Jest wstępny raport w sprawie wypadku śmigłowca, w którym zginął Karol Kania

Śmigłowiec Bell 429, który rozbił się pod koniec lutego w okolicach Pszczyny, nie był wyposażony w czarną skrzynkę - wynika ze wstępnego raportu Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Brak rejestratora parametrów lotu może spowodować, że śledztwo w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy zostanie utrudnione. W wypadku zginęły dwie osoby: 51-letni pilot oraz Karol Kania, przedsiębiorca i jeden z najbogatszych Polaków.

Do wypadku doszło 22 lutego około godziny 23:00 w miejscowości Studzienice w okolicach Pszczyny (woj. śląskie). W śmigłowcu Bell 429 znajdował się 51-pilot oraz trzech pasażerów. Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych opublikowała na swojej stronie wstępny raport dotyczący katastrofy. 

Zobacz wideo Oślepiał załogę helikoptera policji zielonym światłem lasera. Grozi mu do 8 lat więzienia

Katastrofa śmigłowca pod Pszczyną. "Przednia część kadłuba uległa całkowitemu zniszczeniu"

Komisja ustaliła, że podczas podejścia do lądowania doszło do zderzenia śmigłowca z wysokimi drzewami w lesie, a następnie z ziemią. Pilot i pasażer zajmujący miejsce obok pilota ponieśli śmierć. Pasażerem, który zginął, był Karol Kania, przedsiębiorca i jeden z najbogatszych Polaków. Dwie pozostałe osoby przebywające w przedziale pasażerskim przeżyły, ale doznały poważnych obrażeń ciała.  

Demonstracja wsparcia dla sędziego Igora Tulei pod Sądem Najwyższym, Warszawa, 9.06.2020 r.KE skarży Polskę do TSUE. Za "działania podważające niezawisłość sądów"

"Śmigłowiec zderzył się z ziemią przednią częścią kadłuba, a następnie opadł na jego lewy bok. Ponieważ zdarzenie miało miejsce w terenie zadrzewionym, liczne elementy śmigłowca weszły w kolizję z pniami oraz gałęziami drzew […] Przednia część kadłuba uległa całkowitemu zniszczeniu. Wewnątrz kadłuba doszło do licznych lokalnych pęknięć i przemieszczeń elementów struktury i wyposażenia" - można przeczytać w raporcie. 

Komisja podała, że lewy i prawy drążek zostały połamane prawdopodobnie na skutek kolizji z ciałami osób zajmujących przednie fotele śmigłowca. Lewy drążek uległ złamaniu w jednym miejscu, a prawy w dwóch, co według komisji świadczy o dużej sile uderzenia ciała pilota o drążek. Zdaniem komisji dwie osoby przeżyły katastrofę dzięki temu, że wnętrze kabiny pasażerskiej "zachowało swoją geometrię".  

Katastrofa pod Pszczyną. Śmigłowiec nie był wyposażony w FDR

Komisja zajęła się również 51-letnim pilotem śmigłowca. Ustalono, że mężczyzna miał ważną licencję pilota zawodowego oraz ważne badania lotniczo-lekarskie. Według komisji pilot miał duże doświadczenie w lotach śmigłowcami, ale małe doświadczenie w sterowaniu Bell 429. Widzialność w miejscu katastrofy wynosiła ok. 500 metrów z tendencją spadkową. Temperatura powietrza wahała się w okolicach 0 stopni, występowała duża wilgotność powietrza oraz możliwość pojawienia się mgły.  

Prof. Janusz Moryś, który mówił o oblewaniu studentów, został odwołany z funkcji kierownikaProfesor, który mówił o oblewaniu studentów, odwołany z funkcji kierownika

Śmigłowiec Bell 429 został wyprodukowany w 2020 r. w Kanadzie. Według ustaleń komisji elementy układu sterowania, które nie uległy zniszczeniu, poruszały się płynnie, bez zacięć, wały napędowe obu silników obracały się w momencie wypadku. Komisja zwróciła jednak uwagę na to, że śmigłowiec nie był wyposażony w FDR (Flight Data Recorder), czyli rejestrator parametrów lotu, nazywany "czarną skrzynką". Dane zgromadzone w rejestratorze pozwalają na dokładne odtworzenie całości lotu. Odczyty z czarnych skrzynek są bardzo często kluczowym elementem w wyjaśnianiu przyczyn katastrof lotniczych. Brak takich danych może oznaczać, że członkowie PKBWL mogą mieć trudności w dokładnym ustaleniu tego, co doprowadziło do katastrofy koło Pszczyny.

W dalszej części postępowania zostaną przeanalizowane zgromadzone dane o locie, pracy zespołów napędowych, ale również dane dotyczące czynnika ludzkiego, przeżywalności i innych czynników mogących mieć wpływ na zaistnienie zdarzenia i jego przebieg. 

Więcej o: