Ksiądz od 19 lat oskarżany o molestowanie żyje w domu spokojnej starości. Biskup Skworc latami milczał

Watykan bada serię zaniedbań, których miał dopuścić się abp Wiktor Skworc tuszując zarzuty o molestowanie seksualne, którego latami dopuszczał się jeden z księży. Ówczesny biskup tarnowski nie zareagował ani w 2002 roku, kiedy dowiedział się, że ksiądz Stanisław P. molestował kilkunastu chłopców, ani później. Dzisiaj Stanisław P. żyje w domu spokojnej starości.

- Abp Wiktor Skworc wyraża ogromny żal i ubolewanie z powodu krzywdy wszystkich ofiar ks. Stanisława P. Do takich sytuacji nigdy nie powinno było dojść. Jak każdy podejmujący decyzje, czuje się odpowiedzialny za ich konsekwencje - przekazał rzecznik biskupa Skworca, który przez wiele lat nie reagował na doniesienia o molestowaniu  seksualnym dzieci przez jednego z księży.

Zobacz wideo „Co łaska” za tuszowanie pedofilii? O. Gużyński: To rzecz bardzo niestosowna

Abp Skworc pierwszy raz dowiedział się o praktykach ks. Stanisława P. w 2002 r. Nic z tym nie zrobił

W 2002 roku arcybiskup Archidiecezji Katowickiej Wiktor Skworc, wtedy jeszcze biskup tarnowski, na wieść o kilkunastu chłopach molestowanych przez Stanisława P. nie zareagował i zatuszował sprawę, chociaż zgodnie z Sacramentorum Sanctitatis Tutela był zobowiązany zgłosić sprawę do Watykanu.

Oskarżanego o wykorzystywanie seksualne ks. Stanisława P. wysłał na Ukrainę, "gdzie dokonał on kolejnych molestowań dzieci" - napisał w listopadzie ubiegłego roku w swoim artykule ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski informując o zgłoszeniu sprawy do Komisji ds. pedofilii. Stanisław P. wrócił do Polski w 2008 roku i wciąż pracował w szkole. Dopiero dwa lata później wysłano go do Domu Księży Emerytów, gdzie mieszka do dziś.

Jednak stamtąd swobodnie wyjeżdżał m.in. na pielgrzymki z wiernymi do Włoch i przeróżne uroczystości diecezjalne. Na wielu zdjęciach, nawet tych publikowanych w prasie katolickiej, był nadal w otoczeniu dzieci i młodzieży

- pisał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

W 2010 oskarżenie przeciwko ks. Stanisławowi P. wniósł Andrzej (bohater reportażu "Walka Andrzeja z Goliatem"). Wtedy zaczęło się kościelne dochodzenie. Przesłuchano tylko Andrzeja mimo, że ofiar Stanisława P. zgłosiło się znacznie więcej, o żadnej z nich Abp Skworc nie poinformował Watykanu - jak wynika z informacji, do których dotarł Onet.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.Ks. Isakowicz-Zaleski zawiadomił komisję ds. pedofilii

Kilka miesięcy później sprawę przekazano watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Stanisław P. w 2013 roku został skazany i otrzymał 10-letni zakaz sprawowania sakramentów, zakaz katechizowania i pracy z nieletnimi. Mógł jedynie odprawiać msze w domu emerytów. Ksiądz musiał też zobowiązać się do podjęcia terapii.

Kierujemy słowa przeproszenia, zwłaszcza do osób pokrzywdzonych i ich rodzin, a także wyrażamy żal, iż sprawa zgłoszona w 2002 r. nie została doprowadzona do końca. To nie powinno się nigdy zdarzyć. Mamy świadomość tego, że fakt ten rzutuje negatywnie na zaufanie co do prowadzenia innych spraw

- oświadczyła w sierpniu kuria w Tarnowie w specjalnym komunikacie dotyczącej sprawy Stanisława P. i zaniedbań ze strony abp. Wiktora Skworca.

Przepisy kościele mówią jasno: hierarcha powinien informować Watykan

Według instrukcji papieskiej Sacramentorum Sanctitatis Tutela, którą wydał Jan Paweł II, biskup, który otrzymuje informacje o zarzutach molestowania przez któregoś z księży, powinien przeprowadzić dochodzenie celem wyjaśnienia sprawy. Wynik dochodzenia należy przedstawić Kongregacji Nauki Wiary, która miałaby wszcząć postępowanie. Hierarcha jest zobowiązany do reakcji i informowania Watykanu o kolejnych ofiarach sprawcy.

Onet próbował ustalić, na jakim etapie jest obecnie sprawa zaniedbań abp. Skworca. Od Nuncjatury Apostolskiej otrzymał odpowiedź, że nie ma ona niczego do zakomunikowania w tej sprawie.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-ZaleskiKs. Isakowicz-Zalewski o sprawie księdza P.: Bp Skworc ewidentnie mataczy

Więcej o: