Dolny Śląsk. Sołtys wsi Wirki ciągnęła psa na haku za autem. Ma usłyszeć zarzuty

Policjanci z Dolnego Śląska zatrzymali Teresę M., sołtys wsi Wirki, która ciągnęła za samochodem swojego psa. Śledczy mają już jutro przedstawić 59-latce zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Schronisko, do którego trafiło zwierzę, zbiera fundusze na jego leczenie.

Jak podaje portal swidnica.naszemiasto.pl, sołtys wsi Wirki w województwie dolnośląskim została zatrzymana przez policję po tym, jak jadąc autem między Wirkami i Wirami, ciągnęła za pojazdem psa, przywiązanego łańcuchem do haka holowniczego. Funkcjonariuszy o tym zdarzeniu zaalarmowali świadkowie.

Zobacz wideo Prof. Andrzej Elżanowski: Kary za znęcanie się nad zwierzętami i nad ludźmi powinny być porównywalne

Sołtys wsi Wirki ciągnęła psa za samochodem. Twierdziła, że "na początku nic złego się nie działo"

Do zdarzenia doszło 6 kwietnia w godzinach popołudniowych. 59-letnia Teresa M. tłumaczyła policjantom, że pies uciekł i pojechała go szukać. Po znalezieniu przyczepiła zerwany łańcuch do hala holowniczego. Twierdziła, że "na początku nic złego się nie działo", bo pies biegł za samochodem.

Poobijany i zakrwawiony pies trafił do schroniska w Świdnicy, gdzie zajmuje się nim weterynarz. - Pies krwawił i wymagał udzielenia natychmiastowej pomocy. Po dotarciu na miejsce naszym oczom ukazał się wystraszony, ukryty w budzie pies, który spoglądał z niepokojem na zbliżających się ludzi. Po wyjęciu psa z budy dostrzegliśmy bardzo poważną ranę na łapie i głębokie, silnie krwawiące otarcia. Zwierzę niezwykle cierpiało - cytuje pracowników Fundacji Mam Pomysł portal swidnica.naszemiasto.pl. 

Jak informuje Onet, prokuratura już w środę wszczęła postępowanie w sprawie znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Kobieta nie usłyszała na razie zarzutów, ponieważ śledczy badają, czy takich zdarzeń mogło być więcej oraz czy nie doszło do innych zaniedbań w związku z posiadaniem zwierzęcia. Prokuratura najprawdopodobniej w czwartek 8 kwietnia przedstawi Teresie M. zarzuty. Za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem grozi kara pozbawienia wolności do pięciu lat.

Lubelskie. Koziołek ugryzł dziecko. Okazało się, że nad zwierzęciem się znęcanoKoziołek "terroryzował" mieszkańców - wcześniej się nad nim znęcano

Schronisko w Świdnicy: Szokuje nas to, że tak sympatyczny czworonóg otrzymał taką porcję ludzkiego okrucieństwa

"Nasz przyjaciel znosi wszystko z niezwykłą cierpliwością. Zastrzyki, opatrunki, oczyszczenie ran. Jest niesamowicie pogodnym i przyjaznym psem. Szokuje nas to, że tak sympatyczny czworonóg otrzymał taką porcję ludzkiego okrucieństwa" - napisano na stronie Schroniska w Świdnicy, które prowadzi zbiórkę na leczenie psa. Można ją znaleźć pod tym adresem: https://pomagam.pl/piesodpanisoltys.

Teresa M. w 2018 roku, kandydując na radną gminy, pisała o sobie, że "chętnie pomaga osobom potrzebującym" oraz "okazuje zrozumienie i przychylność" inicjatywom, które sprzyjają rozwojowi wsi i budowaniu wspólnoty. Do sprawy odniosła się już gmina Marcinowice, która w komunikacie "wyraziła ubolewanie nad tym, co się stało". "Jednocześnie zdecydowanie sprzeciwiamy się takiemu traktowaniu zwierząt. Żaden człowiek nie powinien dopuszczać się tego rodzaju czynu, a szczególnie osoba sprawująca funkcje publiczne" - napisano dalej. 

Jest to kolejny w ostatnich dniach przypadek znęcania się nad psem. 30 marca do policji wpłynęło nagranie, na którym widać, jak za jadącym samochodem biegnie pies przywiązany do haka holowniczego. Zwierzę następnie przewraca się i jest wleczone za pojazdem. Jak się okazało, kierującym samochód był były senator PiS Waldemar B. Mężczyzna również tłumaczył się, że pies uciekł mu z posesji i w ten sposób chciał go "doprowadzić" do domu. Na miejscu funkcjonariusze odkryli zwłoki tego zwierzęcia. Śledczy przedstawili mu już zarzut znęcania się nad psem ze szczególnym okrucieństwem.

14.03.2018. Senator Waldemar B. na posiedzeniu Senatu.Były senator PiS usłyszał zarzut znęcania nad psem