Poznań. Leśniczy znalazł kilka worków odpadów medycznych. Właściciel ukarany

Leśniczy, który natknął się na nietypowe śmieci pozostawione w lesie, niezwłocznie poinformował straż miejską. Odpady medyczne pozostawione bez odpowiedniego zabezpieczenia i w losowym miejscu mogą stanowić duże zagrożenie. Sprawca otrzymał karę.

Na skraju poznańskiego lasu, w okolicach ulicy Chemicznej, leśniczy natknął się na kilka worków opadów medycznych. W środku znajdowały się opakowania po testach na koronawirusa, strzykawki, rękawiczki, kombinezony ochronne i opakowania po płynach infuzyjnych. Mężczyzna zawiadomił o znalezisku straż miejską.

Zobacz wideo 25 lat więzienia za zbrodnie środowiskowe? "To da efekt mrożący"

Straż miejska znalazła sprawcę. Pomogły apteki

Usuwanie odpadów medycznych podlega odrębnym przepisom, a nieodpowiednie postępowanie może skutkować karami i być postrzegane jako przestępstwo. Strażacy miejscy skonsultowali się z Komendą Policji Nowe Miasto. Funkcjonariusze zaczęli ustalać, do kogo pozostawione odpady mogą należeć. Spisali daty i numery serii opakowań po płynach infuzyjnych, a następnie wybrali się z tymi danymi do najbliższych aptek. - W jednej z nich ustalono osobę, która te medykamenty odebrała. Była to firma zajmująca się transportem medycznym - czytamy w komunikacie na stronie internetowej Straży Miejskiej w Poznaniu.

Zakopane. Zarzuty wobec 29-latka. Podpalił pustostan, zginęły trzy osobyZakopane. Zarzuty wobec 29-latka. Podpalił pustostan, zginęły trzy osoby

Pracownik tej firmy powinien zostawić odpady w specjalnych pojemnikach na terenie bazy, zamiast tego jednak wyrzucił je na skraj lasu.

Kara za nieodpowiednie postępowanie z odpadami medycznymi

Mężczyzna otrzymał karę pieniężną w wysokości 1500 zł oraz wezwanie do natychmiastowego uprzątnięcia pozostawionych odpadów. Zobowiązano go też do przedstawienia rachunku za przekazanie odpadów do utylizacji. 

W państwach Grupy Wyszechradzkiej koronawirus zbiera śmiertelne żniwo"Die Welt": Wielkie umieranie na wschodzie Unii Europejskiej

Sprawca już uprzątnął bezmyślnie pozostawione przedmioty, a Przemysław Piwecki, rzecznik poznańskiej straży miejskiej przypomniał, że odpadów medycznych czy niebezpiecznych nie można dowolnie składować. (...) Ustalenie sprawcy w takich przypadkach, jak ten czasem trwa nawet kilka tygodni. Szukanie jakiegokolwiek punktu zaczepienia to bardzo żmudna praca - powiedział tvn24.pl.

Więcej o: