Radom. Dlaczego karetki czekały przed SOR, zamiast jeździć do pacjentów? Wyniki kontroli

Urząd Wojewódzki przeprowadził kontrolę w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu, w związku z alarmującą sytuacją z grudnia, kiedy przed placówką stały długie kolejki karetek z pacjentami. Co było powodem dramatycznej sytuacji na szpitalnym oddziale ratunkowym? Są wyniki kontroli.
Zobacz wideo Czy zostaną wprowadzone kary za zagraniczne wyjazdy turystyczne? "W tej chwili nie dyskutujemy o takim rozwiązaniu"

W grudniu 2021 r., w Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego kilkanaście karetek stało na podjeździe szpitala na Józefowie, zamiast jeździć do pacjentów. Sprawa była szeroko komentowana, a Urząd Wojewódzki postanowił przeprowadzić kontrolę w placówce. 

Kontrola w oddziale ratunkowym szpitala w Radomiu

Sytuacja w radomskim szpitalu była wręcz dramatyczna. Karetki pogotowia czekały pod lecznicą nawet po kilka godzin. O sprawie alarmował jeden z czytelników "Wyborczej", a problem potwierdziła wówczas rzeczniczka Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego Elżbieta Cieślak. - Od poniedziałku nasze zespoły muszą czekać przed szpitalem na Józefowie, aż u pacjenta zostanie pobrany wymaz do badania na koronawirusa i będzie wynik - mówiła wówczas.  

Lekarze oraz szefostwo lecznicy alarmowali, że placówka jest przeciążona, a personel nie jest w stanie przyjmować wszystkich pacjentów, którzy przyjeżdżają na miejsce. Wojewoda mazowiecki uznał jednak, że powodem sytuacji jest zła organizacja pracy i zlecił odnalezienie powodu problemów. 

Lotnisko ChopinaRząd nie testował Polaków z Wysp, bo bał się "fali hejtu"? "Trybunał Stanu!"

- Wołanie zarządu szpitala o pomoc to szukanie winnych poza szpitalem i próba odwrócenia uwagi od problemów wewnętrznych - mówił w lutym wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł, cytowany przez RMF24.

Co wykazała kontrola wojewódzka? 

Konsultant wojewódzki w dziedzinie medycyny przeprowadził kontrolę w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym. Jakie są z niej wnioski? Co było powodem dramatycznej sytuacji na SOR-ze?

W szpitalu miało przede wszystkim brakować precyzyjnych zasad, które jasno określałyby, ile czasu maksymalnie mogą spędzić pacjenci na SOR. Brak tej zasady sprawiał, że niektórzy pacjenci spędzali tam nawet ponad dobę, co znacznie opóźniało przyjmowanie kolejnych pacjentów. 

Podczas kontroli udało się ustalić, że od 1 listopada 2021, pacjenci, którzy pojawiali się na SOR, mieli wykonywany test na obecność koronawirusa metodą kasetkową. To, czy pacjent miałby zostać przyjęty oraz kiedy, było regulowane wynikiem testu. Konsultant wojewódzki twierdzi, że ta wieloetapowa procedura była zorganizowana niewłaściwie, a tym samym powodowała znacznie przekroczenie normy czasowej, informowała radomska redakcja "Wyborczej". 

COVID-19. Ruszają zapisy przez zaufany na bezpłatne testyKoronawirus. Ruszają zapisy na bezpłatne testy przez profil zaufany

- W ocenie konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie medycyny ratunkowej, ustalony w regulaminie maksymalny czas na podjęcie przez lekarza dyżurnego oddziału (SOR) decyzji o skierowaniu pacjenta na leczenie do oddziałów szpitala, w którym funkcjonuje SOR, w wymiarze 72 godzin jest zbyt długi i nie zapewnia skutecznego oraz efektywnego funkcjonowania SOR - informowali kontrolujący. 

Mazowiecki Urząd Wojewódzki przekazał informację, iż zobligowano dyrekcję szpitala do tego, by ustalić maksymalny czas na przyjęcie pacjenta na podstawie wymogów stosownego rozporządzenia w sposób precyzyjny oraz przejrzysty, dzięki czemu oddział będzie funkcjonował sprawnie. 

Więcej o: