko koronawirusowi. Lekarz tłumaczy, że na 120 wykonanych zabiegów, jego przychodnia dostała od Narodowego Funduszu Zdrowia zwrot jedynie za osiem. Koszt każdego z nich to 61,24 zł. 

- W styczniu też były problemy, w marcu podobnie. Miałem tego dość. Dlatego kazałem pacjentom płacić za szczepienie kwotę, jaką dostałbym z NFZ - wyjaśnił dziennikowi medyk. - Każdemu wystawiałem kartę szczepienia, paragon i fakturę z informacją, do kogo w NFZ ma się zgłosić po refundację kosztów. Zachęcałem, by składali skargi. Liczyłem, że zrobią awanturę i wreszcie Fundusz coś zrobi z tym problemem - dodaje i zapewnia, że z jego strony był to "jednodniowy happening".

Pfizer rozpoczął badania szczepionki przeciw koronawirusowi na dzieciachKoronawirus. Pfizer rozpoczął badania szczepionki na dzieciach

Lekarz z Wrocławia pobierał opłaty za szczepienia. "Liczyłem, że sprawa trafi do mediów"

- Szczepię ludzi, sporządzam z tego dokumentację medyczną. Na jej podstawie NFZ generuje raporty z wykonanych szczepień i uznaje ich ważność. To ma formę arkuszy kalkulacyjnych, tylko że one aż się roją od tzw. błędów krytycznych - powiedział lekarz. Jego zdaniem problem może wynikać z korzystania z dwóch różnych systemów komputerowych.

- Pierwszy z nich to e-rejestracja. Odhaczam tam wykonaną wizytę. Potem wchodzę na stronę gabinet.gov.pl, przekopiowuję PESEL pacjenta, tworzę dla niego kartę szczepienia. Klikam "zatwierdź" i wyskakuje informacja, że rejestracja szczepienia zakończona została sukcesem. Szczepię więc kolejnego pacjenta, bo wszystko wydaje się być w porządku. Potem okazuje się jednak, że wystąpił błąd i pieniędzy nie dostanę - tłumaczył. Jak powiedział, oba systemy prawdopodobnie są niekompatybilne. 

Bolesławiec. Szczepienia przeciw COVID-19 (zdjęcie ilustracyjne)Bolesławiec. Chcieli szczepić 1500 osób dziennie, mają 1500 dawek na tydzień

Opłaty za szczepienia. NFZ zapewnia, że "podejmie odpowiednie kroki prawne"

Jak powiedział lekarz, większość pacjentów, zrozumiała jego postawę. W rozmowie z "Gazetą Wrocławską" medyk przyznał, że zdaje sobie sprawę, że jego postępowanie jest kontrowersyjne. - Nawet liczyłem na to, że sprawa trafi do mediów - powiedział dziennikowi. Dodał także, że opłat nie pobierał od osób, których nie było na to stać, choć przekazał im faktury z informacją, że kiedy będą mogły, przeleją mu środki na konto. 

Jak informuje "Wyborcza", NFZ wie już o sprawie i wystosował do lekarza maila, w którym pisze, że ma on zwrócić pacjentom pieniądze. - Odpisałem, że chętnie, tylko z czego - powiedział medyk i dodał, że podobne problemy z błędami mają także inne przychodnie. 

Rzeczniczka wrocławskiego NFZ, Anna Szewczuk-Łebska zapewnia jednak, że takie praktyki nie będą tolerowane i zostaną podjęte w tej sprawie odpowiednie kroki prawne. Dodała także, że środki muszą być zwrócone pacjentom przez przychodnię.