Akcja ws. spisu powszechnego. "Okazja, żeby przestać nabijać Kościołowi puste statystyki"

Aktywiści i politycy namawiają, by w tegorocznym spisie powszechnym zaznaczyć swoje realne wyznanie. Ich zdaniem statystyki dotyczące liczby katolików w Polsce nie oddają rzeczywistości - niektórzy we wcześniejszych spisach podawali wyznanie katolickie, ponieważ byli ochrzczeni, choć w rzeczywistości wcale nie są wierzący. "Czas pokazać, w co naprawdę wierzymy" - apelują.

Według ostatniego spisu powszechnego 87,6 proc. osób mieszkających w Polsce to katolicy obrządku łacińskiego (w ostatnim spisie takiej odpowiedzi udzieliło prawie 96 proc. osób, które dały jakąkolwiek odpowiedź. Z kolei 7 proc. odmówiło odpowiedzi na pytanie o wiarę). Jednak zdaniem aktywistów, którzy rozpoczęli akcję "Chcę się liczyć", dane te wcale nie oddają rzeczywistości. Wskazują np. na to, że w mszach świętych uczestniczy regularnie mniej niż jedna trzecia mieszkańców Polski. 

Spis powszechny. "Czas pokazać, w co naprawdę wierzymy"

Aktywiści zachęcają, by w Narodowym Spisie Powszechnym Ludności i Mieszkań, który rozpoczął się 1 kwietnia, udzielać w pytaniu o wyznanie odpowiedzi zgodnej z tym, co rzeczywiście czujemy. Wyniki spisu są anonimowe. Chodzi o to, by spis pokazał realne dane dotyczące wyznania i nie tylko oraz to, jak Polska zmieniła się w czasie ostatniej dekady. Jak czytamy na stronie, przekonanie, że prawie wszyscy w Polsce są katolikami, "ma ogromny wpływ na politykę i nasze życie". "Przez ostatnie dziesięć lat wiele osób oddaliło się od religii i Kościoła katolickiego. Zastanów się, czy w rubryce wyznanie zaznaczać 'katolicyzm'. Czas pokazać, w co naprawdę wierzymy" - apelują twórcy akcji "Chcę się liczyć". 

"Warto nie ulegać mechanicznemu nawykowi"

Inicjatywa "Chcę się liczyć" zachęca, by z uwagą wypełnić formularz i nie pomijać pytań. "Wiele osób wpisuje też swoje wyznanie, nie zastanowiwszy się nad tym głębiej, z rozpędu, 'bo zawsze tak było'. Warto nie ulegać takiemu mechanicznemu nawykowi i przemyśleć odpowiedź" - czytamy. 

Co ważne, to pytanie o religię dotyczy "poczucia przynależności" do danego wyznania. Nie chodzi zatem np. o to, czy zostało się ochrzczonym w obrządku katolickim, ale o to, czy obecnie czujemy przynależność do danego kościoła czy wyznania.   

Ponadto inicjatorzy akcji zauważają, że spis jest skonstruowany tak, że podpowiada najpopularniejsze odpowiedzi. Przy wyborze religii na liście pojawia się siedem największych kościołów w Polsce. To może sprawiać wrażenie, że w pytaniu dot. religii można wybrać jedynie katolicyzm lub jedną z kilku innych religii. Można jednak podać inne wyznanie, wpisać je własnymi słowami lub odpowiedzieć, że nie należy się do żadnego wyznania. 

Do odpowiedzi na pytanie o religię zgodnie z tym, co się czuje, zachęcają także politycy Lewicy. "To wspaniała okazja, żeby przestać nabijać Kościołowi katolickiemu w Polsce puste statystyki na najbliższe 10 lat. Wystarczy zadeklarować swoją bezwyznaniowość" - napisał poseł Krzysztof Śmiszek.

Spis wypełnia się przez stronę spis.gov.pl.

Spis wykluczający osoby LGBT

Kampania Przeciw Homofobii zwróciła uwagę na inny problem spisu - konstrukcja pytań wyklucza część osób LGBT. Organizacja apeluje, by takie osoby na razie nie wypełniały spisu (wypełnienie jest obowiązkowe, jednak czas na wypełnienie jest do końca września 2021 r.). "Obecnie grupa prawna KPH weryfikuje możliwości dostępne społeczności LGBT, zalecając wstrzymanie się z udziałem w Spisie Powszechnym do czasu przeprowadzenia pogłębionej analizy prawnej" - piszą. 

O co chodzi? Problemów dla osób LGBT jest kilka. Pierwszy dotyczy płci. Do wyboru są tylko dwie, a odpowiedź jest weryfikowana z danymi z bazy PESEL. "Oznacza to, że osoby transpłciowe przed prawnym uzgodnieniem dokumentów muszą wpisywać fałszywe dane na temat własnej płci, a osoby niebinarne muszą kłamać, nie mając możliwości wyboru innej płci aniżeli mężczyzna lub kobieta" - wyjaśniają aktywiści.

Ponadto pary tej samej płci nie mogą wpisać, że żyją w związku partnerskim lub sformalizowały związek w innym państwie.  

Spis odbywa się raz na 10 lat - zgodnie z ustawą o statystyce publicznej udział w nim jest obowiązkowy.

Zobacz wideo Jak ograniczyć marnowanie jedzenia w święta? Ekspertka wyjaśnia